http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Śmiertelna ofiara ustawki pseudokibiców

Agnieszka Uraźińska, Maciej Stańczyk
2011-01-10, ostatnia aktualizacja 2011-01-10 13:17

Ustawka
Ustawka
Fot. Gazeta.pl

Kilkuset kiboli Widzewa i ŁKS-u starło się w sobotę. Jeden z uczestników bijatyki nie żyje

Pseudokibice
Fot. Łukasz Giza/AG
Pseudokibice
Najczęściej rękę na policjantów podnoszą pseudokibice
Fot. MATEUSZ JAZWINSKI / AG
Najczęściej rękę na policjantów podnoszą pseudokibice
ZOBACZ TAKŻE
5.20. Policjanci z Poddębic (ok. 40 km pod Łodzi) dostają zgłoszenie, że na polu, przy drodze krajowej nr 72, przed wjazdem do miasta, trwa bójka. Na miejsce podjechał patrol. Funkcjonariusze zobaczyli kilkuset (jak później oszacowano - ok. 300) bijących się ludzi, w koszulkach i szalikach dwóch łódzkich klubów.

- Nie mogło być mowy o zatrzymaniach. Łatwo się domyśleć, jak skończyłaby się interwencja dwóch funkcjonariuszy wobec trzystu rozwścieczonych bandytów - mówi podinspektor Joanna Kącka z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. - Patrol wycofał się, zawiadomił dyżurnego, ten wezwał posiłki. Jechały z sąsiednich powiatów. Pierwsze radiowozy z pobliskiego Zgierza dotarły na miejsce po dziesięciu minutach. Jednak wcześniej kibole przerwali bójkę i w pośpiechu się rozjechali.

Policyjne blokady na okolicznych drogach też okazały się spóźnione. - Zatrzymaliśmy do kontroli kilka pojazdów, ale nic nie wskazywało, aby jechali nimi uczestnicy zajścia - mówi Kącka.

Na polu funkcjonariusze znaleźli młodego mężczyznę w koszulce Widzewa. Był nieprzytomny. Lekarz, który przyjechał na miejsce, stwierdził zgon.

- Chłopak nie miał na ciele śladów po ostrych narzędziach, był za to mocno pobity, widoczne były obrażenia głowy - mówią policjanci. - Prawdopodobnie to one były przyczyną śmierci, ale to stwierdzi dopiero sekcja.

Mężczyzna nie miał przy sobie dokumentów. Funkcjonariusze ustalili, że to 24-letni mieszkaniec Górnej (dzielnica Łodzi). Zmarłego zidentyfikowała matka. Policjantom powiedziała, że ostatni raz widziała go w piątkowy wieczór. Do domu na noc nie wrócił.

Jeszcze w sobotę policjanci zatrzymali pierwszych ośmiu podejrzanych o udział w bójce. Zostali zidentyfikowani dzięki policjantom z patrolu, który pierwszy pojawił się na miejscu. Podczas przeszukań w ich domach znaleziono m.in. kastety i ochraniacze na szczęki i ręce.

Najmłodszy z zatrzymanych ma 19 lat, najstarszy 26. Wszyscy są mieszkańcami Łodzi. Zostali przesłuchani. Czy będą aresztowani - zdecyduje w poniedziałek prokurator. Do tego czasu zostaną w policyjnym areszcie. W niedzielę - jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy - policjanci zabrali z domu i przewieźli do komendy szefa stowarzyszenia Fanatycy Widzewa Piotra O. Razem z nim do policyjnej izby zatrzymań przywieziono kolejnych siedmiu pseudokibiców.

W łódzkich komendach wojewódzkiej i miejskiej a także w jednostce w Bełchatowie (tamtejsza drużyna gra w ekstraklasie) od trzech lat działają zespoły rozpracowujących środowiska kibiców. Jak to możliwe, że nie wiedzieli o planowanej ustawce blisko trzystu kiboli?

Kącka: - Rozpracowywanie pseudokibiców to bardzo trudna sprawa. To środowisko hermetyczne. Pseudokibice nie chcą współpracować. Nawet jeśli któryś zostanie pobity, wmawia policjantom, że spadł ze schodów. W ubiegłym roku udało nam się nie dopuścić do 37 zaplanowanych ustawek, funkcjonariusze zjawiali się na miejscu przed rozpoczęciem bójki, legitymowali obecnych. Do tego zatrzymano około stu pseudokibiców z Łódzkiego - w naszym województwie i podczas rozrób w innych miastach. Niestety, o planach sobotniej bijatyki nie mieliśmy wiedzy.

Krzysztof Piątkowski, wiceprezydent Łodzi odpowiedzialny za sport: - W ciągu ostatnich lat dużo udało się zrobić, by poprawić bezpieczeństwo na stadionach, więc chuligani przenoszą się poza nie. Niestety, nadal jesteśmy bezradni wobec problemu pseudokibiców. Największa odpowiedzialność spoczywa w tej chwili na klubach.

Prezydent miasta Hanna Zdanowska w najbliższych dniach chce spotkać się z przedstawicielami kibiców obu drużyn. - Zapytam ich, jak wyobrażają sobie rozwiązanie problemu, zwłaszcza w kontekście budowy stadionu miejskiego, za który zapłaci miasto.

Pasmo nienawiści

To trzecia w ciągu roku duża bójka z udziałem łódzkich pseudokibiców. Najpierw w marcu 2010 r. kibole Widzewa - mimo zakazu - poszli na derby na stadion lokalnego rywala. Tam próbowali przedrzeć się przez policyjny kordon do czekających na nich szalikowców ŁKS. Policja użyła armatek wodnych i ostrzelała chuliganów gumowymi kulami. Bilans awantur: dziewięciu rannych policjantów, uszkodzonych dziewięć radiowozów, spalony pusty budynek. Pięć osób zatrzymano na miejscu, kolejnych kilkadziesiąt zidentyfikowano później (zatrzymania trwają do tej pory).

W sierpniu na stadionie Zawiszy w Bydgoszczy miejscowi chuligani wspomagani przez zaprzyjaźnionych kiboli ŁKS-u próbowali doprowadzić do bitwy z kibolami Widzewa. Później trzy grupy zaatakowały interweniujących policjantów. Ośmiu funkcjonariuszy zostało rannych, zdemolowano stadion - straty wyceniono na ponad 100 tys. zł.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 30 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':