- Warunki kontraktowania świadczeń na przyszły rok zawarte w zarządzeniu prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia uniemożliwiają nam podpisywanie umów - mówił wczoraj Jacek Krajewski, prezes federacji Porozumienie Zielonogórskie (PZ). Zagroził, że jeśli sytuacja się nie zmieni, 3 stycznia zamknięta zostanie większość poradni podstawowej opieki zdrowotnej w kraju.
PZ skupia 14 tys. z 25 tys. przychodni, do których chorzy przychodzą z grypą, zaszczepić dziecko czy po skierowanie do specjalisty. PZ nie ma swoich przedstawicieli tylko w dwóch województwach: łódzkim i zachodniopomorskim.
Właścicielom poradni nie podoba się narzucanie im nowych obowiązków - mają dokładniej niż do tej pory sprawozdawać do
NFZ, ilu i w jakim wieku pacjentów odwiedziło ich poradnie, jaka była rzeczywista liczba wizyt domowych lekarzy i pielęgniarek oraz ile przeprowadzono obowiązkowych szczepień. NFZ chce w ten sposób lepiej kontrolować udzielane świadczenia.
Lekarze rodzinni byliby gotowi zgodzić się na taką sprawozdawczość, ale tylko pod warunkiem, że NFZ zwiększyłby im stawki za zapisanych do przychodni pacjentów (obecnie to ok. 100 zł rocznie za każdą zapisaną osobę). NFZ jednak zaproponował dotychczasową kwotę.
- Wystąpiliśmy do Funduszu o zmianę zarządzenia, ale nasze uwagi zostały odrzucone. Poprosiliśmy minister zdrowia o mediacje - skarży się Krajewski.
To jednak
Ministerstwo Zdrowia ustaliło zasady sprawozdawczości, decyzja NFZ jest tylko tego konsekwencją. - Treść rozporządzenia była znana już od kilku miesięcy. Szkoda, że lekarze tak późno zgłaszają swoje zastrzeżenia - mówi Andrzej Troszyński z biura prasowego NFZ.
Zarządzenie prezesa NFZ, przeciw któremu protestują właściciele poradni, przewiduje także, że w uzasadnionych przypadkach dyrektor oddziału NFZ może wyrazić zgodę na zwiększenie liczby pacjentów objętych opieką przez jednego lekarza. Dziś do jednego lekarza może być przypisanych do 2750 pacjentów. To akurat jest na rękę właścicielom przychodni - gdy jakaś obsługuje np. 3 tys. pacjentów, nie będzie już musiała zatrudniać dodatkowego lekarza.
Równocześnie NFZ podniósł poradniom rodzinnym stawki za świadczenia wykonywane przez pielęgniarki i pielęgniarki szkolne o blisko 10 proc. A stawka za profilaktykę fluorkową, czyli zapobieganie próchnicy zębów u dzieci, wzrosła o ponad 60 proc. W poprzednich latach NFZ potroił też ryczałt za pacjentów chorujących na cukrzycę lub choroby układu krążenia, takie jak nadciśnienie (300 zamiast 100 zł). W samym tylko śląskim oddziale Funduszu z tego powodu wydatki na podstawową opiekę zdrowotną wzrosły o prawie 200 mln zł.
Potrojenie stawki nie wiązało się wtedy z narzuceniem żadnych dodatkowych obowiązków, choć krajowi konsultanci w dziedzinie medycyny rodzinnej i diabetologii postulowali, by lekarze przynajmniej raz w roku musieli robić badanie krwi i moczu m.in. chorym na cukrzycę.
W sumie od 2008 r.
budżet NFZ na podstawową opiekę zdrowotną wzrósł z 5,8 mld zł do 7,3 mld zł w roku 2010. W innych dziedzinach, jak leczenie w poradniach specjalistycznych czy szpitalach, nakłady w tym okresie pozostawały na niezmienionym poziomie lub spadały.