http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Inwigilacja dziennikarzy i spór prokuratorów

es
2010-12-02, ostatnia aktualizacja 2010-12-01 20:42

Prokurator Jarosław Kijowski z Zielonej Góry zarzucił prokuratorowi generalnemu Andrzejowi Seremetowi rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji i naciski na sąd w sprawie inwigilacji dziennikarzy.

Monika Olejnik/ Cezary Gmyz/Andrzej Stankiewicz/ Wojciech Czuchnowski
Fot. AG
Monika Olejnik/ Cezary Gmyz/Andrzej Stankiewicz/ Wojciech Czuchnowski
Stało się to wczoraj, na posiedzeniu Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieście, który miał rozstrzygnąć, czy dziennikarz "Gazety" Wojciech Czuchnowski dostanie status pokrzywdzonego w sprawie o nadużycia podsłuchów za czasów rządów PiS (Czuchnowski przez 17 dni był podsłuchiwany jako "NN", w czasie gdy zajmował się sprawą śmierci Barbary Blidy).

Zielonogórska prokuratura już dwa razy umorzyła postępowanie wszczęte po doniesieniu sejmowej komisji służb specjalnych. Treść umorzenia jest tajna. Czuchnowski chce się odwołać, ale najpierw musi mieć status pokrzywdzonego, czego odmówił mu właśnie prowadzący śledztwo prokurator Kijowski.

Kiedy dziennikarz zapoznawał się z jawną częścią materiałów tego postępowania, okazało się, że CBA regularnie zbierało billingi telefoniczne dziesięciorga dziennikarzy różnych mediów. Gdy sprawę opisała "Gazeta", służby tłumaczyły, że przez billingi usiłowały dotrzeć do źródeł informacji dziennikarzy w sprawach, w których chodziło o ujawnienie tajemnicy. Nie wytłumaczyły, dlaczego np. pobrały billingi Moniki Olejnik (Radio ZET i TVN 24) z ponad dwóch lat.

Sprawą zainteresowała się Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Dziennikarza w sądzie reprezentuje współpracująca z fundacją mec. Marita Dybowska-Dubois. Na wczorajszym posiedzeniu przytoczyła opublikowane 8 listopada stanowisko prokuratora generalnego dotyczące faktów ujawnionych przez "Gazetę". Znalazło się w nim m.in potwierdzenie naszych informacji, że występując do sądu o zgodę na podsłuch telefonu, policja "pominęła" to, że podsłuchiwanym ma być dziennikarz "Gazety". Prokurator generalny w swoim stanowisku napisał też, że prowadzący sprawę prokurator umorzył ją, uznając, że "było to zaniechanie nieumyślne, a wobec braku znamienia istotnej szkody uznał, że czyn ten nie stanowi przestępstwa".

Na wczorajszym posiedzeniu prokurator Kijowski odczytał notatkę, w której stwierdza m.in: "Stanowisko Prokuratora Generalnego zawiera nieprawdę i jestem zmuszony poczynić do niego uwagi. Nieprawdą jest, że w jakimkolwiek momencie [śledztwa] rozważano zaistnienie przestępstwa. Śledztwo umorzono nie z powodu braku znamion istotnej szkody, lecz poprzez uznanie, że funkcjonariusze policji nie przekroczyli swoich uprawnień".

Stwierdził, że policjanci nie znali danych użytkownika telefonu, a nawet jakby znali, to Agora SA (wydawca "Gazety") posiada 2542 telefony. Jest to sprzeczne z ujawnionym przez "Gazetę" materiałem CBŚ, z którego wynika, że od początku policja wiedziała, kto jest użytkownikiem telefonu.

Kijowski ocenił też, że stanowisko prokuratora generalnego może stanowić nacisk na sąd i "stać się jednym z kluczowych argumentów w rękach pełnomocnika Czuchnowskiego". - Razi wypowiadanie się w tej materii bez znajomości dowodów - oświadczył.

Argumentując, że Czuchnowski powinien dostać status pokrzywdzonego, mec. Dybowska-Dubois przytoczyła wczoraj fakt, że inny dziennikarz "Gazety" Bogdan Wróblewski otrzymał już ten status od warszawskiej prokuratury w związku z tym, że CBA pobierało jego billingi. - Jak to jest, że w tej samej sprawie prokuratura w Zielonej Górze mówi, że pokrzywdzonych nie ma, a prokuratura w Warszawie, że są? - pytała. - Nie będę się odnosił do postępowania prokuratury w Warszawie - odparł prok. Kijowski.

W sprawie zażalenia Czuchnowskiego sąd swoją decyzję ogłosi 3 stycznia przyszłego roku.

Gdyby sąd odmówił mu statusu pokrzywdzonego, nie będzie już od tego odwołania. - Mamy wtedy otwartą drogę do Strasburga. Trybunał będzie oceniał sprawę w całości, a więc i polski standard ochrony prawa do prywatności w związku z przepisami o podsłuchach i billingach - powiedziała po posiedzeniu mec. Dybowska-Dubois.

A jak na krytykę ze strony prok. Kijowskiego zareagowała Prokuratura Generalna? - Jestem zaskoczony. Nie będzie żadnego komentarza, dopóki nie zapoznamy się z tym stanowiskiem - mówi rzecznik Seremeta Mateusz Martyniuk.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':