Tomasz Nałęcz był w środę gościem
radia RMF. Mówił - podobnie jak we
wczorajszej rozmowie z Agnieszką Kublik o możliwości zorganizowania wspólnych polsko- rosyjskich obchodów katastrofy w Smoleńsku. Prowadzący, Konrad Piasecki pytał jednak o "Złote żniwa" Tomasz Grossa - książkę, która jeszcze się nie ukazała, a już wywołała spore kontrowersje.
Piasecki: - Jan Gross stawia tezę: "Polacy nie tylko korzystali na tym, co robili
Niemcy, wręcz sami mordowali Żydów, żeby odnieść z tego korzyści materialne ". Tezy straszne. Prawdziwe?
- Nieprawdziwe, w gruncie rzeczy - odpowiedział Nałęcz. - Oczywiście wojna rodziła zdziczenie, wojna rodziła też takie zachowania, ale to nie był główny nurt polskich zachowań. (...) O tym, że byli ludzie przez wojnę zdemoralizowani, którzy w sposób obrzydliwy traktowali - ale na zasadzie jednostkowych zachowań - swoich żydowskich sąsiadów, o tym świetnie wiedzieliśmy. Państwo polskie ich karało. Polska podziemna ich już karała. Szmalcownictwo było jednym z przestępstw karalnych przez sądy Polski podziemnej.
Nałęcz ocenił, że pojawiająca się w rękopisie książki teza, że "mordowanie Żydów w Polsce było zjawiskiem na tyle powszechnym, że traktowano te czyny jako swoistą normalność" krzywdzi polskie społeczeństwo. - O ile były takie zachowania jednostek, to takich zachowań społecznych nie było - podkreślał Nałęcz.
Zastrzegł, że nie zna jeszcze nowej książki Grossa. - Ale myślę, sądząc z relacji, że metoda jest ta sama [co w "Strachu" - poprzedniej książce Grossa]- że bierze się pewne jednostkowe zachowania i nie pisząc o innych zupełnie zachowaniach stara się stworzyć wrażenie, że to był główny nurt wydarzeń, główny nurt zachowań. I moim zdaniem przeciwko temu powinniśmy protestować - podkreślił.
- Już sam tytuł - ciągnął prezydencki doradca - gdzież lata 1939-45 były latami "złotych żniw dla narodu polskiego"? Przecież byliśmy narodem najbardziej dotkniętym przez faszyzm i przez totalitaryzm!
Nałęcz ocenił, że nie czuje wstydu za Polaków, którzy przetrząsali ziemię na terenie dawnych obozów zagłady w Bełżcu czy Treblince. - Hieny są wszędzie. A ta wojna, niebywałe doświadczenie, demoralizowała też w sposób niebywały. (...) Natomiast jak patrzę na zachowania społeczeństwa polskiego, to ono ten egzamin, jaki niosła ta wojna zdało w sposób znakomity. Moim zdaniem Gross jest o tyle nieuczciwy wobec naszego społeczeństwa, że zachowania ekstremalne zdemoralizowanych jednostek przedstawia jako zachowania całej społeczności.