To słowa prof. Aleksandra Araszkiewicza, byłego prezesa Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, współautora projektu ustawy, która rozzłościła wielu psychoterapeutów.
Chodzi o ustawę o niektórych zawodach medycznych, która czeka na swoją kolej (pierwszeństwo mają teraz ustawy reformujące służbę zdrowia) w sejmowej komisji zdrowia. - Psychoterapeuta jest w niej potraktowany jak technik dentystyczny, czyli zawód medyczny średniego szczebla - mówi Zbigniew Miłuński, psycholog i psychoterapeuta. Ostrzega: ustawa może spowodować, że do psychoterapeuty trzeba będzie mieć skierowanie.
- Nie ma takiego zapisu wprost, ale skoro ma to być zawód wykonywany pod nadzorem lekarza, to taka możliwość istnieje - mówi Michał Duda z Polskiego Stowarzyszenia Psychoterapeutów i Trenerów Psychologii Procesu. - Wówczas wrócimy do medykalizacji. Ludzie będą się wstydzić chodzić na terapię, żeby nie przylgnęła do nich łatka: wariat. Terapia często nie ma nic wspólnego z medycyną. Trafiają do nas osoby, które mają trudności w relacjach, przechodzą kryzys. Nie potrzebują pomocy lekarza. Medycyna i psychoterapia współpracują, ale nie są równoznaczne.
Miłuński: - Nie wyobrażam sobie, żeby osoba mieszkająca w małej miejscowości poszła do lekarza rodzinnego i tłumaczyła, że chce skierowanie do psychoterapeuty, bo była w przeszłości molestowana.
Polska Rada Psychoterapii zrzeszająca przedstawicieli różnych szkół psychoterapeutycznych napisała do sejmowej komisji zdrowia, prosząc o wyłączenie tego zawodu z ustawy: "Psychoterapia ma zastosowanie w wielu innych dziedzinach życia społecznego poza medycyną, np. w więziennictwie, szkolnictwie, pomocy społecznej, resocjalizacji. Dlatego nie da się jej uregulować przepisami o zawodach medycznych podległych lekarzowi. W przypadku tego zawodu jedynym rokującym rozwiązaniem jest ustawa odrębnie regulująca psychoterapię, uwzględniająca specyfikę tego zawodu i opinie całego środowiska psychoterapeutycznego".
W Polsce pracuje ok. 3,3 tys. psychoterapeutów (dla porównania w Niemczech ok. 60 tys.). Są to osoby głównie po psychologii czy medycynie. Ale można skończyć też inne
studia. Do zawodu dopuszcza czteroletni specjalistyczny kurs. Jednak psychoterapeuci bez skończonej medycyny lub psychologii nie dostaną certyfikatu towarzystw skupiających psychiatrów i psychologów.
Zgodnie z ustawą powołana ma być Centralna Rada i centralny system szkoleń oraz weryfikacji, któremu podlegałby każdy psychoterapeuta. - To kopia szkoleń medycznych. Mamy własny system wypracowywany latami. Jesteśmy przygotowani do niesienia pomocy, choć wielu z nas nie skończyło studiów medycznych. Dlaczego więc nasze kompetencje ma oceniać np. lekarz, którego minister zdrowia powoła do Rady? - pyta Duda.
- Dziś psychoterapeutą może być osoba, która ma certyfikat instytutu psychoterapii tańcem. Jak pacjent ma zweryfikować wiedzę takiej osoby? - odpowiada prof. Araszkiewicz. - Psychoterapia to leczenie i odpowiedzialność. Dlatego trzeba wprowadzić kontrolę nad osobami, które się tym zajmują. Ktoś musi ocenić ich pracę pod względem merytorycznym i etycznym. Ruch i taniec wychodzą nam na zdrowie, ale my mówimy o leczeniu psychologicznym opartym na dowodach naukowych. Irytuję się, gdy słyszę, że psychoterapia to nie tylko leczenie, ale też stymulacja rozwoju osobistego. Niech więc dany "mistrz" nazywa się stymulantem, a nie terapeutą.
Prof. Araszkiewicz uważa, że w całej tej sprawie chodzi o pieniądze: - Szkolenia organizowane przez różne szkoły i towarzystwa słono kosztują. Stąd taki opór. Wielu boi się, że straci żyłę złota.
Araszkiewicz wspomina, że jeszcze jako prezes PTP dostał pismo z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wzywające go do złożenia wyjaśnień, dlaczego
NFZ podpisuje umowy tylko z psychoterapeutami mającymi certyfikaty towarzystw psychiatrycznego lub psychologicznego. - To było po skardze złożonej przez środowiska, które dzisiaj protestują. Schizofreniczna sytuacja: niech w końcu zdecydują, czy chcą leczyć, bo tylko na świadczenia medyczne NFZ podpisuje umowy, czy chcą rozwijać osobowość? Na to ostatnie kontraktów nie ma - mówi profesor.
Posłowie z komisji zdrowia zapowiadają, że wysłuchają psychoterapeutów przeciwnych ustawie. - Moim zdaniem część uwag zgłoszonych przez psychoterapeutów jest zasadna. Dlatego postanowiłem doprowadzić do spotkania - tłumaczy Jarosław Katulski (PO).