Przyjęcie projektu ustawy ma być polską odpowiedzią na piątkową uchwałę Dumy w sprawie Katynia. Ma być gestem przed wizytą rosyjskiego prezydenta w Warszawie, że Polska poważnie i długofalowo traktuje poprawę stosunków z Moskwą.
Centrum będzie samodzielną instytucją z rocznym budżetem 1 mln euro działającą pod egidą Ministerstwa Kultury. Podobna instytucja z takim samym budżetem powstanie w Rosji. Będzie się zajmować dialogiem środowisk naukowych i intelektualnych między obu krajami. Będzie fundować stypendia dla rosyjskich naukowców pragnących prowadzić badania w Polsce oraz ułatwiać dostęp do archiwów. Będzie wydawać książki i organizować konferencje. W przyszłości ma się także zająć wymianą młodzieży.
Projekt ustawy został przygotowany tzw. szybką ścieżką bez konsultacji międzyresortowych. Ministerstwo Kultury ma nadzieję, że zostanie przyjęty przez Sejm do końca roku, by Centrum mogło rozpocząć działalność od 1 stycznia.
Powstanie Centrum jest owocem prac Polsko-Rosyjskiej Grupy ds. Trudnych, która zaproponowała jego utworzenie premierom obu krajów. Członkowie Grupy z obu krajów wejdą w skład pierwszej rady Centrum. Nową instytucją będzie kierował w Polsce dyrektor wybierany na pięć lat drogą konkursu.
Na razie pełnomocnikiem ministra kultury ds. utworzenia Centrum jest historyk i politolog dr Sławomir Dębski, były dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Jego rosyjskim partnerem jest Andriej Artizow, dyrektor Rosyjskiej Agencji Archiwów, który odpowiada za utworzenie rosyjskiego odpowiednika Centrum.
Rozmowa z ministrem kultury Bogdanem Zdrojewskim Marcin Wojciechowski: Czemu ma służyć Polsko-Rosyjskie Centrum Dialogu i Porozumienia? Bogdan Zdrojewski, minister kultury: To forma współpracy, w której mają się mieścić wszystkie ważne i czasem też mniej ważne zaangażowania rządu w stosunkach polsko-rosyjskich oprócz spraw dyplomatycznych, które należą do
MSZ. Centrum będzie się zajmować sprawami kultury, sprawami trudnymi, współpracą instytucji zainteresowanych wymianą młodzieży. Chcemy poprawić dialog, który dla obu rządów jest istotny z racji sąsiedztwa i znaczenia stosunków polsko-rosyjskich w jak najszerszym kontekście.
A dlaczego Centrum ma być samodzielną instytucją i to w dodatku powołaną drogą ustawy? - Uznano, że najwłaściwszym ulokowaniem tych instytucji w Polsce i Rosji będą ministerstwa kultury. Patrząc na różnice legislacji polskiej i rosyjskiej zależało nam na powołaniu ich w trybie ustawowym. W Polsce jest on skomplikowany, ale bez przesady. W Rosji Centrum zostanie powołane dekretem prezydenta lub rozporządzeniem szefa rządu. W obu przypadkach będzie to trwały fundament prawny. Chodzi o to, by znaczenie tej jednostki nie budziło wątpliwości i było stabilne.
Czy Centrum będzie odgrywało taką rolę jak Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej, która działa już prawie 20 lat i wytycza niepolityczny rytm stosunków między obu krajami? - Dobre wzorce powinny mieć naśladownictwo, choć oczywiście są też pewne różnice. Centrum polsko-rosyjskie będzie miało roczny budżet ok. 1 mln euro po każdej ze stron. Koszty administracyjne zostaną ograniczone do minimum. Jak największa kwota powinna trafić na działalność merytoryczną. Cieszę się, że inicjatywa znajduje uznanie po obu stronach.
Centrum ma się także zajmować wymianą młodzieży. - Praktycznie zaniechano jej między Polską a Rosją. Zamiast odbudować ją w nowych warunkach ustrojowych, nie podejmowano tego tematu, co było błędem. Teraz należy odbudować tego rodzaj kontaktów. Tak samo jak wesprzeć kontakty między naukowcami. Samo Centrum nie będzie kreowało zbyt wielu zdarzeń, ale raczej odpowiadało na potrzeby zgłaszane przez rozmaite środowiska z Polski i Rosji. Będzie ułatwiać kontakty i rozwiązywać problem, jeśli takie się pojawią.
Czy podporządkowanie centrów ministerstwom kultury wynika z tego, że kultura najłatwiej zbliża Polaków i Rosjan i nie rodzi takich kontrowersji jak inne kwestie? - Ten wybór nie jest przypadkowy. Kultura podlega najmniejszym uwarunkowaniom politycznym. To najprostszy sposób budowania nadziei, by współpraca była dobra i efektywna.
Kiedy Sejm może przyjąć ustawę? - Zależy nam, by w czasie pobytu prezydenta Miedwiediewa w Warszawie można było podjąć decyzję o uruchomieniu centrów. Przepisy nie muszą być uchwalone, ale proces legislacyjny powinien być jak najbardziej zaawansowany. Idealnie byłoby, żeby szybko po wizycie udało się podpisać dokumenty o utworzeniu centrów przez obu prezydentów. Ważne, żeby ten termin był przesądzony i nieodległy. Uzgodniliśmy, że instytuty powinny rozpocząć działalność od 1 stycznia, a prace przygotowawcze są prowadzone cały czas. To dotyczy obydwu instytucji - polskiej i rosyjskiej.