http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Napieralski chce rządzić

Agnieszka Kublik
2010-12-21, ostatnia aktualizacja 2010-12-21 12:49

Grzegorz Napieralski
Grzegorz Napieralski
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja

Lewica zaciekle walczy o pakiet kontrolny we władzach mediów publicznych. Po sześciu latach marzy o współrządzeniu telewizją i radiem publicznym. PO i PSL są przeciw

Przewodniczący SLD Grzegorz Napieralski podczas konwentu SLD we Wrocławiu (26.09.2010)
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta
Przewodniczący SLD Grzegorz Napieralski podczas konwentu SLD we Wrocławiu...
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
- To historyczny spór o media publiczne - mówi "Gazecie" jeden z dyrektorów na Woronicza. - Lewica może wrócić do władzy w mediach publicznych.

W Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji zakończył się ostatni etap konkursu na członków rad nadzorczych TVP i Polskiego Radia. Na dziś planowano uroczystość wręczenia nominacji członkom rady TVP. Imprezę odwołano. Bo KRRiT nie może się porozumieć w sprawie składu nowych rad.

Dla telewizji to bardzo zła wiadomość. Z czteroosobowego zarządu została tylko jedna osoba - Paweł Paluch (z rekomendacji lewicy). Dwóch członków - związanych z PiS - zawieszono, a p.o. prezesa jest w szpitalu. Rada nadzorcza delegowała do zarządu Bogusława Piwowara (lewica). Wszyscy tylko pełnią obowiązki, bo gdy na początku września weszła w życie nowa ustawa, zakończyła ich kadencje. Ale nie zanosi się na szybką zmianę tej sytuacji.

Lewica: dajcie więcej

Według nowej ustawy medialnej rada nadzorcza TVP liczy siedmiu członków. Dwóch powołuje minister skarbu i kultury, pozostałą piątkę właśnie Krajowa Rada. Nieoficjalnie mówi się, że minister kultury powoła swojego zastępcę Jacka Wekslera (był szefem Teatru Telewizji i TVP Kultura) lub Juliusza Brauna, szefa swojego departamentu strategii i analiz, b. szefa KRRiT.

Batalia w radzie toczy się o pięć miejsc. Początkowo partyjne parytety w radach nadzorczych miały być takie jak w KRRiT: po dwa miejsca dla PO i SLD, jedno dla PSL.

W takiej sytuacji PO miałaby w nowej radzie nadzorczej cztery głosy (razem z dwoma rządowymi), lewica dwa, ludowcy - jeden. PO mogłaby więc w mediach publicznych rządzić sama, bo rada podejmuje decyzje bezwzględną większością głosów, czyli wystarczą cztery. A razem z PSL Platforma miałaby pięć głosów, czyli bezpieczną większość.

- Ale lewica zażądała trzech - mówi nam jeden z dyrektorów w Krajowej Radzie. - A na to nie chce się zgodzić Platforma, bo to ona musiałaby oddać lewicy swoje miejsce i stracić większość.

Podobno dziś głównymi rozgrywającymi na lewicy w sprawie mediów są Robert Kwiatkowski, b. prezes TVP, i Włodzimierz Czarzasty, b. sekretarz Krajowej Rady (obaj należą do stowarzyszenia Ordynacka). - Sześć lat temu trzęśli mediami publicznymi, dziś chcą do nich wrócić - twierdzi ich znajomy.

Dlaczego lewica żąda aż trzech miejsc? - Liczy, że gdyby miała trzy głosy, mogłaby przeciągnąć na swoją stronę ludowców i blokować decyzje Platformy - twierdzi nasz rozmówca z KRRiT. - Gdyby miała tylko dwa, nie mogłaby prawie nic.

Także ludowcy nie chcą dać lewicy więcej miejsc, niż to wstępnie ustalono.

Sęk w tym, że układ sił w KRRiT jest taki, że lewica może zablokować każde głosowanie. Bo w pięcioosobowej Krajowej Radzie ustawowa większość to cztery. Czyli KRRiT nie może podjąć żadnej decyzji bez lewicy.

Tak czy owak Napieralski

Dlaczego Platforma zgodziła się na oddanie w KRRiT aż dwóch miejsc lewicy? To zagadka. PO tłumaczyła, że PiS wystawił fatalnych kandydatów (Jarosława Sellina i Macieja Iłowieckiego), a poza tym skompromitował się w ostatnich czterech latach upartyjnieniem mediów publicznych. W Sejmie mówi się, że gdy Grzegorz Schetyna umawiał się z szefem SLD na te dwa miejsca, nie wiedział, że w Krajowej Radzie decyzje zapadają nie zwykłą większością, ale dwiema trzecimi. A gdy się dowiedział, nie mógł się z umowy z Napieralskim wycofać.

Ludowcy chwalą się, że chociaż Kwiatkowski i Czarzasty uchodzą za wytrawnych graczy, to jest na nich sposób. Jaki? - Nie będziemy odkrywać teraz kart, wszystko się wyjaśni w styczniu - mówi zagadkowo nasz rozmówca.

Inni liczą, że pat w KRRiT nie może trwać zbyt długo, bo jeśli nowa Rada od razu się skompromituje, to winą za to obarczony zostanie Napieralski.

- Prawda jest taka, że dla Napieralskiego przedłużający się pat w KRRiT jest korzystny, bo teraz w TVP lewica rządzi sama - mówi nam jeden z posłów Sojuszu. - Po co miałaby się spieszyć, by to zmieniać?

Przyszły rok to dla Napieralskiego "być lub nie być". Czeka go ciężka walka o wynik w wyborach parlamentarnych. Dużo lepszy niż ludowców. Po to, by zająć ich miejsce w koalicji z Platformą. Sam ponoć marzy o funkcji wicepremiera.

I Kwiatkowski, i Czarzasty wiedzą, jak wykorzystać media publiczne w walce wyborczej. Kwiatkowski stał na czele TVP, gdy Aleksander Kwaśniewski wygrał wybory prezydenckie w I turze i gdy Leszek Miller brawurowo wygrał wybory parlamentarne w 2001 r. (z wynikiem, jakiego lewica nigdy nie powtórzyła, czyli 41,04 proc.).

Rzecznik SLD Tomasz Kalita pytany o żądania lewicy odparł: - Oj, nie orientuję się w tej sprawie, ale wątpię, by lewica czegoś mogła żądać.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 18 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':