- Myślę, że to błąd - powiedziała w rozmowie z bałtycką agencją informacyjną BNS minister obrony Litwy Rasa Juknevieiene. - To precedens - dodała, tłumacząc, że po raz pierwszy członek NATO sprzedaje broń ofensywną krajowi, którego poziom demokracji budzi niepokój. - Oczywiście dla państw leżących blisko Rosji to nie jest przyjemna informacja. Nie taki prezent chcielibyśmy dostać pod choinkę.
Juknevieiene odniosła się w ten sposób do informacji z piątku, która z powodu świąt Bożego Narodzenia nie przebiła się w światowych mediach. W wigilię
Francja porozumiała się ostatecznie z Rosją w sprawie zakupu przez nią co najmniej dwóch supernowoczesnych okrętów desantowych klasy Mistral od konsorcjum, w którym większość stanowią francuskie stocznie. Wartości zamówienia nie ujawniono, ale szacuje się, że za dwie jednostki
Rosja zapłaci od 400 do 500 mln euro. W ramach negocjowanej od dawna umowy okręty zbudują wspólnie francuskie spółki stoczniowe DCNS i STX oraz rosyjska państwowa Zjednoczona Korporacja Budownictwa Okrętowego (OSK). Będzie to pierwszy większy rosyjski importowy kontrakt zbrojeniowy od czasu upadku Związku Radzieckiego i zarazem pierwszy transfer nowoczesnej technologii z kraju NATO do Rosji, która w swej doktrynie wojskowej wciąż uznaje Sojusz za zagrożenie.
Mistral to nowoczesny okręt o ok. 24 tys. ton wyporności. Może transportować 40 czołgów, 450 żołnierzy i 16 ciężkich śmigłowców. Zdaniem ekspertów Rosja może wykorzystać go do przenoszenia swoich śmigłowców Ka-50/52. Przeciwko transakcji protestowała
Gruzja starająca się o członkostwo w Sojuszu, która w 2008 r. przeżyła rosyjską inwazję.
Choć niektórzy sojusznicy Francji w NATO zgłaszali zastrzeżenia w sprawie sprzedaży mistrali, żaden z liczących się krajów Sojuszu nie wytknął dotąd tego otwarcie Paryżowi. Polski
MSZ odmówił wczoraj komentarza. Ze źródeł rządowych dowiedzieliśmy się, że Polska uznaje kontrakt za niedobry precedens. - Oby nie okazało się, że po mistralach do Rosji trafi inne nowoczesne uzbrojenie - mówi jeden z naszych rządowych rozmówców proszący o zachowanie anonimowości.
Decyzja prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego wywołała także spore kontrowersje w jego ojczyźnie. Kilka miesięcy temu francuski filozof André Glucksmann pisał na łamach francuskiej prasy: "To bezprecedensowa sytuacja - nigdy dotąd żaden kraj będący członkiem NATO nie podpisał kontraktu z Rosją na sprzedaż broni. Tak więc po raz pierwszy od powstania Paktu Północnoatlantyckiego przełamuje się nieprzekraczalne tabu".