"W świecie głupieją. Dwóch gejów (skrót definicji: gej = bogaty pedał) funduje sobie noworodka płci męskiej, wszyscy poprawnie i politycznie pieją z zachwytu. Zgroza" - czytamy w Biuletynie Informacyjnym, który można było dostać w Urzędzie Miasta Poznania. Biuletyn wydaje NSZZ "Solidarność" zrzeszająca pracowników Urzędu Miasta i strażników miejskich (należy do niej 4 proc. pracowników). Biuletyn jest dostępny dla wszystkich zatrudnionych, a także dla poznaniaków.
Pod tekstem podpisany jest wiceprzewodniczący "S" Marek Sieniawski, urzędnik: - Uważam, że pewne sprawy są zarezerwowane dla rodziny. Nie obchodzi mnie, czy ktoś jest homoseksualistą, czy nie, ważne jest to, co robi.
Homoseksualiści nie powinni wychowywać dzieci. Czy to dziecko ktoś pytał o zdanie?
"Gazeta": Skąd wziął pan definicję, że gej to bogaty pedał? Sieniawski: A pani nie słyszała tej definicji? Nie? Cóż, zawsze musi być ten pierwszy raz.
Dlaczego nazywa pan geja pedałem? - Nie pierwszy użyłem tego określenia.
Dlaczego porusza pan kwestię adopcji dzieci przez pary homoseksualne w biuletynie do urzędników? - Nigdzie nie jest powiedziane, że "Solidarność" powinna zajmować się tylko problemami osób, które w niej działają.
Adopcja dzieci przez homoseksualistów to problem dotyczący wszystkich ludzi.
Tomasz Lewandowski, szef klubu radnych
SLD: - To skandaliczna wypowiedź i skandaliczny język. Jej autor musi być totalnym kretynem. Gdyby podpisał się pod nią tylko imieniem i nazwiskiem, wystawiałby świadectwo sobie. Jeśli podpisuje się jako wiceszef związku, to szkodzi wizerunkowi "S" i ludzi, których zrzesza.
- Każdy ma prawo do swojej opinii, nawet do niepoprawnych politycznie - mówi Jarosław Lange, przewodniczący wielkopolskiej "Solidarności". - Ale biuletyn związku zawodowego nie jest miejscem, w którym autorzy powinni dzielić się swoimi poglądami. Zaapeluję do organizacji zakładowych, by ograniczyły się do kwestii pracowniczych. To wszystko, co mogę zrobić.
Biuletyn mają też działacze Kampanii przeciw Homofobii. - To wyjątkowa głupia wypowiedź - mówi poeta Edward Pasewicz, który współorganizował poznańskie Marsze Równości.
- Świadomość Polaków na temat homoseksualizmu jest bardzo niska. Takie wypowiedzi są niebezpieczne, ugruntowują uprzedzenia - mówi Sandra Wiktorko z poznańskiego oddziału KPH. - Najbardziej boli, że autorem jest przedstawiciel związku zawodowego. Wśród urzędników też mogą być osoby homoseksualne. Uderza w nich organizacja, która z założenia ma im pomagać, np. bronić przed zwolnieniem z powodu orientacji.
Wiktorko domyśla się, że fragment dotyczy Eltona Johna, który z partnerem adoptował dziecko. - Nie potwierdzam ani nie zaprzeczam. Jeszcze tego brakuje, by Elton John mnie pozwał - odpowiada Sieniawski.
KPH będzie się domagać przeprosin od "S" i urzędu.