http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dom spokojnej starości komputerów

Vadim Makarenko, San Francisco - Moutain View
2011-01-05, ostatnia aktualizacja 2010-12-30 16:32

1956 r. Analizator różniczkowy Arnolda Nordsiecka. Mechaniczny, a nie elektroniczny komputer, który służył do rozwiązywania równań różniczkowych
1956 r. Analizator różniczkowy Arnolda Nordsiecka. Mechaniczny, a nie elektroniczny komputer, który służył do rozwiązywania równań różniczkowych
Fot. Computer History Museum

Pewnego dnia to, co mam dziś w plecaku, ktoś wyłoży w muzeum. Próbuję wyobrazić sobie mojego lśniącego iPada jako zgaszony, zakurzony eksponat w gablocie

1972 r.
Fot. Computer History Museum
1972 r. "Pong". Jedna z pierwszych gier komputerowych. Symulator tenisa...
1977 r. Apple II. Jeden z najlepiej rozpoznawalnych komputerów w latach 80. i na początku lat 90. Dzięki rozwojowi programów edukacyjnych stał się popularny w biurach i domach
Fot. Computer History Museum
1977 r. Apple II. Jeden z najlepiej rozpoznawalnych komputerów w latach 80. i...
1981 r. IBM PC. W czasie, gdy debiutował, rynek tzw. małych komputerów był zdominowany przez takie marki jak Apple czy Atari. Jednak IBM udało się stworzyć na nim własny standard
Fot. Computer History Museum
1981 r. IBM PC. W czasie, gdy debiutował, rynek tzw. małych komputerów był...
Jakieś sześć mil od Googlepleksu, gdzie tysiące inżynierów ślęczą nad najszybszą i najpopularniejszą wyszukiwarką internetową na świecie, w pobliskim Sunnyvale, kryje się niezwykły sklep - Magazyn Rzeczy Dziwnych.

Na jego półkach stoją ZX Spectrum, małe komputery o gumowych klawiszach, czy Atari 800, na których dzieci w latach 80. grały w Pac-Mana. Wtedy gry ściągano nie z internetu, ale z Rozgłośni Harcerskiej, na stare magnetofonowe kasety. Piszczało i skrzypiało nieznośnie. Są też stare analogowe modemy, aparaty fotograficzne, czarnozielone monitory, drukarki igłowe Oki, komórki z wysuwanymi antenkami czy dyskietki, które dziś kupuje już tylko polski ZUS.

Na pozór kupa starych gratów, ale ile wspomnień budzi! To były czasy, w których komputer kojarzył się tylko z rozrywką. Nie tęsknię jednak za starociami, bo dziś mogę grać w dużo fajniejsze gry. Tęsknię za sobą samym z tamtych czasów - chłopakiem, który myślał, że świat stoi przed nim otworem. Buszuję więc między rzędami stalowych stelaży ze starymi zabawkami.

Można ich dotykać, bawić się nimi, a nawet je kupować. - Niektórzy przychodzą tu, bo potrzebują części zamiennych, inni dekorują mieszkania czy lokale - mówi długowłosy sprzedawca w dżinsach i motocyklowej skórzanej kurtce.

Ale to nie dotyczy 49-latka w garniturze, który zapłacił trzy dolary i wyszedł z Magazynu Rzeczy Dziwnych ze starą analogową kamerą z lat 80. To Dag Spicer. Umówiłem się z nim i dowiedziałem się, że nie dekoruje domu ani kawiarni. Nie potrzebuje też części zamiennych, bo nie reperuje w domu starych sprzętów. Nie używa nawet komórki, bo twierdzi, że stacjonarny telefon jest tańszy i bardziej niezawodny. Jest wprawdzie inżynierem z wykształcenia, ale przede wszystkim jest historykiem techniki i kuratorem Muzeum Historii Komputerów w Mountain View. Mauzoleum, do którego legendarne maszyny udają się na wieczny spoczynek.

Historia dziurkowanej karty

"CD AD 06 29 39 11 CD CA 03" - głosi napis na tablicy z pleksi podświetlonej na biało. - To fragment kodu z pierwszego komercyjnego programu, który Bill Gates napisał w 1975 r. dla komputera, który nazywał się Altair. A firma przyszłego multimilionera - Micro-Soft. To nasz hołd dla Billa Gatesa i jego pierwszego produktu - mówi Spicer.

Większość eksponatów jest przykryta folią, tu i ówdzie uwijają się robotnicy wykańczający najnowszą ekspozycję za 19 mln dolarów. Sfinansowało ją 65 prywatnych darczyńców, a sam twórca Windowsów wrzucił do skarbonki aż 15 mln dolarów. Dlatego gdy chcemy zobaczyć, jak przebiegała rewolucja w naszym życiu, musimy zacząć od tablicy pamiątkowej. Ale dopiero w dniu otwarcia, w czwartek 6 stycznia.

A na razie kurator oprowadza mnie po muzeum, zapalając światło w każdym pokoju i co chwila powtarzając, żebym uważał i nie potknął się o jakiś kabel czy rurę.

To dziwne miejsce opowiada nam historię rewolucji, która wydarzyła się na naszych oczach. Pokolenie dzisiejszych 40- albo 50-latków doskonale ją pamięta, bo w polskich domach komputery na masową skalę zaczęły pojawiać się dopiero na początku lat 90. Nawet jeśli za oceanem ten proces ruszył o dekadę wcześniej, to wciąż mówimy o czymś całkiem nowym. Coca-Cola, która ma własne muzeum w Atlancie, jest dużo starsza niż komputery. Ale od lat jest ta sama, zmienia się tylko opakowanie.

Tu, w mauzoleum, widać, że w komputerach czas płynie inaczej. Gordon Moore, legendarny założyciel Intela, już w 1965 r. zauważył, że w momencie gdy układ scalony trafia na taśmy produkcyjne, inżynierowie już mają gotowego następcę. "Prawo Moore'a powinno mieć konkluzję. Nazwijmy ją zasadą starzenia się: gdy przyspieszają komputery, przyspiesza też historia" - napisał David Pescovitz w magazynie "Wired".

Znajdziemy tu wielkie szafy zajmujące więcej miejsca niż nasze mieszkania, bardziej nowoczesne mniejsze komputery, pierwsze komputery kieszonkowe, setki metrów okablowania, papierowej taśmy oraz kilogramy dziurkowanych papierowych kart, na których zapisywano informacje w czasach analogowych. Jest też protoplasta komputerów - stare liczydło, które wielu Polaków jeszcze pamięta z PRL. Do dziś można je spotkać w niektórych białoruskich sklepach, a jeszcze bardziej popularne jest w Chinach.

Te starocie sprawiły, że nasze życie nabrało tempa i pozwoliły nam porywać się na rzeczy coraz większe i coraz trudniejsze. Spicer, który w 1996 r. porzucił dla nich doktorat na Uniwersytecie Stanforda, próbuje zmusić je do opowiadania historii. Jakich?

- Weźmy tę dziurkowaną kartę. Ona opowiada historię ustawy o ubezpieczeniach społecznych uchwalonej w 1937 r., która miała umożliwić wszystkim Amerykanom odkładanie na emeryturę. To był ogromny krok cywilizacyjny, ale napotkał problemy techniczne, bo ten ogrom informacji o wszystkich obywatelach trzeba było jakoś zapisać - opowiada Spicer. Władza zdecydowała się użyć do tego kart, podobnie jak do późniejszych spisów ludności. Jedną z pierwszych maszyn do obsługi kart z dziurkami zbudował IBM, który wówczas produkował m.in. wagi dla rzeźników. Jak na dzisiejsze czasy nie miała zawrotnej prędkości, ale i tak była 10-krotnie szybsza od ręcznego obrabiania danych. Krok dalej stoi słynny ENIAC z Uniwersytetu w Pensylwanii, który powstał w 1943 i służył do 1955 r. Muzeum w Mountain View wypożyczyło go z waszyngtońskiego Smithsonian. - Był tak duży, że nad jego obsługą pracowało osiem osób - mówi kurator. Dziś w plecaku mam dwa dużo bardziej potężne komputery i bez problemu radzę sobie z nimi sam. Jeśli policzymy komórkę, która też potrafi co nieco, to mam nawet trzy. I jestem kilka tysięcy bardziej wydajny niż kilkuosobowy zespół informatyków w latach 40.

Kształtujemy narzędzia, a one - nas

Nieco dalej można zobaczyć pierwszy twardy dysk z 1957 r. Ma wielkość szafki na buty i mieści całe 5 megabajtów danych, czyli tyle, ile dziś zajmuje jedna piosenka w formacie MP3. Moja komórka jest mniejsza od mojej dłoni i z łatwością mieści kilka tysięcy kawałków.

Komputery otaczają nas ze wszystkich stron. W aucie, które zostawiłem na parkingu na zewnątrz, też jest jeden. Gdy zaczyna padać deszcz - uruchamia wycieraczki, gdy nagle zahamuję - włącza ABS, żeby nie dopuścić do blokady kół podczas hamowania. Po raz pierwszy system ten pojawił się w mercedesie w 1979 roku. Dlatego auto tej marki stoi przecięte na pół obok superszybkich kiedyś komputerów w muzeum.

Zatrzymujemy się przy maszynie do pisania i zaczynam się zastanawiać, co ona robi wśród komputerów. Dag Spicer uśmiecha się tajemniczo. Zaraz, to Enigma! Prawdziwa Enigma, za pomocą której faszyści szyfrowali swoje depesze podczas II wojny światowej. Jedna z najpilniej strzeżonych tajemnic Wehrmachtu, która - zgodnie z rozkazem - w przypadku zagrożenia miała być natychmiast zniszczona. Jej tajemnicę wydarli polscy matematycy: Marian Rejewski, Henryk Zygalski oraz Jerzy Różycki. - To jeden z moich ulubionych eksponatów. Miał ogromny wpływ na historię ludzkości. Tuż po wojnie alianci dali Enigmę w prezencie kilku krajom, żeby mogły kodować swoją komunikację. Ale nie był to ładny prezent, raczej coś w rodzaju konia trojańskiego - śmieje się kurator. Muzeum dostało urządzenie w prezencie od Gordona Bella, byłego wiceprezesa Digital Equipment Corporation, który jest jednym z pierwszych i najhojniejszych darczyńców. Dziś ma on 76 lat i podobnie jak miliony ludzi na całym świecie komunikuje się ze swoim bankiem za pomocą szyfrowanego połączenia w ciągu kilku sekund.

Dag Spicer kładzie rękę na Univac 1 - pierwszym amerykańskim komputerze używanym do celów komercyjnych. W 1952 r. użyto go podczas wyborów prezydenckich w USA. Liczył głosy i próbował przepowiedzieć wynik. Jego zdaniem wygrać miał Dwight Eisenhower, podczas gdy analitycy wieścili zwycięstwo jego rywala Adlaia Stevensona. Pomylili się ludzie.

"Kształtujemy narzędzia, a one kształtują nas" - mówił Marshall McLuhan, którego wielu w Dolinie Krzemowej uważa za swego patrona. W każdym gadżecie Spicer widzi nie tylko osiągnięcie myśli inżynieryjnej, ale też coś, co nas zmienia. Dlatego zanim umieści cokolwiek w muzeum, czeka przez dziesięć lat, żeby efekt był lepiej widoczny. Wyjątkiem jest iPod, który wciąż żyje i ma się dobrze. Trafił do zbiorów Muzeum Historii Komputerów, bo jego wpływ na nasze życie było widać już w kilka lat po premierze. Nie znalazłem jednak iPoda w Magazynie Rzeczy Dziwnych. - To tylko odtwarzacz MP3, czym on się różni od innych? W każdym sklepie można go dostać. A my mamy to, czego nie da się znaleźć gdzie indziej - chwali się sprzedawca. Zupełnie jak polski nastolatek z połowy lat 80., który dostał od wujka z zagranicy ZX Spectrum.

Ale czy stając się coraz bardziej wydajni, stajemy się też bardziej szczęśliwymi? Moje pokolenie jeszcze potrafi cieszyć się zdobyczami technologii, bo pamięta czasy, gdy prace magisterskie przepisywało się na maszynach. Nasze dzieci rosną z laptopem na kolanach i komórką w ręce. Co w technice będzie ich kręcić?

Laptop odchodzi w przeszłość

W jednej z ostatnich sal gwiazdy przemysłu komputerowego próbują odpowiedzieć na pytanie, co dalej. Kilka dni wcześniej dziennikarzy po muzeum oprowadzał sam Steve Wozniak, genialny inżynier, który wraz ze Steve'em Jobsem stworzył Apple.

- To niezwykły czas dla komórek. iPhone dobrze to pokazuje - mówił zachwycony. Kurator podziela ten pogląd i szykuje się do przyjęcia pod swój dach laptopów, które są dziś atakowane przez lżejsze i szybsze komputery, jak netbooki czy tablety. Śmieszna myśl: pewnego dnia to, co mam dziś w plecaku, ktoś wyłoży w tym albo innym muzeum. Próbuję wyobrazić sobie mojego lśniącego iPada jako zgaszony, zakurzony eksponat w gablocie.

Zresztą samo Computer History Museum jest żywą ilustracją tego, jak szybko dzisiejsze firmy i ich wynalazki zamieniają się we wczorajsze. Jego kilkupiętrowy biały budynek przy Shoreline Boulevard należał wcześniej do legendarnej firmy Silicon Graphics, która w latach 80. i 90. specjalizowała się w szybkich komputerach do obróbki grafiki. - Oni zbankru... przepraszam, mieli pewne problemy finansowe i kupiliśmy ich budynek w 2002 r. po bardzo atrakcyjnej cenie - tłumaczy Dag Spicer.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 6 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':