Pełnomocnik Kościoła to Marek P., były oficer śląskiej Służby Bezpieczeństwa. Przez wiele lat reprezentował przed Komisją Majątkową przy
MSWiA parafie i zakony ubiegające się o zwrot majątku utraconego w czasach PRL. Marek P. w środowisku kościelnym uchodził za cudotwórcę, bo potrafił załatwić rekompensatę w najbardziej skomplikowanych sprawach. Prokuratorzy z Gliwic twierdzą, że P. był skuteczny, bo korumpował członków Komisji Majątkowej. We wrześniu został zatrzymany przez CBA. Zarzucono mu wręczenie co najmniej 200 tys. zł jednemu z członków komisji oraz oszustwa. Jest w areszcie. "Gazeta" ustaliła, że teraz w dotyczącym go śledztwie pojawiły się nowe wątki. Chodzi o oszukanie zakonu, który reprezentował przed Komisją Majątkową. A konkretnie o działające przy krakowskich albertynkach Towarzystwo Pomocy dla Bezdomnych im. Brata Alberta. W imieniu zakonnic wynajęło ono Marka P.
W 2007 r. Marek P. złożył przed komisją wniosek o przyznanie zakonnicom kilkudziesięciu hektarów w Zabrzu w ramach rekompensaty za ziemie utracone w okolicy Krakowa. Wskazał dwie należące do skarbu państwa działki w dzielnicach Mikulczyce i Rokitnica. Pierwsza położona jest w pobliżu drogi krajowej Bytom - Wrocław, druga - w rejonie, w którym władze miasta planowały budowę osiedla. Marek P. przedłożył też sporządzoną przez rzeczoznawcę wycenę tych terenów. Opiewała na 6 mln zł.
W styczniu 2008 r. komisja zgodziła się przekazać obie
nieruchomości albertynkom. Zaraz po ich otrzymaniu zakonnice sprzedały je za 6 mln zł. Pośrednikiem w tej transakcji także był Marek P. On też znalazł kupca - katowicką firmę TDJ Investments. Należy ona do 25-letniego Tomasza D., który z majątkiem szacowanym na 850 mln zł zajmuje 19. miejsce na liście najbogatszych Polaków miesięcznika "Forbes". Zdaniem prokuratury kupował kościelne grunty przekazywane przez Komisję Majątkową, posługując się fałszywym meldunkiem i podając się za rolnika indywidualnego (za pośrednictwem P. kupił także ponad 200 ha w Świerklańcu, Świętoszowicach i Czekanowie). Tomasz D. nie rozmawia z dziennikarzami. Firma PR, która go reprezentuje, twierdzi, że biznesmen wypowie się dopiero po zakończeniu śledztwa. Prokuratura ustaliła, że wycena działek w Zabrzu, które D. kupił od albertynek, była sfałszowana. Rzeczoznawca, który ją robił, przyznał, że niemal sześciokrotnie zaniżył wartości tych terenów. Według opinii, jaką mają teraz śledczy, ten teren jest wart aż 34 mln zł.
To oznacza, że Marek P. oszukał skarb państwa (zakon dostał więcej, niż warte były tereny, za które się ubiegał o rekompensatę), oszukał też albertynki - na współpracy z Markiem P. straciły 28 mln zł.
CBA podczas przeszukania domu Marka P. znalazło dwa operaty szacunkowe dotyczące tych samych gruntów w Zabrzu: w jednym było napisane, że jest to teren zabudowany, w drugim, że rolny. Śledczy pokazali oba dokumenty Ryszardowi Kryj-Radziszewskiemu, prezesowi Towarzystwa Pomocy dla Bezdomnych im. Brata Alberta. Natychmiast złożył on zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Marka P. - Wszystko wskazuje na to, że działała w interesie tych, którym sprzedawał ziemię, a nie naszym - powiedział nam Kryj-Radziszewski. Jego zdaniem w podobny sposób zakonnice zostały wprowadzone w błąd przy sprzedaży otrzymanej od Komisji Majątkowej ziemi w okolicach Krakowa. - Tam przygotowana przez P. wycena była zaniżona trzykrotnie - mówi Kryj-Radziszewski. Kilka dni temu prokuratura przedstawiła więc Markowi P. nowe zarzuty dotyczące nadużycia zaufania albertynek oraz działania na ich szkodę. Dodatkowo jest on podejrzany o oszustwa podatkowe. - Ustaliliśmy, że Marek P. ukrywał dochody uzyskiwane ze współpracy z domami zakonnymi - potwierdza prokurator Michał Szułczyński, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gliwicach, która prowadzi śledztwo w sprawie działalności Komisji Majątkowej. Według naszych informacji CBA zaczęło porównywać rozliczenia podatkowe P. z przelewami, jakie otrzymywał od zakonów i parafii. Według śledczych tylko w 2006 r. ukrył on przed skarbówką 700 tys. zł, które za współpracę zapłaciły mu krakowskie norbertanki oraz cystersi z podkrakowskiej Mogiły. Oba te zakony dzięki pomocy Marka P. dostały od Komisji Majątkowej atrakcyjne działki w Krakowie oraz kilkadziesiąt milionów złotych w gotówce. Za kilka dni mija termin trzymiesięcznego aresztu P. Prokuratura złożyła już wniosek o jego przedłużenie. - W sprawie pojawiły wątki, które musimy zweryfikować - uzasadniają śledczy.