http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Koniec podziemnego Pekinu

Maria Kruczkowska
2011-01-06, ostatnia aktualizacja 2011-01-06 14:36

Władze Pekinu kazały zamknąć podziemne hotele zorganizowane w dawnych schronach. Mieszka w nich nawet milion ludzi - biednych, bo te hotele to najtańsza noclegownia w chińskiej stolicy.

Obok nowoczesnego miasta ze szkła i betonu, które zdumiało świat w czasie igrzysk olimpijskich w 2008 r., jest i drugie, którego się nie pokazuje. Setki tysięcy, może nawet milion niezamożnych Pekińczyków mieszkało dotąd w sercu metropolii - pod ziemią, w schronach mających nawet trzy kondygnacje. Teraz zostaną wysiedleni na przedmieścia albo będą musieli wrócić do domu.

Schrony to dziedzictwo zimnej wojny. Wybudowano je pod koniec lat 50. na rozkaz Mao Zedonga, który pokłócił się ze Związkiem Radzieckim i szykował się do wojny. Główny tunel prowadzi od dzielnicy rządowej Zhongnanhai aż po wielki mur, oddalony o 75 km. Ale swoje własne schrony mają też poszczególne domy.

Zasiedlanie podziemnego miasta zaczęło się na początku lat 90. Po masakrze na placu Tiananmen w 1989 r., kiedy wojsko brutalnie spacyfikowało wiec studentów domagających się demokratyzacji kraju, w Chinach przyspieszyły reformy rynkowe, a ceny nieruchomości, szczególnie w stolicy, wystrzeliły. Stołeczny wydział obrony cywilnej, któremu podlegają schrony, wynajął je wtedy na magazyny, piwnice i tanie hotele. Mieszkają w nich przybysze ze wsi: robotnicy, taksówkarze, sprzedawczynie i kelnerki. Nie mają pekińskiego meldunku, a tym samym prawa do darmowej szkoły czy opieki zdrowotnej.

W ostatniej dekadzie pojawili się obok nich jeszcze bezrobotni z dyplomami wyższych uczelni. To nowe zjawisko w Chinach, gdzie jeszcze dziesięć lat temu studia gwarantowały dobrze płatną posadę. Dziś już nie, bo rynek jest nasycony.

W takich tanich noclegowniach za łóżko płaci się od 14 do 60 dol. miesięcznie. Na to stać nawet stażystę zatrudnionego w korporacji. Zamknięcie hoteli to dla "mrówek" tragedia, bo Pekin to obok Szanghaju jedno z najdroższych miast Chin.

- Próbowałem wynająć coś powyżej piwnicy, ale kosztowało mnie to całą pensję - mówi Xiao Lin, emigrant z Hubei. Pracując jako kelner w koreańskiej restauracji, zarabia nieco ponad 500 zł miesięcznie. W podziemiach wynajmuje klitkę o powierzchni 10 m - jest miejsce na łóżko, skromny dobytek i komputer. Łazienkę i kuchnię dzieli z 97 innymi lokatorami podobnych klitek. - Jeśli nam każą się wynieść, będę musiał wrócić do domu - mówi Xiao.

I o to przypuszczalnie chodzi władzom Pekinu. Według gazety "Wiadomości Pekińskie" w lipcu liczba ludności stolicy dochodziła do 19,7 mln, z czego 7 mln mieszkało tu nielegalnie. Władze uznały, że stolica jest przepełniona, i przystąpiły do bezwzględnego pozbywania się nadmiaru mieszkańców.

W niektórych hotelikach odcięto już wodę i prąd. Oficjalnie noclegownie zamyka się z powodów sanitarnych. - Niektórzy lokatorzy zakłócają też porządek - tłumaczył dziennikarzom Wang Yongxin z biura obrony cywilnej Pekinu. Dodał, że w przyszłości podziemne schrony zostaną zamienione na parkingi i miejsca użyteczności publicznej. Jednak reportaż telewizji Al-Dżazir pokazał, że hoteliki w schronach są czyste i dobrze zorganizowane.

W ubiegłym tygodniu setki zdesperowanych ludzi stały uparcie na mrozie przy południowej bramie parku Chaoyang - w dzielnicy, w której mieszka dużo cudzoziemców - by przyciągnąć uwagę zachodnich mediów. Niektórzy klękali, błagając urzędników o zmiłowanie. Jeden z mężczyzn tłumaczył, że zapożyczył się u krewnych, włożył ponad 100 tys. dol. w remont podziemnej noclegowni i że jest zrujnowany. Odszkodowania nikt mu nie wypłaci.

"Zainwestowaliśmy dużo pieniędzy i przestrzegaliśmy przepisów - napisali w petycji członkowie organizacji Pracownicy Przemysłu Schronów Obrony Cywilnej. To, co się dzieje, jest dla nas szokujące i niezrozumiałe".

Po kilku godzinach protestujących usunęła policja.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':