Sejm rozpoczął wczoraj posiedzenie - drugie po przerwie na kampanię samorządową i jednocześnie ostatnie w tym roku. Wiele ustaw w ramach zapowiadanej "jesiennej ofensywy ustawowej rządu Tuska" będzie uchwalonych dopiero po Nowym Roku. Wśród nich ważne reformy służby zdrowia i nauki. - Przyszły tydzień jest świąteczny. Nie ma co na siłę robić posiedzenia - mówi "Gazecie" szef klubu PO Tomasz Tomczykiewicz.
Kopacz: Pracują czy brylują? Wolne tempo budzi wątpliwości w samej Platformie. Minister zdrowia
Ewa Kopacz uważa, że mimo kampanii samorządowej komisje sejmowe powinny pracować. - Proszę spytać szefa komisji zdrowia [Bolesław Piecha z
PiS], dlaczego zrobił trzytygodniowy urlop, wiedząc, że tak ważne ustawy zdrowotne są w Sejmie. Może trzeba zapytać posłów, po co przyszli do Sejmu - do pracy czy brylowania? - mówiła kilka dni temu "Gazecie".
Tomczykiewicz tłumaczy, że wolne posłów było spowodowane nie tylko kampanią samorządową, ale także kilkudniową sesją Zgromadzenia Parlamentarnego NATO w budynku Sejmu. - Wiele sal było wyłączonych z powodów bezpieczeństwa - przekonuje. I dodaje: - Dobrze, że komisje wnikliwie analizują projekty ustaw, bo jak Sejm się spieszy, to powstają buble prawne, a nam chodzi o uchwalanie dobrego prawa. Dajemy sobie czas do marca, żeby zakończyć prace nad ustawami zgłoszonymi w ramach jesiennej ofensywy.
Ofensywa zabuksowała Jednak posłowie opozycji przypominają, że czasem tempo prac w Sejmie bywa ekspresowe. - Od czasu ustawy hazardowej ukuło się powiedzenie, że są trzy tryby pracy w Sejmie: standardowy, szybka ścieżka i tryb hazardowy - czyli uchwalamy ustawę w kilka dni, nie bacząc na uwagi ekspertów. Inny przykład? Jak trzeba było przykryć kongres Palikota, to nagle wszystkie siły zostały rzucone do walki z dopalaczami, żeby w kilka dni uchwalić ustawę dopalaczową - mówi Tomasz Kalita, rzecznik klubu
SLD. Dodaje, że zanim zapowiadana przez PO ofensywa legislacyjna się zaczęła, koła zabuksowały. Premier miał osobiście pilnować tempa prac nad ustawami, ale coraz rzadziej go widać w Sejmie. - To była kolejna PR-owska ściema - dodaje Kalita.
Podobnie mówi Krzysztof Tchórzewski, sekretarz klubu PiS. - W poprzednich kadencjach posłowie pracowali do drugiej w nocy, teraz sesje kończą się około 20. Nie ma zalewu ustaw, wielkich zmian systemowych - mówi Tchórzewski. - Zespół PR-owców premiera zastanawia się, co trzeba zmienić, żeby się to podobało opinii publicznej, i pod to pisze się ustawy - dodaje.
Ten tydzień ma być jednak pracowity. - Senat nawet po nocach będzie obradował, żebyśmy zamknęli niektóre sprawy - zapewnia Tomczykiewicz. Oprócz wyczekiwanej ustawy, która ma ułatwić zakładanie żłobków, do końca tygodnia ma być uchwalona też ustawa budżetowa i ustawa o finansach publicznych (wprowadzi tzw. regułę wydatkową ograniczającą wydatki z budżetu). Przegłosowana ma też być podwyżka podatku VAT o 1 pkt proc.
W tym tygodniu Sejm planuje też pierwsze czytanie ustaw z tzw. pakietu deregulacyjnego. Są w nim ustawa wprowadzająca oświadczenia zamiast zaświadczeń (ma ograniczyć biurokrację), a także ustawa pozwalająca na internetową rejestrację spółek, ale one ostatecznie wyjdą z Sejmu już po sylwestrze.
Tomczykiewicz przypomina, że Sejm uchwalił już kodeks wyborczy i ustawę o kwotach dla kobiet na listach (obiecaną w kampanii przez Bronisława Komorowskiego).
Kolejne posiedzenie Sejmu 4-5 stycznia. Tylko dwudniowe, bo 6 stycznia znowu wolne z powodu święta Trzech Króli.