W ubiegłym tygodniu mec. Rafał Rogalski, pełnomocnik prawny części ofiar katastrofy smoleńskiej powiedział, że są wątpliwości, czy w krypcie na Wawelu pochowany został prezydent
Lech Kaczyński.
Wtedy "Gazeta" zdecydowała się opublikować opis filmu zrobionego przez oficerów BOR na miejscu katastrofy. Wynika z niego, że zmasakrowane ciało znalezione wśród szczątków Tu-154 należało do prezydenta RP. Potwierdziła to w specjalnym komunikacie Prokuratura Wojskowa.
Wczoraj wypowiedział się w tej sprawie brat zmarłego prezydenta, prezes
PiS Jarosław Kaczyński. - Nie ukrywam, że o ile rozpoznałem ciało mojego śp. brata na lotnisku [w Smoleńsku] i tu nie miałem wątpliwości, podałem zresztą charakterystyczne cechy i one zostały potwierdzone - bliznę na ręce po ciężkim złamaniu - o tyle, kiedy już widziałem ciało przywiezione do Polski w trumnie, to go nie rozpoznałem. Tutaj to był człowiek, który w ogóle nie przypominał mojego brata. Mówiono mi, że to on - mówił Jarosław Kaczyński.
Przypomnijmy. Ciało Lecha Kaczyńskiego zaraz po odnalezieniu i zidentyfikowaniu - m.in. przez brata - przełożono do specjalnej trumny z jego imieniem i nazwiskiem. Jako jedyne nie poleciało do Moskwy, gdzie robiono sekcję zwłok ofiar. Sekcję polskiego prezydenta, przy której obecny był Naczelny Prokurator Wojskowy gen. Krzysztof Parulski (wówczas pułkownik) wykonano w Smoleńsku.
Już następnego dnia po katastrofie ciało przewieziono do Polski wojskowym samolotem CASA. Ciało Marii Kaczyńskiej do Polski wróciło dwa dni później. 17 kwietnia para prezydencka została uroczyście pochowana na Wawelu.
- Nie wiem, co zobaczył pan Jarosław Kaczyński. Ja nie mam żadnych wątpliwości, że ze Smoleńska do Polski zostały przetransportowane zwłoki prezydenta - mówił wczoraj "Gazecie" gen. Parulski. Skąd wątpliwości prezesa PiS? - Na to pytanie nie mam odpowiedzi. My w świetle dowodów nie mamy żadnych wątpliwości - mówi rzecznik NPW płk Zbigniew Rzepa.
Także Marcin Dubieniecki, zięć Lecha Kaczyńskiego, podkreśla w rozmowie z "Gazetą": - Osobiście widziałem ciało prezydenta i pierwszej damy i nie ma żadnych wątpliwości co do tego, kto został pochowany na Wawelu.
Jarosław Kaczyński powiedział też wczoraj, że "ma podstawy, by uznać, że w trakcie sekcji przeprowadzonej w Smoleńsku nie wszystkie części ciała, które tam były, należały do prezydenta Rzeczypospolitej ". Chodzi o fragment nogi w spodniach. - Tak, po dokładnym sprawdzeniu okazało się, że ten fragment należy do kogoś innego. Nie został pochowany razem z prezydentem. Nie chcę wchodzić w szczegóły, to i tak tragiczne, że publicznie rozmawiamy o rzeczach, które powinny być chronione powagą śmierci. To nie powinno mieć miejsca - mówi osoba obecna przy sekcji.
Jarosław Kaczyński powiedział, że na razie ani on, ani córka zmarłego prezydenta Marta nie podjęli decyzji w sprawie ekshumacji ciała Lecha Kaczyńskiego.