Tego dnia upływa termin ważności najstarszych dowodów, którymi posługujemy się dziś. - Zmienimy dowody, ale nie trzeba będzie zmieniać portfeli - zapewnia wiceszef
MSWiA Piotr Kołodziejczyk odpowiedzialny za wprowadzenie rewolucji w dowodach. Wielkość i materiał (plastik) się nie zmienią. Reszta będzie różnić nowy dokument od tego, którym posługujemy się dziś.
Nowy dowód będzie miał chip. A w mikroprocesorze - zapisane nasze dane osobiste (te same, które znajdą się na dowodzie) oraz dane o samym dowodzie. W chip wgrany zostanie też - w momencie gdy będziemy dowód odbierali - nasz e-podpis. Bo nowy dokument tożsamości będzie miał kilka funkcji. Posłuży nam także w kontaktach z
NFZ czy
ZUS.
Upadł pomysł, by nowe dowody - tak jak nowe paszporty - zawierały dane biometryczne, np. odcisk palca. Ale ich poziom zabezpieczeń nie będzie porównywalny z żadnym innym dokumentem, którym posługujemy się teraz na co dzień. Min. Kołodziejczyk wylicza: - dostęp do danych w chipie zabezpieczony będzie indywidualnym kodem osobistym; - każda próba zmiany danych w chipie (na wzorze powyżej to ciemna plama pod orzełkiem na rewersie) skończy się jego zniszczeniem; - na dokumencie laserowo wypalony zostanie tzw. image pers, czyli nasz wizerunek (lewy górny róg awersu nad zdjęciem oraz prawy górny róg rewersu); - na dole rewersu jest pole, w którym znajdzie się ciąg znaków możliwy do odczytania przez tzw. systemy maszynowe - co jest dodatkowym zabezpieczeniem, a jednocześnie umożliwi autoryzację (potwierdzenie autentyczności dokumentu, np. w banku).
W nowym dokumencie nie będzie rysopisu, adresu zameldowania oraz wzoru graficznego podpisu. Dodana została natomiast informacja o obywatelstwie, bo nowy dowód potwierdzi naszą tożsamość w całej strefie Schengen.
Nowe dowody - jeśli zechcą - dostaną do ręki wszyscy obywatele RP, nawet niemowlak. Dzieci do lat pięciu z terminem ważności na pięć lat, inni na dziesięć lat. O dokument - ponieważ nie będzie na nim danych meldunkowych - będziemy mogli wystąpić w każdej gminie.
Przetarg na producenta dowodów - zapewnia minister - ma zostać rozstrzygnięty w marcu.
Proszę jeszcze spojrzeć na używane dziś dokumenty - w prawym dolnym rogu zapisana jest data ważności. Jeśli kończy się w 2011, trzeba będzie go wymienić już w przyszłym roku. Nie zapłacimy za to ani złotówki. Zapytaliśmy min. Kołodziejczyka, czy Polacy, którzy mają dowody ważne do 2014 czy 2016 roku, a lubią nowinki, będą mogli je wymienić już w przyszłym roku za darmo?
- Tego typu rozważania się nie toczą - odpowiedział wymijająco.