Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Blisko 80 proc. spraw o tzw. przestępstwa nienawiści jest przez prokuratury umarzanych lub w ogóle niepodejmowanych.
Przykłady? Niedawno rzeszowska prokuratura częściowo umorzyła sprawę o nawoływanie do nienawiści na tle różnic etnicznych przeciw kibicom Resovii, którzy podczas majowego meczu trzymali transparenty z napisem: "Śmierć garbatym nosom" i karykaturą Żyda w jarmułce. Wiceszef tamtejszej prokuratury stwierdził, że gdyby było to hasło "Jude won", sprawa byłaby bardziej jednoznaczna.
We wrześniu warszawska prokuratura umorzyła sprawę o wyciągnięcie ręki w faszystowskim geście na zakończenie manifestacji ONR w zeszłoroczne Święto Niepodległości. Członek ONR, który wykonał ten gest, przekonał prokuratora, że tylko pozdrawiał zgromadzonych (ci zaś wznosili m.in. okrzyki: "Polska nie Izrael").
MSZ: Chodzi o wizerunek kraju "Gazeta" dotarła do poświęconej temu korespondencji między szefem MSZ Radosławem Sikorskim a prokuratorem generalnym Andrzejem Seremetem. Szef dyplomacji namawia do konkretnych działań w takich sprawach, które - jego zdaniem - burzą pokój społeczny i psują wizerunek Polski za granicą.
W liście z czerwca napisał o antysemityzmie stadionowym i internetowym. Przytoczył wpisy na forum portalu społeczności żydowskiej: "Nikt was k... nie szanuje. Hitler zaczął, my skończymy. Do pieca smażyć się żyduchy, do pieca" albo: "Przyjdzie czas, że dalej się będziecie k... po piecach i piwnicach chować".
- Takie wpisy to niewątpliwie nawoływanie do nienawiści na tle różnic etnicznych. Każde nawoływanie do nienawiści jest groźne dla porządku prawnego i groźne dla więzów społecznych - przyznaje prof. Stanisław Waltoś, współautor kodeksu postępowania karnego.
Po tym, jak Sikorski dostał tylko podziękowania za propozycje współpracy, w kolejnym liście namawiał do wszczęcia postępowania w sprawie internetowych wpisów. - Wedle mojej wiedzy współczesne środki techniczne umożliwiają ustalenie numeru IP internautów umieszczających w cyberprzestrzeni obraźliwe posty - napisał szef MSZ.
Prokurator generalny odpowiedział, że informacje Sikorskiego "zostały przekazane wszystkim prokuraturom apelacyjnym w celu ich ewentualnego wykorzystania". Dodał, że jeśli prokuratura nie prowadzi w tych sprawach postępowań, to potraktuje list ministra jako zawiadomienie o przestępstwie. A po kolejnym liście Seremet przesłał do MSZ wyciągi ze sprawozdań statystycznych za lata 2007-10.
Sikorski chce jednak informacji o konkretnych postępowaniach i przyczynach ich umorzenia. Napisał, że o sprawy przestępstw nienawiści pytany jest podczas dyplomatycznych spotkań.
A tu coraz więcej umorzeń To, że Polska sobie nie radzi z ich ściganiem od lat zauważają ONZ i Rada Europy. Główne zarzuty to: niewszczynanie lub umarzanie postępowań o rasistowskie wypowiedzi (uznaje się, że nie została przekroczona granica wolności słowa); umarzanie spraw z powodu niskiej szkodliwości społecznej; niekwalifikowanie napaści jako motywowanych nienawiścią na tle etnicznym czy rasowych, ale jako "zwykłych", które są łagodniej karane; nieprzyjmowanie doniesień o przestępstwie napaści, jeśli polegały "tylko" na groźbach, znieważaniu czy poszturchiwaniu.
Krytyka Komitetu Praw Człowieka i Rady Europy spowodowała powołanie w 2005 r. krajowego programu przeciwdziałania dyskryminacji rasowej. Kilka resortów (m.in. sprawiedliwości, spraw wewnętrznych, edukacji) miało opisać zjawisko i zaproponować działania edukacyjne i prawne. Z ambitnych zamiarów pozostał obowiązek prowadzenia statystyk dotyczących przestępstw nienawiści.
Co z nich wynika? Rośnie liczba zgłaszanych spraw - prawdopodobnie dlatego, że są skrupulatniej odnotowywane. W 2007 r. było ich 41, rok później - 98, w 2009 - 124, a w pierwszej połowie 2010 - 55.
Niepokojące jest to, że wprawdzie zanikło umarzanie ich ze względu na niską szkodliwość społeczną, ale coraz częściej odmawia się wszczęcia postępowania lub umarza z innych powodów. W 2007 r. umorzono 47 proc. spraw, a odmówiono wszczęcia 8 proc. (w sumie 55 proc.). W 2008 - umorzono 42 proc. spraw, a odmówiono wszczęcia 28 proc. (w sumie 70 proc.). W 2009 r umorzono 50 proc. spraw, odmówiono wszczęcia 25 proc. (razem to 75 proc. spraw). W I półroczu 2010 umorzono 55 proc., odmówiono wszczęcia 22 proc. (w sumie 77 proc).
Systematycznie spada też procent aktów oskarżenia: w 2007 - 36 proc., 2008 - 27 proc., 2009 - 19 proc., I półrocze 2010 - 18 proc.
Dla "Gazety"
Edward Zalewski
b. prokurator krajowy, szef Krajowej Rady Prokuratury Statystyka umorzeń i odmów wszczęcia postępowania jest niepokojąca. Powodów jest wiele. Przestępstwa mowy nienawiści na pewno nie są dla prokuratorów priorytetowe. Prokuratorzy wstrzemięźliwie podchodzą do ścigania za wypowiedzi. Opinie biegłych często nie dają podstaw do postawienia zarzutu. Sądy zwracają akty oskarżenia, żądając wskazania wszystkich pokrzywdzonych, a to często niewykonalne. Taki przypadek mieliśmy np. w sprawie strony internetowej RedWatch. Do tego dochodzi postawa pokrzywdzonych, którzy nie chcą w takim charakterze występować.
Ale nie można przejść nad tą statystyką do porządku dziennego, tylko szczegółowo zbadać przyczyny, a przede wszystkim nieustająco szkolić i uwrażliwiać prokuratorów.