Mułła Jusuf Kureiszi, imam meczetu Machabat Chan z peszawarskiej starówki, nieraz już obiecywał pieniądze za zabicie ludzi, których uznawał za wrogów islamu. W 2006 r. zapowiedział, że zapłaci milion dolarów za głowę rysownika, który naszkicował dla duńskich gazet karykatury proroka Mahometa.
Licząca sobie 45 lat chrześcijanka Aasia Bibi, matka pięciorga
dzieci, na początku listopada została skazana na śmierć przez powieszenie za bluźnierstwo. Sąd w Lahore uznał za takie obraźliwe słowa, jakie kobieta miała wypowiedzieć o proroku Mahomecie.
Przed stryczkiem może uratować ją już tylko ostatnia apelacja lub ułaskawienie przez prezydenta Asifa Alego Zardariego, wspieranego przez Zachód i uważanego przez większość rodaków za zagraniczną marionetkę. Naciskany przez Zachód i Watykan Zardari istotnie zamierzał ułaskawić skazaną, ale tydzień temu zabronił mu tego sąd, orzekając, że prawa łaski nie wolno stosować do wyczerpania wszystkich możliwości apelacyjnych.
Sąd najwyższy z Lahore nie wyznaczył jeszcze terminu rozprawy apelacyjnej Bibi. Pakistańscy mułłowie zapowiadają, że jeśli Zardari ułaskawi kobietę, podburzą ludzi przeciwko rządowi wysługującemu się obcym i niewiernym.
Chrześcijanie stanową 3 proc. ludności Pakistanu, liczącej ok. 170 mln.