http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sposób na nauczyciela

Aleksandra Pezda
2010-12-15, ostatnia aktualizacja 2010-12-15 00:05

Ile nauczyciel ma pracować i ile zarabiać - zdecyduje dyrektor szkoły. Czy może awansować - to będzie zależeć od rodziców uczniów - takie rewolucyjne zmiany zapowiada minister edukacji Katarzyna Hall

Rząd chce zmienić Kartę nauczyciela, ustawę określającą prawa i przywileje tej ponadpółmilionowej grupy zawodowej. Dziś minister Hall będzie do tego przekonywać związkowców, samorządowców oraz dyrektorów szkół publicznych i niepublicznych. Oto propozycje MEN, do których dotarliśmy.

* Nauczyciele powinni dłużej pracować, więcej czasu poświęcać mniej zdolnym uczniom i tym szczególnie uzdolnionym. Szkoły powinny być dłużej otwarte dla młodszych dzieci, by umożliwić ich rodzicom pracę.

Teraz nauczyciel na etacie prowadzi lekcje przez 18 godzin w tygodniu (plus dwie godziny zajęć wyrównawczych). MEN chce, by 18 godzin było minimum, a nauczyciele w ramach etatu prowadzili więcej zajęć.

* Liczbę godzin pracy i długość urlopów powinny ustalać samorządy (właściciele szkół).

* Nauczycieli należy podzielić na pracujących "przy tablicy" i pozostałych - pedagogów, psychologów, bibliotekarzy czy urzędników z kuratorium. Ta druga grupa może stracić długie wakacje i pracować dłużej w ciągu dnia - MEN chce, by określały to samorządy.

* Nauczyciele powinni dostać trochę wyższą pensję zasadniczą w zamian za likwidację niektórych dodatków do pensji, np. wiejskiego. Teraz nauczycielskie zarobki to pensja zasadnicza i kilkanaście dodatków, które stanowią czasem nawet jedną trzecią wypłaty.

* Trudniej będzie awansować.

Teraz nauczyciel może awansować cztery razy w swojej karierze. Każdy awans - często związany ze stażem - oznacza podwyżkę pensji. Po dziesięciu latach w zawodzie osiąga się najwyższy stopień kariery.

Przykład: Rober Kolebuk, germanista z Gimnazjum im. Macieja Rataja w Żmigrodzie, ma 38 lat i już po dziesięciu latach w zawodzie osiągnął wszystko, co możliwe. Zarabia ok. 3,5 tys. zł na rękę, ale tylko dlatego, że ma półtora etatu i jest wicedyrektorem. Jedyne, na co może liczyć, to podwyżki rządowe, które mogą mu podnieść pensję, jak w tym roku o ok. 100 złotych.

- Pracuję dla własnego rozwoju i satysfakcji. Pieniędzy już więcej nie będę miał. Ten system awansu nie motywuje ambitnych - mówi Kolebuk.

MEN chce to zmienić. Proponuje, by nauczycielski staż zaczynał się już na studiach i kończył egzaminem uprawniającym do zawodu - podobnie jak lekarski egzamin państwowy dla lekarzy. Potem - pierwszy kontrakt w szkole na trzy lata. Dobra ocena dyrektora pozwala przedłużyć nauczycielowi umowę na kolejne trzy lata. Zła - nauczyciel musi szukać nowej pracy, na czas określony.

Po sześciu latach kolejny egzamin - na nauczyciela mianowanego. Daje prawo do samodzielnej pracy i szansę na większe zarobki, jeśli nauczyciel będzie pracował więcej przy tablicy. O tym, ile ma pracować i za ile, miałby decydować dyrektor szkoły. MEN uspokaja, że tygodniowy limit będzie niższy od 40 godzin zapisanych w kodeksie pracy.

- To szansa na wyższe zarobki dla zaangażowanych nauczycieli - mówi nam Grzegorz Żurawski, rzecznik MEN.

Osiągnięcie szczytu w zawodzie - stopnia nauczyciela dyplomowanego - byłoby możliwe dopiero po 20 latach pracy (dzisiaj tylko 10 lat). I to nie dla każdego. O tym, kto awans dostanie, decydowaliby razem z dyrektorem rodzice oraz uczniowie.

Co na to nauczyciele?

Zarząd główny ZNP, największego oświatowego związku zawodowego (ok. 200 tys. członków), zaprotestował wczoraj przeciwko zmianom w Karcie nauczyciela.

- To mogłoby osłabić bezpieczeństwo zawodu nauczyciela - mówi "Gazecie" wiceprezes ZNP Krzysztof Baszczyński. - Obawiamy się zwolnień.

Zapewnia jednak, że związek "jest gotowy do dalszych prac nad zmianami w zawodzie nauczyciela". Gdzie może ustąpić? - Możemy rozmawiać o zmianach w awansie - mówi Baszczyński.

Nowa propozycja minister Hall to druga przymiarka do zmian w Karcie nauczyciela. Pierwszy raz próbowała trzy lata temu, ale zniechęciły ją protesty związkowców. Pół roku temu minister powołała zespół ds. statusu zawodowego nauczycieli, zaprosiła do niego związkowców, przedstawicieli samorządów i dyrektorów szkół, również niepublicznych. Nowe pomysły minister zgłaszali samorządowcy - to ich Karta ogranicza w zarządzaniu szkołami.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 71 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    28 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':