Historyk literatury prof. Stanisław Bereś był autorem programu, którego pierwszy odcinek wyemitowano w 1996 roku w
TVP Polonia. Od 11 lat nadawała go "Dwójka", trwał pół godziny. Ukazywał się najpierw co dwa tygodnie, potem co miesiąc. Godziny emisji ciągle zmieniano - ostatnio pokazywano go w okolicach godz. 24, czasem po 1 w nocy. Średnia oglądalność wynosiła 217 tys. widzów (według AGB Nielsen Media Research), ale kiedyś - nadawany o godz. 17.30 - przyciągał nawet 1 mln widzów.
Powodem zawieszenia programu jest - jak usłyszeli jego producenci - trudna sytuacja finansowa TVP 2. Tymczasem realizowane raz w miesiącu "Telewizyjne Wiadomości Literackie" to program skromny, przedstawiający zwykle rozmowę z wybranym pisarzem, omówienia najistotniejszych premier i wypowiedzi krytyków literackich. Jak się dowiedzieliśmy,
budżet audycji od 14 lat nie był podnoszony, za to kilkakrotnie obcinany.
- Dla mnie to świadome wycinanie kultury wysokiej z głównych kanałów telewizji publicznej. Program był niekłopotliwy i tani. Powoływanie się na koszty produkcji to jawna kpina - mówi "Gazecie" Stanisław Bereś. - Jako jedyny program o literaturze, w dodatku miesięcznik, byliśmy dla "Dwójki" tylko listkiem figowym zasłaniającym niechęć do realizowania misji. Żal mi telewidzów, dla których tworzyliśmy opiniotwórczy poradnik, co czytać. O książkach wypowiadali się tu literaturoznawcy z pierwszej ligi. Narzekamy, że poziom czytelnictwa w Polsce jest haniebny, a badania pokazują, że najskuteczniej podnosić go mogą programy telewizyjne. Rezygnując z mówienia o literaturze,
telewizja publiczna staje się grabarzem kultury narodowej.
Niedawno w rozmowie z "Gazetą" dyrektor TVP 2 Rafał Rastawicki przyznawał, że traktuje tę antenę jako stację komercyjną, bo "pakowanie się w wysoką kulturę na antenie masowej i uniwersalnej nie ma dzisiaj sensu".