Komisja Europejska przygotowuje raport o tym, jak poszczególne kraje wykonują tzw. dyrektywę retencyjną. Nakazuje ona operatorom teleinformatycznym w krajach UE gromadzić dane o połączeniach telefonicznych przez minimum sześć miesięcy, a maksymalnie dwa lata. Dyrektywa jest krytykowana przez ponad sto organizacji pozarządowych z krajów UE za nieuzasadnioną ingerencję w prywatność obywateli. Raport może być podstawą do zniesienia dyrektywy lub jej ograniczenia.
Wczoraj opisaliśmy szokujące dane z polskiego raportu przygotowanego dla Komisji na podstawie danych od teleoperatorów przez Urząd Komunikacji Elektronicznej (a nie, jak omyłkowo napisaliśmy, UKIE). Wynika z nich, że w 2009 r. służby specjalne i
policja 1,06 miliona razy sięgały do operatorów po dane o połączeniach telefonicznych i internetowych. To wielokrotnie więcej niż w innych krajach UE.
Wczoraj z przedstawicielami Komisji Europejskiej - Jacques'em Verraesem i Matronem Benedekiem, którzy są odpowiedzialni za przygotowanie raportu - spotkała się polska organizacja Panoptykon działająca na rzecz prawa do prywatności. - Przedstawiciele Komisji byli zdumieni, że w Polsce nie ma żadnych ograniczeń w sięganiu przez służby po te dane. Że nie tylko nie trzeba zgody sądu, ale nawet nie jest konieczne, aby służby robiły to w ramach oficjalnie prowadzonego postępowania - mówi Katarzyna Szymielewicz, szefowa Panoptykonu. - Ocenili, że sposób, w jaki Polska wykonuje dyrektywę, jest niezgodny z jej celami. Retencja danych była pomyślana jako narzędzie do walki z najcięższymi przestępstwami, przede wszystkim z terroryzmem. Przygotowywany w tej chwili raport Komisja opublikuje w marcu 2011 r. Będzie tam też ocena sytuacji w Polsce. Panoptykon uważa, że informacje na temat korzystania przez polskie służby z danych teleoperatorów i związane z tym nadużycia posłużą jako argument do ograniczenia dyrektywy o retencji danych.