Michaił Chodorkowski, usłyszał w czwartek kolejny wyrok: 13,5 roku. Więcej na ten temat przeczytasz w tekście Marcina Wojciechowskiego
Michaił Chodorkowski wycisnął z siebie niewolnika do ostatniej kropli. Jego postawa w więzieniu i przed sądem zasługuje na najwyższy szacunek. Tylko ludzie wybitnego formatu i wielkiego charakteru potrafią wytrzymać to, co on wytrzymał.
Władimir Putin natomiast - niewątpliwie autor wyroku dla Chodorkowskiego - pokazał wszystkim, jak pojmuje ideę modernizacji i demokracji suwerennej. Jego demokracja suwerenna polega na tym, że wolno szefowi rządu Federacji Rosyjskiej zamykać do więzienia, kogo chce i na jak długo chce; żaden Strasburg ani Bruksela nie są w stanie mu w tym przeszkodzić. Jego wizja modernizacji polega na tym, że zasady państwa prawa znaczą tyle, ile wola i kaprys wszechpotężnego szefa rządu.
Putin uczył się myślenia o państwie w służbach specjalnych. Nasz rodak, Feliks Dzierżyński, twórca tych służb, powiadał, że czekistę cechuje "gorące serce, chłodny umysł i czyste ręce".
Putin dzisiaj chce tymi "czystymi rękami" zadusić Chodorkowskiego - którego osobiście nienawidzi - w więziennej celi.
Ale ten pojedynek despoty z więźniem więzień już wygrał. Stał się symbolem Rosji, która umie niezłomnie bronić wolności.
"Nihilizm prawny króluje w Rosji" - pisał przed rokiem prezydent
Dmitrij Miedwiediew w głośnym artykule "Rosjo, naprzód!".
Wyrok na Chodorkowskiego jest gorzkim potwierdzeniem ówczesnej diagnozy Miedwiediewa. Twórcą i obrońcą prawnego nihilizmu w Rosji jest dzisiaj Władimir Putin.
To jest cenna informacja dla polityków i dla ludzi biznesu.
W rosyjskim sporze modernizatorów z "czekistami" zwyciężyli tym razem "czekiści". Jednak "modernizatorzy" z kręgu prezydenta Miedwiediewa (np. Jurgens Inoziemcow) udowodnili, że nie są marionetkami z teatru "Dobry i zły czekista". Odważnie i rozumnie zdystansowali się od tego skandalicznego wyroku.
Władimir Putin zaspokoił swoją potrzebę zemsty na Chodorkowskim, ale strzelił sobie w stopę. Teraz wszystkie rządy demokratyczne mają jasność, kim potrafi być ujmujący w obejściu szef rządu Federacji Rosyjskiej. Nadszedł czas, by politycy całego świata dojrzeli w jego oczach stalowy błysk okrucieństwa, a nie łagodne spojrzenie demokraty. By powtórzyli słowa, które usłyszał kiedyś Napoleon: "To gorzej niż zbrodnia, to błąd!".
To Chodorkowski, a nie Putin jest dziś symbolem Rosji przyszłości, Rosji szacunku dla godności ludzkiej, dla praw człowieka i dla reguł państwa prawa. Ta
Rosja już nadchodzi. I nadejdzie - wcześniej czy później.
Wierzymy - wraz z naszymi przyjaciółmi, rosyjskimi demokratami - że wcześniej niż później.