Rozmowa z Jörgenem Petersenem, właścicielem firmy Medica Travel, która organizowała operację w Gdańsku Marek Sterlingow: Czy jest pan odpowiedzialny za to, że Christina Hedlund od sierpnia 2010 r. jest w śpiączce? Jörgen Petersen: To bardzo tragiczny przypadek. Czuję się bardzo źle z tego powodu, ale prawda jest taka, że jako pośrednik za coś odpowiadam i za coś odpowiada szpital, który podpisał z nami umowę.
Nie odpowiedział pan na pytanie. - Nie. Nie jestem odpowiedzialny! Co by było, gdy Christina skorzystała z usług tego szpitala na własną rękę? Czy w jakimkolwiek stopniu by to coś zmieniło? Rezultat tej operacji byłby taki sam. Moja praca to organizacja podróży, marketing, informowanie pacjenta, tłumaczenie. Nic co jest związane z leczeniem. Nie podejmuję żadnych decyzji medycznych, nie udzielam żadnych rad z tego zakresu.
Ale to pan wybrał ten szpital. - Po fakcie można zawsze sobie coś zarzucić, ale kiedy zdecydowałem się na współpracę z Pomorskim Centrum Traumatologii [publiczną placówką], wydawał się idealny - nie wahałem się.
Jak doszło do podpisania umowy z PCT? - Oglądałem różne szpitale - dr Leszek Klimaszewski, który był wtedy w zarządzie PCT, pokazał mi swoją placówkę. Uznałem, że warto z nimi współpracować. Usiedliśmy do negocjacji, oni byli także zainteresowani, więc podpisaliśmy umowę.
Czy wiedział pan, że szpital nie ma pozwolenia na wykonywanie operacji plastycznych? - Na tych rozmowach byłem z moim adwokatem. To publiczny szpital, jeden z największych na Pomorzu, powinni tam znać wszystkie dotyczące ich przepisy. Zresztą wykonywano tam znacznie trudniejsze operacje. Byłem przekonany, że z formalnego punku widzenia nie ma żadnych przeszkód, żeby tam odbywały się operacje plastyczne. To było dla mnie oczywiste.
Przedtem korzystał pan z usług prywatnego szpitala Swissmed. Dlaczego pan to zmienił, PCT było tańsze? - Nie tylko. Przede wszystkim PCT wydawało się bezpieczniejsze. To dużo większy szpital. Byli tam bardzo doświadczeni lekarze, przeprowadzono mnóstwo operacji. Powiedziano mi, że byli też lepiej wyposażeni niż Swissmed, no i na miejscu posiadali też własny oddział ratunkowy. Cena ma oczywiście znaczenie, ale proszę mi wierzyć, że bezpieczeństwo było dla mnie najważniejsze. W interesie mojej firmy i moim było, żeby klienci byli w najlepszych rękach.
Ile operacji plastycznych przeprowadzono w Polsce za pana pośrednictwem? - Kilkaset. Nie jestem teraz w stanie dokładnie tego stwierdzić. Przez ostatnie dwa lata korzystałem głównie z PCT, ale wysyłałem pacjentów też do innych szpitali, na przykład w Warszawie.
Szwedzka telewizja SVT, która ujawniła przypadek Christiny, przygotowuje kolejny program o pana firmie. - Słyszałem o tym. Kontaktowali się z kilkoma moimi klientami. Niektórzy z nich nie byli w 100 procentach zadowoleni - nie obawiam się opinii klientów. Większość, ponad 90 procent z setek pacjentów, była zadowolona z naszych usług. Zawsze znajdzie się ktoś, kto nie będzie w pełni usatysfakcjonowany, ale ja mam czyste sumienie. A jeśli chodzi o ten pierwszy program o Christinie Helund, to złożyłem skargę na SVT do Szwedzkiej Komisji Telewizji. Wkrótce też złożony zostanie przeciwko nim pozew sądowy. W reportażu wielokrotnie kłamali, a widzami manipulowano.
W jaki sposób? - Na przykład podano, że moja firma Medica Travel nie jest w Polsce zarejestrowana, działa nielegalnie. To bzdura. Firma została zarejestrowana w kwietniu 2006. Od tamtego czasu płacę podatki, zawieram umowy. Prowadzę normalną działalność gospodarczą.