W międzynarodowej edycji "News-weeka" prezes
PiS mówił ostatnio, że w przeciwieństwie do Donalda Tuska, który uścisnął się z premierem Rosji na miejscu katastrofy Tu-154 w Smoleńsku i przyjął od niego kondolencje, on tego nie uczynił. "Brytyjski premier David Cameron później pogratulował mi tej decyzji" - mówił Kaczyński.
Wiarygodność jego słów postanowiło sprawdzić Radio ZET i zwróciło się do rzecznika premiera Wielkiej Brytanii. Wczoraj poinformowano o odpowiedzi Downing Street. Według strony brytyjskiej takiej wypowiedzi brytyjskiego premiera nie było. "Jesteśmy zdziwieni tą relacją. Premier spotkał się z panem Kaczyńskim w czerwcu i złożył mu kondolencje. Na spotkaniu tym nie rozmawiano jednak więcej o katastrofie ani o późniejszych wydarzeniach".
- Byłem na tym spotkaniu i takie słowa z ust Camerona nie padły - mówi "Gazecie" Michał Kamiński (kiedyś PiS, dziś
Polska Jest Najważniejsza), organizator spotkania. Wiceszef PiS Adam Lipiński odmówił nam komentarza.
Tymczasem inni członkowie PiS idą w zaparte. Poseł Adam Hofman jako dowód na to, że to Kaczyński ma rację, pokazał list od Camerona, w którym znalazło się zdanie: "Pana godność i odwaga zarówno w Rosji, jak i w Warszawie zostanie zapamiętana. Jest godna pochwały".
To kolejna sytuacja, w której ktoś zarzuca Kaczyńskiemu, że rozmija się z faktami. W sobotnio-niedzielnej "Rzeczpospolitej" zaprzeczał informacjom, że wraz z ministrem Wojciechem Jasińskim interweniował w sprawie treści depeszy PAP odnoszącej się do wypowiedzi Anny Fotygi o spotkaniu Trójkąta Weimarskiego. Prezes PAP z tego czasu Piotr Skwieciński stwierdził, że Kaczyński wraz z Jasińskim telefonicznie interweniowali.
Prezes PiS liczy na III wojnę światową? - komentarz Romana Imielskiego