Katarzyna Wiśniewska: Czy dobrze, że o. Ludwik Wiśniewski napisał list do nuncjusza apostolskiego o błędach polskiego Kościoła? Abp Henryk J. Muszyński*: Odpowiedź na pytanie, czy dobrze, że taki list powstał, zależy od tego, na ile porusza on rzeczywiste ważne problemy Kościoła w Polsce i na ile podyktowany jest szczerą troską o dobro tego Kościoła. Miałem okazję osobiście poznać o. Wiśniewskiego i mogłem się przekonać, jak bardzo leży mu na sercu właśnie dobro Kościoła. Nie mam żadnej wątpliwości co do tego, że list ten był podyktowany racjami sumienia i poczuciem odpowiedzialności i troski o Kościół w naszej Ojczyźnie. Dotychczasowa działalność i posługa oraz zaangażowanie w aktualne problemy Kościoła o. Wiśniewskiego w pełni potwierdza moje przekonanie. Niekoniecznie trzeba się zgadzać ze wszystkimi sformułowaniami zawartymi w tym liście, niepodobna jednak kwestionować, że porusza on rzeczywiste, nabrzmiałe i domagające się ustosunkowania problemy naszego Kościoła.
Abp Józef Kowalczyk powiedział w wywiadzie dla "Gazety", że list wymaga refleksji i dyskusji. Czy podziela ksiądz prymas tę opinię?
- Skoro list porusza problemy faktyczne i istotne, trzeba podjąć dyskusję i refleksję nad jego treścią. W pełni podzielam opinię ks. prymasa Józefa Kowalczyka. Solidaryzuję się też z treścią wywiadu udzielonego przez księdza prymasa. Uczynił to w duchu głęboko ewangelicznym i eklezjalnym, świadomy odpowiedzialności i oczekiwań wiernych Kościoła katolickiego w Polsce. Byłoby oczywiście lepiej, żeby problemy zarysowane w tym liście były najpierw podjęte i przedyskutowane w wymiarze wewnątrzkościelnym. Skoro jednak w sposób bliżej niewiadomy treść jego dostała się do prasy, nie sposób ignorować zagadnień w nim poruszonych. Zresztą - jak się wydaje - dyskusja nad nim już się zaczęła. Jestem przekonany, że abp Celestino Migliore, obecny nuncjusz, który jest jego bezpośrednim adresatem, znajdzie właściwy sposób, by nie pozostał on bez odpowiedzi.
Czy zgadza się ksiądz prymas choćby z częścią diagnoz o. Wiśniewskiego? - Wszystkie problemy poruszone przez o. Wiśniewskiego są bez wątpienia rzeczywiste. Trudno kwestionować, że żyjemy w społeczeństwie pluralistycznym, że istnieją w Kościele polskim podziały, że jesteśmy świadkami rewolucji społeczno-obyczajowej, że potrzeba ściślejszej współpracy hierarchii z wiernymi świeckimi. Zapewne niektóre sformułowania o. Wiśniewskiego są zbyt dosadne jak "rozbity
Episkopat Polski nie potrafił dotychczas rozwiązać żadnego problemu, który jest w naszym Kościele", czy sugestia zwołania synodu lub "rozpoczęcia wielkiej debaty". W zamierzeniu autora miały one przede wszystkim pobudzić do myślenia. A może po prostu podjąć propozycję autorów raportu "
Kościół w Polsce" i zaproponować debatę środowisk katolickich, począwszy od "Tygodnika Powszechnego", a skończywszy na Radiu Maryja. Nie ma chyba nic gorszego, jak prowadzić dialog za pośrednictwem osób trzecich.
Warto zwrócić uwagę, że szereg problemów zasygnalizowanych przez o. Wiśniewskiego, jak sprawa młodzieży, udziału katolików w życiu świeckim, jedność, nauczanie społeczne Kościoła i stosunek do polityki, poruszone zostały także we wspomnianym wyżej raporcie. Nie można zatem dyskusji zacieśnić wyłącznie do samego listu.
O. Wiśniewski pisze m.in. o problemie Radia Maryja. - Nie ulega wątpliwości, że jedną ze spraw priorytetowych jest społeczna funkcja i oddziaływanie Radia Maryja jako „katolickiego głosu w naszym domu”. Z uznaniem przyjmuję audycje religijne i liturgiczne zarówno Radia, jak i Telewizji Trwam, sam z nich niekiedy korzystam, podziwiam zdolności menedżerskie o. dyrektora. Trudno mi jednak zgodzić się z „linią polityczną” reprezentowaną przez te instytucje. Wzajemne wiązanie się jakiejkolwiek instytucji kościelnej z określonymi partiami czy nawet jedną partią, jest drogą „na skróty” i nie służy ani Kościołowi, ani polityce. Naszym zadaniem jako ludzi Kościoła jest formować sumienia wiernych, kształtować rodziny chrześcijańskie jako środowisko miłości i życia oraz wnosić ducha ewangelicznego do wszystkich środowisk, które są na niego otwarte. Kościół jest instytucją bardzo szeroką, jest w nim miejsce dla misjonarzy, pustelników, działaczy społecznych i polityków. Wymaga to nie tylko kompetencji, ale też wzajemnego szacunku i respektowania odmienności. Polityka musi pozostać domeną wiernych świeckich ukształtowanych w duchu ewangelicznym, to znaczy wzajemnego poszanowania i miłości. Sensus catholicus, czyli doktryna katolicka i prawdziwy duch chrześcijański musi ludzi łączyć, a nie dzielić. Właśnie w tym względzie mamy doskonałe wzory zarówno w osobie
Jana Pawła II, jak i obecnego
papieża Benedykta XVI. Obyśmy wszyscy potrafili w tym właśnie duchu ustawicznie dorastać do miary prawdziwych świadków Ewangelii.
*Abp Henryk Muszyński - w latach 1992-2010 metropolita gnieźnieński, prymas Polski w latach 2009-10