Dlatego zaskoczył mnie tekst ks. Marka Gancarczyka, naczelnego „
Gościa Niedzielnego ”, który włączając się w dyskusję o liście o. Ludwika Wiśniewskiego do nuncjusza apostolskiego, dowodzi, że głównym problemem Kościoła w Polsce wcale nie jest
Radio Maryja. „Jest nim tchórzostwo. Brak przekonania zdecydowanej większości katolików, również księży i biskupów, że naszym głównym zadaniem jest głoszenie Jezusa, by zdobyć dla Niego wszystkich ludzi. (...) Jadąc do pracy do Anglii, katolik powinien chcieć przyprowadzić do Chrystusa wszystkich, których tam spotka - muzułmanów, sikhów, buddystów, wątpiących, niewierzących”.
Może tchórzami byli też uczestnicy Soboru Watykańskiego II, którzy apelowali do katolików, by wyznawców innych religii uszanowali?
Artykuł abp. Józefa Michalika w „
Niedzieli ” też zaskakujący, ale na plus. „Kościół nie może się utożsamiać z myśleniem poszczególnych partii, ideologii intelektualnych czy kulturowych. Kościół jest ponadczasowy i ponadideologiczny tak jak Ewangelia”. Dobrze usłyszeć to od przewodniczącego Episkopatu, który tak często bronił Radia Maryja.
Ciekawie pisze też abp Michalik o krzyżu przed Pałacem Prezydenckim. Stwierdza, że niesłuszne było oskarżanie Kościoła o obojętność, ale też jako chybiony określa pomysł zwołania konferencji Episkopatu, "aby bronić krzyża harcerskiego". I precyzuje: "Właściwa natomiast była interpretacja arcybiskupa warszawskiego, że w konkretnej sytuacji, która się wydarzyła, sposobem adoracji krzyża jest modlitwa, a miejscem - kościół, ale to nie znaczy, że rezygnujemy z obecności krzyża w przestrzeni publicznej". Cenna deklaracja. Szkoda tylko, że przewodniczący Episkopatu nie powiedział tego wcześniej, na przykład gdy księży, którzy przyszli po krzyż, tzw. obrońcy wyzwali od ubeków.