http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

CBA w GROM-ie

Wojciech Czuchnowski, Marcin Górka
2010-12-09, ostatnia aktualizacja 2010-12-08 22:09

Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego kontrolują przetargi w specjalnej jednostce wojska

CBA
Fot. Michal Jasiulewicz / AG
CBA
Rzecznik CBA Jacek Dobrzyński mówi tylko, że Biuro sprawdza zamówienia publiczne GROM-u w latach 2002-10.

W sprawie GROM-u śledztwo, w którym zarzuty postawiono dotąd 12 osobom, prowadzi już prokuratura wojskowa. Niektóre szczegóły ujawnił w październiku "Superwizjer" TVN. Chodzi o nadużycia w sekcji mundurowej zajmującej się zakupami wyposażenia komandosów.

We wrześniu 2008 r. zatrzymano transport z kurtkami, który miał wjechać do magazynów GROM-u. Kierowca nie miał na towar żadnych dokumentów. Okazało się, że kurtki od kilku miesięcy były zaksięgowane jako używane przez wojsko.

Ówczesny dowódca GROM-u płk Dariusz Zawadka zawiadomił prokuraturę wojskową. Ta zdobyła dowody, że zaopatrzeniowcy dogadali się z pięcioma firmami. Sprzedawały wojsku towar trzy-, czterokrotnie droższy od ceny hurtowej. Np. za okulary ochronne w cenie 160 zł, płacono 460 zł.

Według źródeł "Gazety" w MON, CBA wkroczyła, bo śledczy chcieli ograniczyć krąg podejrzanych do oficerów i podoficerów głównie z sekcji mundurowej. Wśród osób, którym postawiono zarzuty, najwyższy rangą jest ppłk Artur K., b. szef sekcji. - Nie badano odpowiedzialności dowódców, których podpis znajduje się na całym szeregu dokumentów zakwestionowanych w śledztwie. Prokuratorom wystarczyły ich tłumaczenia, że nie wiedzieli, co podpisują - twierdzi nasz informator.

Jednym z dowódców GROM-u był w badanym okresie gen. Piotr Patalong, dziś dowódca Wojsk Specjalnych. - Podpisywałem niektóre dokumenty, ale były one przygotowywane przez odpowiednie osoby - zapewniał w materiale TVN.

GROM jest jednostką specjalną, więc zakupy organizuje sam, bez pośrednictwa komórek MON. Takim przywilejem nie cieszą się nawet dowództwa rodzajów sił zbrojnych.

- Problem polegał na tym, że przez lata GROM kupował uzbrojenie w firmach, w których pracowali byli gromowcy - mówi nam jeden z wysokiej rangi oficerów. - A budżet mieli kolosalny. W 2008 r. - ponad 40 mln na rok na same zakupy.

Jak się dowiedzieliśmy, od przyszłego roku zakupy dla jednostki będą przechodziły przez powołany niedawno Inspektorat Uzbrojenia w MON.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':