http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Palikot: Tymochowicz u mnie odpokutuje za swoje grzechy

rozmawiała Agnieszka Kublik
2011-01-11, ostatnia aktualizacja 2011-01-11 21:23

Piotr Tymochowicz i Janusz Palikot w rozmowie z Agnieszką Kublik
Piotr Tymochowicz i Janusz Palikot w rozmowie z Agnieszką Kublik

- Mój Ruch chce skończyć z fikcją, z teatrem, z PR-em politycznym. Kto ma doprowadzić, jak nie Piotr Tymochowicz i Janusz Palikot do tego, żeby wreszcie ludzie poczuli, że ten teatr - dzisiaj uosabiany przez Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego - może się kiedyś skończyć... - mówi Janusz Palikot, prezentując nowego członka Ruchu Poparcia Palikota - Piotra Tymochowicza, w rozmowie z Agnieszką Kublik, dziennikarką ''Gazety Wyborczej''

Agnieszka Kublik: Zapowiadał pan "polityczny transfer roku". Od wczoraj czuję się oszukana. Bo Piotr Tymochowicz to nie jest polityczny transfer. Gdyby do pana przyszedł jakiś znany polityk...

Janusz Palikot: Kompletnie się nie zgadzam. Do polityków z jak największym dystansem. Oni wszyscy już byli.

Gdyby Ryszard Kalisz się zdecydował, byłby pan zachwycony?

J.P.: - Zachwycony - nie. Bardzo bym się cieszył.

Kazimierz Kutz, Bartosz Arłukowicz?

J.P.: - Kutz wystąpił z PO w geście solidarności ze mną. Będzie 15 stycznia na kongresie Ruchu w Katowicach. Z Arłukowicza też bym się cieszył.

Żadnego z nich nie ma z panem.

J.P.: - Bo chodzi o to, żeby skończyć właśnie z tym, co robią politycy: z fikcją, z teatrem, z PR. Kto ma to zrobić jak nie Tymochowicz i Palikot?

Z teatrem skończy ktoś, kto polityczny teatr tworzył? To ma być wiarygodne?

J.P.: - Nie ma dzisiaj człowieka w Polsce, który byłyby dla opinii publicznej tak wiarygodny jak Tymochowicz, który stworzył bardzo wielu polskich polityków.

Skuteczność jego działania jest rękojmią, że w obliczu tych megacwaniaków politycznych Kaczyńskiego i Tuska tylko ktoś, kto tak doskonale porusza się w tym samym świecie, może doprowadzić do ich dekonstrukcji i dekompozycji. Polacy nie chcą takiej polityki.

Nie chcą właśnie tej, za którą krył się Tymochowicz. Chce pan zerwać z samym sobą?

Piotr Tymochowicz: - Tak. I to nie jest mój pierwszy krok. Początek to był film Marcela Łozińskiego "Jak to się robi". Oczywiście nie ze wszystkich rzeczy jestem dumny. Przeżyłem fascynację, jak można skutecznie wpływać na ludzi.

Z czego pan nie jest dumny?

P.T.: - Że przyczyniłem się do narodzin pani Eriki Steinbach. Nie chciałbym, żeby nasze spotkanie zamieniło się w omawianie siedmiu grzechów głównych Tymochowicza.

Dlaczego nie?

P.T.: - Wbrew pozorom nie mam na myśli Andrzeja Leppera. Współpracowałem z bardzo wieloma politykami, z Marianem Krzaklewskim, z Leszkiem Millerem. Nie mogę powiedzieć, co konkretnie dla danego polityka wymyśliłem.

Bardzo straszne rzeczy pan robił?

P.T.: I tak, i nie. Ileś tam razy miałem świadomość, że nic, ale to zupełnie nic się nie kryje za pustymi hasłami. I kompletnie mi nie przeszkadzało. Byłem zafascynowany bardziej socjotechniką wpływania. I nie boję się o tym powiedzieć.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':