Szachownice, od 92 lat symbol naszego lotnictwa, widać doskonale na statecznikach i skrzydłach F-16. Biel i czerwień mocno kontrastują z niebiesko-szarym kamuflażem samolotu. Podobnie jest z malowanymi na zielono śmigłowcami Mi-24, które latają w Afganistanie. Ich szachownice są o wiele większe, a żołnierze mówią, że przypominają im tarcze strzelnicze. Na używanych przez Polaków w Afganistanie izraelskich samolotach bezzałogowych Aerostar szachownice są tak duże, że ledwo mieszczą się na stateczniku. Wielkie biało-czerwone symbole wymalowano też na dolnej i górnej powierzchni skrzydeł, choć nasze samoloty bojowe szachownice mają tylko na spodzie.
- To kompletny anachronizm i wystawianie pilotów na strzał. Samolot z jaskrawymi biało-czerwonymi znakami łatwiej wypatrzyć z daleka. Dlatego dziś się je wygasza, czyli maluje w odcieniach szarości, by pasowały do kamuflażu - wyjaśnia Michael J. Gething, ekspert renomowanego ośrodka Jane's International Defence Review. Dodaje, że wielkie i kolorowe znaki rozpoznawcze malowano na samolotach w czasach, gdy piloci walczyli ze sobą na krótki dystans. Inaczej nie potrafiliby odróżnić swoich od wrogów. - Dziś robi to za nich elektronika. Dziwię się, że wojskowi w Polsce tego nie rozumieją - mówi Gething.
- Duże kolorowe szachownice mają sens tylko w przypadku samolotów wożących VIP-ów. Na samolotach bojowych powinny być małe i szare - dodaje Grzegorz Hołdanowicz, ekspert od techniki wojskowej.
Wygaszone symbole to dziś już standard. Amerykańskie samoloty i śmigłowce bojowe nie mają już białej gwiazdy na niebieskim tle z biało-czerwono-niebieskimi pasami. Symbol pozostał, ale jest malowany szarą farbą. Brytyjczycy i Holendrzy zrezygnowali z jaskrawych kokard, a Kanadyjczycy malują sobie szary, a nie czerwony liść klonu. Wygaszone symbole opracowano dla lotnictwa Hiszpanii, Włoch, Francji, Czech, Węgier, Słowacji, a nawet Brazylii, Tajwanu czy Australii. Z zasad tych wyłamują się należące do NATO:
Bułgaria,
Rumunia (ale zapowiadają zmianę oznaczenia) i
Turcja - bo tam malowana na statecznikach F-16 miniaturka flagi uważana jest za świętość. No i Polska. Powód? Na wygaszoną szarą szachownicę nie zgadza się państwowa komisja heraldyczna przy
MSWiA.
- Szachownice muszą być biało-czerwone i muszą być widoczne. Tak każe tradycja, to w końcu nasze barwy narodowe. Nie wiem, do czego miałaby się odwoływać szara szachownica - mówi "Gazecie" dr hab. Jan Wroniszewski, wiceprzewodniczący komisji.
Wbrew komisji w Polsce próbowano wygasić szachownice. 10 lat temu szaro-szare znaki pojawiły się na kilku stacjonujących w podpoznańskich Krzesinach migach 21. Generałom nie przypadły one do gustu. - Gdy dowiedziała się o tym Warszawa, wybuchł skandal. Dowódcy zagrożono, że jeśli migi z takimi szachownicami pojawią się na święcie lotnictwa w Dęblinie, będzie musiał pożegnać się z mundurem - mówi nasz informator. Migi pospiesznie więc przemalowano.
Na śmigłowcu Anakonda z wygaszoną szachownicą kilka lat temu szkolili się komandosi z GROM-u. Śmigłowiec rozbił się jednak na poligonie i poszedł na złom. Dr Wroniszewski nie dowierza. - Jeśli tak były oznakowane, to stało się to wbrew przepisom - uważa.
Tymczasem w sąsiednich Czechach wygaszony znak nikogo nie oburza. - Po prostu tak się teraz maluje samoloty - mówi Vladim~r Lukovský z ministerstwa obrony. - Przeszliśmy nad tym do porządku dziennego. Zresztą czy węgierskie samoloty muszą się odróżniać od polskich. Jesteśmy przecież w NATO - dodaje Mihály Hider, węgierski ekspert lotniczy.
W
MON ostatnio podjęto decyzję o zmniejszeniu szachownic na polskich aerostarach. - Faktycznie były za duże i wyglądały nienaturalnie - przyznaje wiceminister Marcin Idzik. Pozostaną jednak biało-czerwone. - To barwy narodowe, nie możemy w nie ingerować - rozkłada ręce wiceminister.