Rosyjska dyplomacja odrzuca sugestie zachodnich polityków, że drugi proces Chodorkowskiego, którego sąd uznał w poniedziałek za winnego kradzieży ponad 200 mln ton ropy i prania brudnych pieniędzy, jest przykładem wybiórczego pociągania do odpowiedzialności karnej.
"Sprawa ta leży w kompetencjach systemu sądowniczego Rosji. W każdym kraju za podobne czyny grozi odpowiedzialność karna, a w
USA dostaje się za to dożywocie" - czytamy w oświadczeniu
MSZ.
We wtorek sędzia Wiktor Daniłkin drugi dzień odczytywał uzasadnienie wyroku w sprawie Chodorkowskiego i jego zastępcy Płatona Lebiediewa. Beznamiętnym tonem i bardzo szybko mówił, jak Chodorkowski przejmował inne firmy naftowe w Rosji. Jak wchodził w zmowę z ich akcjonariuszami, aby zawierali niekorzystne kontrakty, które z czasem doprowadziły do ich bankructwa i przejęcia przez Jukos, koncern Chodorkowskiego.
Wciąż nie wiadomo, czy kolejny wyrok skazujący miliardera skończy się dla niego nową odsiadką. Sędzia ma to ogłosić na końcu uzasadnienia wyroku. Powinno to nastąpić do końca tygodnia, ale w pierwszym procesie Chodorkowskiego pięć lat temu ogłaszanie wyroku trwało aż 12 dni.
Chodorkowski jest najsłynniejszym więźniem politycznym w Rosji. Do więzienia trafił w 2003 r. dlatego, że ośmielił się prowadzić interesy niezależnie od władz, finansował opozycję i nie wykluczył, że wystartuje w wyborach prezydenckich przeciwko Władimirowi Putinowi. Za to właśnie nienawidzi go obecny rosyjski premier.
Rosyjskie media podzieliły się w sprawie Chodorkowskiego. Prokremlowskie zachowują powściągliwie i publikują jedynie suche teksty informacyjne o procesie. Media opozycyjne krytykują władze za skazanie Chodorkowskiego.
"Wyrok skazujący był do przewidzenia, gdyż jego uniewinnienie stałoby się wyrokiem skazującym dla systemu politycznego imienia Władimira Putina" - pisze
dziennik "Wiedomosti". Zdaniem gazety "przesadą było oczekiwanie odwagi od sędziego Daniłkina czy decyzji uniewinniającej Chodorkowskiego ze strony prezydenta Miedwiediewa". Według "Wiedomosti" wyrok skazujący może być ceną za drugą kadencję Miedwiediewa na Kremlu. Zarazem "Wiedomosti" nie wykluczają, że prezydent może ułaskawić skazanego w dogodnym momencie.
"Uznając Chodorkowskiego za winnego, sąd dał prezent premierowi Putinowi" - drwi "Moskowskij Komsomolec". A "Kommiersant" zwraca uwagę, że w uzasadnieniu aktu oskarżenia sędzia Daniłkin użył części zarzutów, z których prokuratura wycofała się w trakcie procesu.
Na pytanie "Kommiersanta", czy prezydent Miedwiediew może ułaskawić miliardera po wyborach prezydenckich w 2012 r., adwokat Chodorkowskiego Jurij Szmidt odpowiada: "Może, jeśli premier Putin mu na to pozwoli".
Optymizmu nie traci jedynie prokremlowski politolog Gleb Pawłowski cytowany przez "Niezawisimą Gazietę": "Władze mają problem, co zrobić z Chodorkowskim. Jedynym rozwiązaniem jest uznać go za winnego, ale skazać na mniej niż osiem lat, by nie musiał dłużej siedzieć".
Chodorkowski odsiaduje już osiem lat więzienia za rzekome uchylanie się od podatków. Jeśli drugi wyrok będzie mniejszy niż osiem lat, to miliarder wyjdzie na wolność jesienią 2011 r. "Prezydent Miedwiediew ma jeszcze w odwodzie ułaskawienie Chodorkowskiego. To ostatni sposób, by jakoś wyjść z tej skandalicznej sytuacji" - twierdzi Pawłowski.