Gdzie w Polsce żyje się najlepiej?
11.01.2011
, aktualizacja: 11.01.2011 17:46
Najnowszy, blisko 200-stronicowy raport PricewaterhouseCoopers punktuje silne i słabe strony największych polskich miast. Wnioski? Zaskakujące
ZOBACZ TAKŻE
- Ceny mieszkań w największych miastach rosną (11-10-10, 11:40)
- Hawe łączy światłowodem największe polskie miasta (26-08-10, 19:44)
- Miasta rosną na kredyt. Bo muszą i chcą. Na razie pod kontrolą (25-08-10, 20:48)
- Miasta i gminy szukają wujka z pieniędzmi (26-02-10, 14:26)
- Miasta chcą likwidować bariery prawne przed Euro 2012 (05-06-07, 14:09)
- To nie miał być ranking - zastrzega prof. Witold Orłowski. - Raczej ocena kondycji i rozpoznanie problemów wsparte diagnozą specjalistów.
Firma audytowo-doradcza PricewaterhouseCoopers (przemianowana niedawno na PwC) robi to już drugi raz. Pięć lat temu prześwietlała siedem miast, teraz 11.
- Ustaliliśmy, że każde miasto opiera się na siedmiu filarach nazwanych przez nas kapitałami - wyjaśnia prof. Orłowski, koordynator projektu. - Chcieliśmy pokazać, które filary należy wzmocnić, by przyspieszyć rozwój miasta. W porównaniu z 2005 r. cała badana jedenastka wzmocniła swe filary średnio o 16 proc. Jednym miastom udało się to lepiej, innym gorzej.
No właśnie. W raporcie PwC, tak jak na paraolimpiadzie, nie ma zwycięzców i zwyciężonych. Cel szlachetny, ale po chwili nikt nie pamięta wyników. Pozwoliliśmy więc sobie wyniki zestawić. A więc zrobić z raportu ranking. Było to kłopotliwe, ale warte zachodu. Całość stała się bardziej wyrazista i konkluzywna. A więc...
Kto najlepiej odrobił lekcje? Białystok, Lublin i Trójmiasto - ta trójka w ciągu ostatnich pięciu lat zmieniła się najbardziej. A najmniej? Szczecin i Poznań.
Czyżby to nowi gospodarczy liderzy? Nie. Trzeba czasu, by wzmocnienie filarów-kapitałów przełożyło się na wzrost gospodarczy, którego wysokie tempo wciąż jest atutem Wrocławia, Warszawy i Katowic.
Co najłatwiej zmienić? Wizerunek. Wystarczą pieniądze, specjaliści i trochę czasu. Co najtrudniej? Infrastrukturę oraz ludzi - strukturę wiekową i postawy - skłonność do korupcji, niechęć do nowych inwestycji itp.
Wychodząc z założenia, że to miasto jest dla ludzi, a nie odwrotnie, za najważniejszy uznaliśmy jednak kapitał jakości życia, na który wpływa: stan środowiska, poziom usług medycznych i edukacji oraz poczucie bezpieczeństwa.
Dlatego przegląd wniosków pokontrolnych zaczynamy od miast, w których żyje się najlepiej. Światowym liderem jest w tej kategorii Wiedeń, a jeśli chodzi o państwa - Francja i Nowa Zelandia. Polską namiastką Nowej Zelandii okazał się...
1. Białystok - podobnie jak ona położony nieco na uboczu, a do tego niezbyt majętny i słabo zaludniony (ma najniższe PKB i najmniej mieszkańców z całej jedenastki). Najwyższą notę za jakość życia (112 proc. średniej) zawdzięcza głównie ekologii (czyste powietrze i ścieki, wysokie nakłady na ochronę środowiska) oraz bezpieczeństwu (zdecydowanie najmniej przestępstw!). Do tego dochodzi krótki czas oczekiwania na wizytę u specjalisty, tanie mieszkania o przyzwoitym standardzie, najlepsza sytuacja demograficzna (przeważają ludzie w wieku produkcyjnym) i dość niskie zadłużenie (25 proc. dochodów budżetu miasta - stan z 2009 r.).
To blaski. A cienie?
Najwyższe bezrobocie (10 proc.), najsłabsza infrastruktura, niska jakość szkolnictwa wyższego, najniższy odsetek studentów oraz użytkowników internetu.
Duża podaż pracowników przy relatywnie niskim poziomie płac powinna zainteresować inwestorów, a palma pierwszeństwa za jakość życia poprawić ogólny wizerunek miasta (jak dotąd ostatnia lokata wśród dużych miast). Obu tych problemów nie ma...
2. Warszawa , której kapitał jakości życia wynosi 108,5 proc. średniej wartości. Stolica - wiadomo: najwyższe płace, najniższe bezrobocie, najlepsze uczelnie, najwięcej imprez kulturalnych itp. Ale też najdroższe mieszkania, najgorszy stan środowiska naturalnego (!) oraz jeden z najdłuższych czasów oczekiwania na wizytę u specjalisty czy też wpis do rejestru działalności gospodarczej. Do tego dochodzi dość niski poziom kultury życia codziennego rozumiany przez ekspertów PwC jako niedostatek kin, restauracji i parków. Co może dziwić? Wysoki poziom bezpieczeństwa (mimo niskiej wykrywalności przestępców i największego zagęszczenia aut) oraz najwyższa (obok Wrocławia i Katowic) długość ścieżek rowerowych. Status stolicy zapewnia jej zdecydowanie największe zainteresowanie inwestorów, zwłaszcza zagranicznych. Warszawa bije też pozostałą dziesiątkę poziomem dochodów. W wielu dziedzinach jej pozycja lidera jest niezagrożona. Wszystko to razem przekłada się na zaskakująco wysoki poziom zadowolenia i aktywności mieszkańców (blisko 70 proc. frekwencja wyborcza).
Ale wyjdźmy poza raport PwC i granice Polski. I co? Tak sobie. Próżno szukać Warszawy w setce miast oferujących najlepszą jakość życia (co prawda w ósmej dziesiątce, ale są na niej Praga i Budapeszt, ranking Mercer Consulting). Jest za to na 55. pozycji wśród najdroższych miast świata, tuż przed Moskwą mocno przecenioną wskutek kryzysu (raport UBS). Ale gdy cenę koszyka dóbr podstawowych zastąpimy ceną wynajmu 120-metrowego apartamentu w centrum miasta (a tak zrobił Global Property Guide), wtedy okaże się, że stolica Polski jest 19. najdroższym miastem świata!
Cóż, Warszawa błyszczy nie tam, gdzie trzeba. Gdyby pojawiła się w pierwszym z tych rankingów, a zniknęła z drugiego, jej mieszkańcy byliby jeszcze bardziej zadowoleni.
3. Szczecin ma niewiele zalet, za to istotnych: powietrze jeszcze czystsze niż w Białymstoku (wpływ Bałtyku, brak uciążliwego przemysłu), a miasto ma jeszcze niższe zadłużenie (21 proc. dochodów - 2009 r.). Ma też najwyższe nakłady na ochronę środowiska, dobrze działającą służbę zdrowia i najsprawniejsze (obok Poznania) urzędy i instytucje. To tłumaczy 106-procentowy wynik Szczecina i jego obecność na podium.
Było by pewnie jeszcze lepiej, gdyby nie niższe od przeciętnej wykształcenie mieszkańców i notowania wyższych uczelni.
Korzyści wynikające z bliskości Niemiec okazały się iluzoryczne - turystów i inwestorów jest tu jak na lekarstwo (tych drugich 34 proc. poniżej średniej dla 11 miast). Najwyraźniej do Szczecina jest za daleko i z Berlina, i z reszty Polski. W dodatku miasto jest słabo widoczne w internecie i przewodnikach. Może dlatego mimo niskiej liczby mieszkań są tu one relatywnie tanie.
Co sprawia, że jedne miasta przyciągają, a inne odstraszają inwestorów?
Firma audytowo-doradcza PricewaterhouseCoopers (przemianowana niedawno na PwC) robi to już drugi raz. Pięć lat temu prześwietlała siedem miast, teraz 11.
- Ustaliliśmy, że każde miasto opiera się na siedmiu filarach nazwanych przez nas kapitałami - wyjaśnia prof. Orłowski, koordynator projektu. - Chcieliśmy pokazać, które filary należy wzmocnić, by przyspieszyć rozwój miasta. W porównaniu z 2005 r. cała badana jedenastka wzmocniła swe filary średnio o 16 proc. Jednym miastom udało się to lepiej, innym gorzej.
No właśnie. W raporcie PwC, tak jak na paraolimpiadzie, nie ma zwycięzców i zwyciężonych. Cel szlachetny, ale po chwili nikt nie pamięta wyników. Pozwoliliśmy więc sobie wyniki zestawić. A więc zrobić z raportu ranking. Było to kłopotliwe, ale warte zachodu. Całość stała się bardziej wyrazista i konkluzywna. A więc...
Kto najlepiej odrobił lekcje? Białystok, Lublin i Trójmiasto - ta trójka w ciągu ostatnich pięciu lat zmieniła się najbardziej. A najmniej? Szczecin i Poznań.
Czyżby to nowi gospodarczy liderzy? Nie. Trzeba czasu, by wzmocnienie filarów-kapitałów przełożyło się na wzrost gospodarczy, którego wysokie tempo wciąż jest atutem Wrocławia, Warszawy i Katowic.
Co najłatwiej zmienić? Wizerunek. Wystarczą pieniądze, specjaliści i trochę czasu. Co najtrudniej? Infrastrukturę oraz ludzi - strukturę wiekową i postawy - skłonność do korupcji, niechęć do nowych inwestycji itp.
Wychodząc z założenia, że to miasto jest dla ludzi, a nie odwrotnie, za najważniejszy uznaliśmy jednak kapitał jakości życia, na który wpływa: stan środowiska, poziom usług medycznych i edukacji oraz poczucie bezpieczeństwa.
Dlatego przegląd wniosków pokontrolnych zaczynamy od miast, w których żyje się najlepiej. Światowym liderem jest w tej kategorii Wiedeń, a jeśli chodzi o państwa - Francja i Nowa Zelandia. Polską namiastką Nowej Zelandii okazał się...
1. Białystok - podobnie jak ona położony nieco na uboczu, a do tego niezbyt majętny i słabo zaludniony (ma najniższe PKB i najmniej mieszkańców z całej jedenastki). Najwyższą notę za jakość życia (112 proc. średniej) zawdzięcza głównie ekologii (czyste powietrze i ścieki, wysokie nakłady na ochronę środowiska) oraz bezpieczeństwu (zdecydowanie najmniej przestępstw!). Do tego dochodzi krótki czas oczekiwania na wizytę u specjalisty, tanie mieszkania o przyzwoitym standardzie, najlepsza sytuacja demograficzna (przeważają ludzie w wieku produkcyjnym) i dość niskie zadłużenie (25 proc. dochodów budżetu miasta - stan z 2009 r.).
To blaski. A cienie?
Najwyższe bezrobocie (10 proc.), najsłabsza infrastruktura, niska jakość szkolnictwa wyższego, najniższy odsetek studentów oraz użytkowników internetu.
Duża podaż pracowników przy relatywnie niskim poziomie płac powinna zainteresować inwestorów, a palma pierwszeństwa za jakość życia poprawić ogólny wizerunek miasta (jak dotąd ostatnia lokata wśród dużych miast). Obu tych problemów nie ma...
2. Warszawa , której kapitał jakości życia wynosi 108,5 proc. średniej wartości. Stolica - wiadomo: najwyższe płace, najniższe bezrobocie, najlepsze uczelnie, najwięcej imprez kulturalnych itp. Ale też najdroższe mieszkania, najgorszy stan środowiska naturalnego (!) oraz jeden z najdłuższych czasów oczekiwania na wizytę u specjalisty czy też wpis do rejestru działalności gospodarczej. Do tego dochodzi dość niski poziom kultury życia codziennego rozumiany przez ekspertów PwC jako niedostatek kin, restauracji i parków. Co może dziwić? Wysoki poziom bezpieczeństwa (mimo niskiej wykrywalności przestępców i największego zagęszczenia aut) oraz najwyższa (obok Wrocławia i Katowic) długość ścieżek rowerowych. Status stolicy zapewnia jej zdecydowanie największe zainteresowanie inwestorów, zwłaszcza zagranicznych. Warszawa bije też pozostałą dziesiątkę poziomem dochodów. W wielu dziedzinach jej pozycja lidera jest niezagrożona. Wszystko to razem przekłada się na zaskakująco wysoki poziom zadowolenia i aktywności mieszkańców (blisko 70 proc. frekwencja wyborcza).
Ale wyjdźmy poza raport PwC i granice Polski. I co? Tak sobie. Próżno szukać Warszawy w setce miast oferujących najlepszą jakość życia (co prawda w ósmej dziesiątce, ale są na niej Praga i Budapeszt, ranking Mercer Consulting). Jest za to na 55. pozycji wśród najdroższych miast świata, tuż przed Moskwą mocno przecenioną wskutek kryzysu (raport UBS). Ale gdy cenę koszyka dóbr podstawowych zastąpimy ceną wynajmu 120-metrowego apartamentu w centrum miasta (a tak zrobił Global Property Guide), wtedy okaże się, że stolica Polski jest 19. najdroższym miastem świata!
Cóż, Warszawa błyszczy nie tam, gdzie trzeba. Gdyby pojawiła się w pierwszym z tych rankingów, a zniknęła z drugiego, jej mieszkańcy byliby jeszcze bardziej zadowoleni.
3. Szczecin ma niewiele zalet, za to istotnych: powietrze jeszcze czystsze niż w Białymstoku (wpływ Bałtyku, brak uciążliwego przemysłu), a miasto ma jeszcze niższe zadłużenie (21 proc. dochodów - 2009 r.). Ma też najwyższe nakłady na ochronę środowiska, dobrze działającą służbę zdrowia i najsprawniejsze (obok Poznania) urzędy i instytucje. To tłumaczy 106-procentowy wynik Szczecina i jego obecność na podium.
Było by pewnie jeszcze lepiej, gdyby nie niższe od przeciętnej wykształcenie mieszkańców i notowania wyższych uczelni.
Korzyści wynikające z bliskości Niemiec okazały się iluzoryczne - turystów i inwestorów jest tu jak na lekarstwo (tych drugich 34 proc. poniżej średniej dla 11 miast). Najwyraźniej do Szczecina jest za daleko i z Berlina, i z reszty Polski. W dodatku miasto jest słabo widoczne w internecie i przewodnikach. Może dlatego mimo niskiej liczby mieszkań są tu one relatywnie tanie.
Co sprawia, że jedne miasta przyciągają, a inne odstraszają inwestorów?
1
2
następne »
Skomentuj:
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

















