http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gajowy jest cool

Mariusz Zawadzki
2010-12-09, ostatnia aktualizacja 2010-12-09 16:39

Spotkanie prezydentów zaczęło się od mocnego uściśnięcia dłoni
Spotkanie prezydentów zaczęło się od mocnego uściśnięcia dłoni
Fot. Pablo Martinez Monsivais AP

Jak wielu pismaków znajduję szczególne upodobanie w wyśmiewaniu i kpiarstwie. Cierpię też na chorobę, którą pięknie zdiagnozował kiedyś pewien Niemiec: Ich bin der Geist, der stets verneint *. Czyli przekładając na nasze: Jestem duchem wiecznego przeczenia

Bronisław Komorowski i Barack Obama
Fot. Pablo Martinez Monsivais AP
Bronisław Komorowski i Barack Obama
Komorowski, Obama
Fot. PAUL HANNA REUTERS
Komorowski, Obama
Bronisław Komorowski i Barack Obama podczas wizyty polskiego prezydenta w USA (8 grudnia 2010)
Fot. Pablo Martinez Monsivais AP
Bronisław Komorowski i Barack Obama podczas wizyty polskiego prezydenta w USA...
Mariusz Zawadzki
Fot. Archiwum Rodzinne
Mariusz Zawadzki
ZOBACZ TAKŻE
SONDAŻ
A Ty jak myślisz? Komorowski:

Jest cool
Jest seksistowski i nie zna języków - to wstyd
Może się jeszcze wyrobi
Nie interesuje mnie to

W szczególności czerpię perwersyjną przyjemność z głoszenia poglądów niezgodnych z polityką macierzystej redakcji, co ostatnio praktykowałem przed wyborami prezydenta. Na redakcyjnych kolegiach krytykowałem poparcie, jakiego "Gazeta Wyborcza" udzieliła Bronisławowi Komorowskiemu. Uznawałem go za kandydata tak mało inspirującego, że w ogóle nie poszedłem głosować.

Dlatego wizyta prezydenta w Waszyngtonie, którą przyszło mi oglądać z bliska, jest moim osobistym dramatem. Bardzo chciałbym coś wykpić, niestety muszę przyznać, że Komorowski wypadł znakomicie, do tego stopnia, że momentami, ku własnemu przerażeniu, odczuwałem rodzaj dumy, że mam takiego prezydenta. Piszę o tym ze wstydem przed sobą samym i srogimi czytelnikami, którzy niechybnie okrzykną mnie cynglem Michnika.

Komorowski był w Białym Domu wyluzowany i uśmiechnięty, ale kiedy trzeba poważny i kompetentny. Nie mówił po angielsku, ale zupełnie nie był tym stremowany. W ogóle nie odczuwało się, że siedzą naprzeciw siebie przywódca średnio ważnego kraju europejskiego i przywódca supermocarstwa, czyli bokser wagi piórkowej i bokser wagi ciężkiej. Przeciwnie, miało się wrażenie, że spotkali się dwaj bokserzy wagi ciężkiej.

Komorowski był całkowicie naturalny, niczego nie udawał, nie nadrabiał miną, ale też nie miał żadnych kompleksów. O wizach dla Polaków mówił twardo - nie tyle prosił Amerykanów o ich zniesienie, ile dziwił się i irytował, że jeszcze tego nie zrobili.

Jeśli któryś z przywódców rozczarował, to prędzej Obama, który wyglądał na trochę zmęczonego i przygaszonego. Po raz nie wiadomo który wygłaszał komunały w rodzaju "Polska jest naszym ważnym sojusznikiem", ale Komorowski nie dał się wciągnąć w ten rytuał. Otwarcie oznajmił, że relacje polsko-amerykańskie znajdują się w fazie stagnacji i potrzebne jest nowe otwarcie.

Nawet sarmacka swada i zamiłowanie do polowań, które wielu Polaków irytują do tego stopnia, że przezywają Komorowskiego 'gajowym', w Gabinecie Owalnym niespodziewanie były jego atutami, dodawały mu uroku i oryginalności, sprawiały, że wydawał się bardziej autentyczny i polski. Tak samo było zresztą kilka godzin później podczas wykładu w German Marshall Fund, gdzie prezydent uwiódł słuchaczy swoją bezpośredniością. Sypał anegdotami, co bywa niebezpieczne, bo łatwo dać się ponieść rechotowi sali i popłynąć. Ale Komorowski nie popłynął, między anegdotami powiedział kilka ważnych rzeczy o Polsce, naszych osiągnięciach, aspiracjach i obawach.

Zdaję sobie sprawę, ze pochwała gajowego ostatecznie pogrąża mnie przed czytelnikami, sam zresztą jestem sobą głęboko rozczarowany. Skoro już bezpowrotnie straciłem twarz, liczę tylko na to, że będę przynajmniej bogaty, bo podobno Michnik, jak często czytam w komentarzach internautów, suto nagradza swoich cyngli.

* Te słowa wypowiada Mefisto w ''Fauście'' Goethego



Przeczytaj także:
* Obama obiecuje Komorowskiemu zniesienie wiz
* Amerykańskie samoloty na polskim niebie



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 57 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    172 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':