http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Faceci we mgle

rozmawiała Bożena Aksamit
2011-01-09, ostatnia aktualizacja 2011-01-05 12:59

Bitych mężczyzn jest wielu. Mało który się przyznaje i prosi o pomoc

- Bitych mężczyzn jest wielu. Mało który przyznaje się i prosi o pomoc - mówi Anna Franzl, psycholog i terapeutka
- Bitych mężczyzn jest wielu. Mało który przyznaje się i prosi o pomoc - mówi...
Ilu mężczyzn przyznaje się do tego, że są bici przez swoje żony?
Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta
Ilu mężczyzn przyznaje się do tego, że są bici przez swoje żony?
Również kobiety stosują przemoc wobec mężczyzn
Również kobiety stosują przemoc wobec mężczyzn
ZOBACZ TAKŻE
Bożena Aksamit: Dlaczego ona bije?

Anna Franzl, psycholog i terapeutka*: Ilona rozbraja swoje emocje poprzez bicie bliskiej osoby, bo najprawdopodobniej zaznała złego traktowania ze strony rodziców, a dodatkowo miała wiele okazji, aby przyglądać się, jak najważniejsze w jej życiu osoby poniżają się nawzajem.

Dzieci rodziców skłonnych do przemocy narażane są na różnego rodzaju urazy: kłótnie, wyzwiska, bicie, głód, brak regularnego snu, obojętność czy wyśmiewanie. Uraz, który pojawia się w dzieciństwie, kształtuje i zniekształca osobowość. Takie dziecko musi znaleźć sposób na zachowanie zaufania do ludzi, którzy nie są tego godni; poczucia bezpieczeństwa w sytuacji, która stanowi zagrożenie, i poczucia kontroli w sytuacjach całkowicie nieprzewidywalnych; siły - w obliczu swej zupełnej bezradności. Kilkuletni maluch nie myśli "na dorosły sposób", ma swój rozum i swoje konkretne dziecięce myślenie i aby dobrze mógł się rozwijać - jego rzeczywistość musi być uporządkowana. Śniadanie, obiad, kolacja o podobnej porze. Bajka - ta, a nie inna, czytana 500 razy z rzędu. Powtarzalność daje poczucie bezpieczeństwa, dziecko chce wiedzieć, co po czym następuje. W ten sposób tworzy sobie sekwencje zdarzeń - uczy się.

Jeśli zostanie zaatakowane przez rodzica, uderzone lub wyśmiane, to uzna, że mu się należało. Pewnie zrobiło coś źle. Jeśli rodzic zaatakuje je trzy razy z rzędu, dziecko uzna, że taki jest porządek świata. Mechanizm ulega utrwaleniu.

I już?

- Podobnie jak dorośli dzieci, których granice są naruszane, bywają pełne wściekłości i agresji. Na ogół brakuje im werbalnych i społecznych umiejętności rozwiązywania konfliktów, każdy problem postrzegają jak gwałtowny atak. Im jest mniejsze, tym mechanizmy kontrolujące emocje są gorzej rozwinięte. Niemowlę, jak się wścieka, to z siłą bomby jądrowej. Gdy jest głodne, czuje wręcz, że umiera.

W rodzinie dotkniętej przemocą dziecko nie uczy się pozytywnej roli gniewu. Z jednej strony obserwuje w czasie awantur ekspresyjny gniew rodziców, który wzbudza w nim przerażenie i tendencję do kojarzenia go z czymś bardzo groźnym i złym.

Z drugiej - często samo jest bezpośrednio atakowane. Jednak dziecku nie wolno gniewać się - nie ma prawa okazywać złości, a jest stale na nią narażone. Co się dzieje, gdy nie może pokazać uczuć i musi być cicho, bo instynktownie czuje, że mama się boi, a tata wgląda, jakby miał ją za chwilę zatłuc. Dziecko nie może się odwinąć, gdy jest bite po twarzy albo popychane, a jest tak wściekłe, że mogłoby tą energią napędzić pięć promów kosmicznych.

Te emocje nie znikają, zapadają się do środka. I tak niewyrażony gniew zostaje wyparty ze świadomości i zalega na dnie formującej się osobowości. Z czasem staje się częścią istoty dziecka, przybierając postać bestii, która podświadomie wywołuje w nim strach i przerażenie. Staje się obcą energią, którą należy utrzymać w ryzach.

Niewyrażony przez dłuższy czas gniew zamienia się w nienawiść i wściekłość. Uczucia te są tak dynamiczne, że człowiek musi wydatkować olbrzymie zasoby energii, aby je poskromić. Jednocześnie czuje, że ma taką wściekłość w sobie, która uwolniona poszłaby w miasto mordować.

Czasami dziecko rozwija cechy będące w pewnym sensie zaprzeczeniem nienawiści, staje się uległe, robi wszystko, aby przypodobać się otoczeniu - nawet gdy staje się ofiarą nadużyć. W rezultacie wyrasta na człowieka, który działa tak, aby nie dojrzeć swojego ciemnego wnętrza.

U Ilony ciąża zadziałała jak zapalnik.

- Być może ona nie powinna mieć dzieci i warto było zaufać jej intuicji, która nakazywała odrzucić ciążę. Bardzo się bała, ale nie w takim sensie, że boję się nadmiernie, a potem jakoś sobie poradzę. Jakby przeczuwała, co się z nią stanie, gdy urodzi.

Ciążę i poród należy potraktować jako jeden z naturalnych kryzysów, które kobieta przechodzi w życiu. W tym czasie jest bardzo bezradna, również wobec swoich emocji. Bardzo często po porodzie matki przeżywają załamanie - przez dziewięć miesięcy nosiły w sobie drugiego człowieka, bardzo blisko, tuż pod sercem. Nagle on znika, a w ich świecie pojawia się totalne zamieszanie. Kobiety różnie na to reagują, te, które były bardziej kochane jako dzieci, dają sobie radę. Czasami dochodzi jednak do poważnego załamania psychicznego, zdarza się to, gdy młode matki nie zaznały wystarczająco dużo miłości w dzieciństwie.

Ilona przeżywała ten kryzys specyficznie.

- Myślę, że broniła się w taki desperacki sposób przed jakąś psychiczną dezorganizacją, wręcz chorobą. Jakby nie mogła opanować swoich impulsów. Może przeczuwała, że jak jest z kimś, to raz kocha, raz nienawidzi. Podświadomie bała się bliskiego związku, stąd te desperackie reakcje. Jakby miłość kojarzyła jej się z niedobrą relacją rodziców.

Z drugiej strony, jak ktoś lubi takie gorące związki, gdzie jest miejsce tylko na duże emocje, i nie jest w stanie inaczej funkcjonować, to powinien przemyśleć problem dzieci. Bo Tomek i Ilona narazili własne dziecko na mnóstwo cierpienia.

Co innego, jeśli tylko dwie dorosłe osoby się w coś takiego angażują i dokładają sobie nawzajem do pieca. Uważam, że taka miłość jest możliwa, gdy ludzie są młodzi i mają przekonanie, że są niezniszczalni i siła nigdy ich nie opuści.

Tomek nie znalazł się przy Ilonie przez przypadek?

- Tak naprawdę jest taki sam jak ona. Nie mniej agresywny. Tyle że załatwia to w inny sposób, ma najwyraźniej jakiś interes, żeby całe zło widzieć w ukochanej. Tomek nie chce mieć kontaktu ze swoją agresją. Prawdopodobnie jako dziecko nauczył się, że bycie wściekłym lub złym jest czymś potwornym. Więc blokuje te emocje, ale tak się nie da - prędzej czy później, pod tą czy inną postacią, znajdą ujście. Jego metoda polega na prowokowaniu świata do zachowań agresywnych, nie robi oczywiście tego świadomie. Miał pewnie trudne doświadczenia z rodzicami, gdyby było inaczej, nie brnąłby w taki związek, po drugim czy trzecim razie uciekłby. Rozchwiane emocje Ilony trafiły na podatny grunt.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':