Po rocznej debacie parlament zaostrzył we wtorek drastycznie poprzednią ustawę, która ograniczała palenie, każąc np. właścicielom restauracji i barów wydzielać pomieszczenia dla palaczy. Od nowego roku żadnych podziałów nie będzie. Palenie będzie zakazane w zamkniętych miejscach publicznych, jak restauracje, bary, dyskoteki, kasyna, sale bingo, kina, teatry, hale sportowe, szpitale itp.
Hotelom będzie wolno wydzielić maksimum 30 proc. pokoi dla palaczy, i muszą to być zawsze te same pokoje. Na stadionach i arenach sportowych, a także na wyższych uczelniach da się palić tylko na wolnym powietrzu. W więzieniach i szpitalach psychiatrycznych będą wydzielone pomieszczenia dla palaczy.
Punkty dla palaczy znikną z lotnisk. W niektórych miejscach jednak nie wolno będzie palić także pod gołym niebem, np. w parkach czy przed wejściem do takich miejsc, jak: szpitale, szkoły, żłobki.
Taki zasięg zakazów przekracza wszystkie prawa przeciw paleniu, jakie dotąd uchwalono w Europie, i dorównuje niektórym stanom
USA.
Właściciele barów, restauracji i hoteli protestowali. Uważają, że dochody spadną średnio o 10 proc., a ten sektor zatrudnia ponad 1,5 mln ludzi i wytwarza ponad 7 proc.
PKB Hiszpanii. Restauratorzy szacują, że zakaz może ograniczyć zatrudnienie w branży i tak przeżywającej kryzys o prawie 3,5 proc.
Hiszpania ma najwięcej na świecie barów, knajp i restauracji w stosunku do liczby mieszkańców. Jest ich około 344 tysięcy, tzn. jeden przypada na niespełna 129 mieszkańców. W Europie tylko
Cypr ma ich więcej.
Lewicowy rząd się nie ugiął. Bronił radykalnego zakazu jako kwestii zdrowia publicznego, czyli ochrony przed dymem tzw. palaczy biernych. Wskutek nadużywania tytoniu umiera rocznie w Hiszpanii 60 tys. osób, w tym 1,5 tys. biernych palaczy.
Rząd bronił się przed zarzutami, przytaczając, że we Włoszech, Irlandii czy Wielkiej Brytanii zakaz palenia w barach i pubach wcale nie zmniejszył ich klienteli ani dochodów. Inni dowodzili, że ustawa to wyraz przesadnej ingerencji państwa oraz że wcale nie skłoni obywateli do rzucenia nałogu.
Poprzednia ustawa nie ograniczyła palenia wśród Hiszpanów. Od jej wejścia w życie w 2006 r. przybył 1 proc. palących (z 26 do 27 proc.)
Ustawa przeszła niemal jednomyślnie: głosowali za nią i rządzący socjaliści, i opozycyjna prawica. Przeciw była tylko piątka posłów.