Powiedzmy sobie szczerze, nie wszyscy wierzą w efekt cieplarniany - mówi ustępujący gubernator Kalifornii Arnold Schwarzenegger. - Robimy to dla siebie. Co roku 19 tys. mieszkańców stanu umiera z powodu zanieczyszczenia środowiska, a miejsc pracy w zielonym sektorze przybywa w tempie dziesięć razy większym niż w innych gałęziach gospodarki.
W zeszłym tygodniu władze stanu zdecydowały, że od 2012 r. stworzona zostanie giełda emisji dwutlenku węgla. Obejmie ona - przymusowo - 360 firm, które odpowiadają za 80 proc. emisji CO2 w Kalifornii. Na początku każda firma dostanie zezwolenie na emisję na swoim "normalnym" poziomie, ale potem władze stanu zaczną przykręcać śrubę, stopniowo ograniczając limity.
Firmy będą musiały albo zmniejszyć emisję, wprowadzając ekologiczne technologie, albo kupić prawo do emisji "nadprogramowego" CO2 - w cenie wywoławczej 10 dol. za tonę. Władze stanu będą je sprzedawać na licytacji. Na aukcji prawami do emisji będą też handlować firmy, które okażą się pionierami ekologii i swoich limitów nie wykorzystają. Eksperci szacują, że do 2020 r. rynek wyznaczy cenę prawa do emisji tony CO2 na poziomie od 15 do 60 dol.
Planuje się także, że kalifornijskie firmy będą mogły zwiększyć swoje limity emisji CO2, inwestując w ochronę lub odbudowę lasów w brazylijskim stanie Acre w dorzeczu Amazonki (podpisano już wstępną umowę między Kalifornią i Acre).
Ekologiczna ofensywa Kalifornii wyłamuje się z dominującego obecnie w
USA trendu. Republikanie, którzy zdobyli większość w Kongresie w listopadowych wyborach, uważają, że Ameryki pogrążonej w kryzysie nie stać na ekologię. Latem tego roku Senat odrzucił rządowy projekt giełdy emisji CO2 dla całego kraju. W ograniczonym zakresie - tylko dla sektora energetycznego - wprowadziło giełdę emisji kilka stanów na atlantyckim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych.
W zeszłym tygodniu wyszła na jaw instrukcja, którą redaktor naczelny prawicowej telewizji Fox New Bill Sammon rozesłał e-mailem dziennikarzom stacji: "Na antenie unikać twierdzeń, że klimat Ziemi ocieplił się, a jeśli już, to natychmiast dodawać, że teoria ta jest podawana w wątpliwość przez wielu ekspertów".
Schwarzenegger, choć republikanin, zawsze miał na temat ekologii inne zdanie niż partyjni koledzy. Nie zmienił go, choć kryzys uderzył w Kalifornię mocniej niż w pozostałe stany USA, np.
bezrobocie wynosi tu 12,5 proc. przy średniej krajowej 10 proc. Poglądy ustępującego gubernatora podzielają Kalifornijczycy, którzy w listopadzie odrzucili w referendum zamrożenie stanowych projektów ekologicznych do czasu, kiedy bezrobocie spadnie poniżej 5,5 proc. (czyli praktycznie na święty nigdy). Nadal obowiązuje zatem plan, że w 2020 r. emisje w Kalifornii spadną do poziomu z 1990 r.
Kalifornia jest najbogatszym stanem Ameryki i - jako oddzielne państwo - byłaby ósmą co do wielkości gospodarką świata. Dlatego ekolodzy mają nadzieję, że przeciągnie na zieloną stronę mocy cały kraj.
- Kalifornia często była pionierem - mówi Judi Greenwald, wiceprezydent Pew Center on Global Climate Change. - Jeśli ludzie zobaczą, że giełda CO2 działa, może to ośmielić inne stany.