http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Mam romanse z geografią

rozmawiała Dorota Wodecka
2010-11-28, ostatnia aktualizacja 2010-12-03 14:14

Andrzej Stasiuk
Andrzej Stasiuk
Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta

A może sukces nie jest polskim przeznaczeniem, tylko właśnie przepierzenie tego wszystkiego, co mamy? Ale na razie jest fajny kocioł - z Andrzejem Stasiukiem rozmawia Dorota Wodecka

Andrzej Stasiuk
Fot. Adam Golec / AG
Andrzej Stasiuk
SERWISY

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Rzeczywiście kupił pan sobie owce!

- Przecież mówiłem, że nie będę kosił trawy jak wszyscy faceci na kuli ziemskiej.

To jest Wisia, a ten to Czesio, jej syn. Był jeszcze Miłosz, ale zagryzł go Dojczland, kiedy byliśmy z Moniką w Mongolii. Bawił się z nim i nagle zabawa się skończyła, Miłosz padł nieżywy. Dokupię jeszcze wrzosówkę. Nie chowa się jej na wełnę, tylko na korzenie traw. No i czarna jest. Będzie tu z nami czarna owca. Zapowiadałem, że na jesień je zjem, ale moje dziewczyny by mi nie pozwoliły. Zostaną więc u nas na dożywocie. Muszę im szybko zrobić wiatę na zimę.

Zeszczuplał pan przez ten rok.

- Moje kobiety mnie gonią. Martwią się, żebym cukrzycy nie dostał. Trochę mnie jakby hodują. Chleba nie jem. Dużo warzyw. Nawet na rowerze czasami jeżdżę. Po Wołowcu, ostre podejścia tu mamy. Może nawet jutro pojadę. No, co? Starzeje się człowiek. Pięć dych skończyłem.

Fundamentalne zmiany?

- Jak to stary człowiek, nie mogę długo spać. Kiedyś to mogłem nawet 12 godzin. 12 godzin snu i 12 godzin ekscytacji. A teraz jest sześć godzin snu, a ekscytacja to taka bardziej kontemplacyjna jest. Wstaję o szóstej i patrzę na ten świat, który jest o poranku cudowny. Uzmysłowiłem sobie, ile ja przez to swoje lenistwo straciłem poranków.

Niby im człowiek starszy, to dni ma coraz mniej, ale i tak ich przybywa. Bo są dłuższe.

No i coraz więcej pamiętam. Przeszłość z czasem staje się coraz bardziej intensywna.

Młodość wraca?

- Wraca. Powoli. Bo trzeba się naprawdę zestarzeć, żeby młodość wzięła w posiadanie. Tak, że się nie opędzisz. I będziesz ją tak głęboko przeżywać, jakby ona istniała. Taką mam nadzieję. Minione nadejdzie dopiero.

Upija się pan?

- Rzadko. Winem. Pan doktor powiedział: zero piwa. I sam. Bo Monika oddaje się winu w duchu apollińskim. Rozmawiać chce długo, sączyć, biesiadować. A ja to w duchu dionizyjskim się uwalam. Zamykam się w swoim szałasie, puszczam głośną muzykę, oglądam zdjęcia, wspominam. Mam wiele albumów fotograficznych. Oglądam je i znajduję w nich to wszystko, czego nie ma na moich fotografiach. Ja to mam nadzieję, że jak pstryknę, to mi wyjdzie tak samo jak w życiu, jak w oczach. Nigdy nie wychodzi. Tylko na fotografiach innych można zobaczyć coś więcej, niż się widzi w rzeczywistości.

Zawsze podziwiałem fotografów za tę ich niesamowitą umiejętność opowieści, którą potrafili zacząć i zakończyć w ułamku sekundy. Ten błysk, ta intuicja to zaprzeczenie pisarskiego gadulstwa. No, tak. Lubię się czasami upić.

I traci pan na kacu piękno poranka.

- Nie można być aż takim liczykrupą. To piękna rozkosz przepierdolić kawał życia. Tę jedną, jedyną rzecz, którą się dostało. Na to trzeba mieć gest. Nie można być ściubolem, co to liczy każdą godzinę, że to trzeba tak, a to trzeba tak. Życie to w końcu strata jest.

No, ale jedziemy, co? Na wschód! Będę teraz jeździł tylko na wschód. Piszę książkę o Wschodzie. I moja mama w niej będzie.

Rodzice wracają, tak jak młodość?

- Szybko ich opuściłem. W wieku 17 lat zerwałem z domem, totalnie. Dopiero jak się usadowiłem w rzeczywistości, nabrałem siły, to zacząłem się kontaktować z ojcem. Do kontaktu z ojcem trzeba dojrzeć, żeby mu jakoś sprostać. On zwykle niewiele mówił, tylko zerkał spode łba. Twardy facet. Robotnik z FSO.

Źródło: Duży Format
  • 1
  • 15 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    48 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':