Uzasadnienie wyroku - tak jak proces - nie było jawne. Wyrok nie jest prawomocny. Wiadomo, że sąd oddalił pozew Bondaryka, w którym żądał przeprosin za "nieprawdziwe" twierdzenia, jakoby śledztwo w sprawie wycieku danych w 2005 r. dotyczyło jego, podczas gdy był on w nim tylko świadkiem. Bondaryk po odejściu z
UOP pracował w Polskiej Telefonii Cyfrowej (operator Ery GSM) na stanowisku związanym z ochroną informacji niejawnych.
"Rz" pisała, że najważniejszy wątek dotyczył wynoszenia z firmy, ale przez Sławomira S., dokumentów "dotyczących zapytań o dane służb specjalnych, sądów, prokuratur i innych uprawnionych organów", czyli np. informacji o billingach.