http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kuba kusi i oszukuje Kościół

Maciej Stasiński
2010-11-07, ostatnia aktualizacja 2010-11-07 16:19

Komunistyczne władze zezwoliły na otwarcie pierwszego od 50 lat seminarium duchownego na wyspie, ale jednocześnie łamią zawarty z Kościołem katolickim pakt o zwolnieniu więźniów politycznych.

Hawana. Przed zakładem fryzjerskim
Fot. Franklin Reyes AP
Hawana. Przed zakładem fryzjerskim
SERWISY
Budowa nowego seminarium San Carlos pod Hawaną dla 100 alumnów - pierwszego od rewolucji w 1959 r. - trwała cztery lata, ale kamień węgielny święcił jeszcze w 1998 r. papież Jan Paweł II w czasie historycznej pielgrzymki na wyspę.

Pierwotne seminarium San Carlos zostało wywłaszczone przez komunistyczne władze i zamienione na koszary wojskowe w 1966 r., podobnie jak wszystkie inne seminaria katolickie na wyspie. Wyjechało wówczas z Kuby ok. 75 proc. księży, a Kościół był prześladowany przez reżim Fidela Castro.

W ostatnich latach lepiej zaczął traktować Kościół prezydent Raul Castro, który przejął formalną władzę po chorym bracie Fidelu. To on pozwolił m.in. sprowadzić materiały na budowę San Carlos.

Z drugiej strony Hawana łamie obietnicę daną w czerwcu Kościołowi, że zwolni 52 więźniów politycznych. Kardynał Jaime Ortega, który wynegocjował to porozumienie, zapowiadał, że na wolność wyjdą wszyscy więźniowie - także ci, którzy zechcą pozostać na wyspie.

Reżim odwołał jednak zapowiedziane wcześniej zwolnienie Rafaela Ibarry Roque, bo dysydent nie zgodził się opuścić kraju - stwierdził, że nie zamierza "ulegać szantażowi" i "zamienić więzienia na wygnanie". Ibarra odsiaduje wyrok 20 lat więzienia, na które skazano go w 1993 r. za działalność opozycyjną. Dotychczas wyszło zza krat i wyjechało za granicę 42 więźniów politycznych. Hawana niespodziewanie wypuściła też kilku innych, których nie obejmowało porozumienie kardynała Ortegi i komunistycznych władz.

Dyktatura braci Castro obiecała uwolnienie więźniów po czteromiesięcznej głodówce Guillermo Farinasa, który podjął ją po śmierci głodowej w więzieniu innego dysydenta Orlando Zapaty Tamayo. Kuba miała nadzieję na przekonanie w ten sposób UE do przywrócenia normalnych stosunków z Hawaną, zawieszonych od czasu masowych represji wobec dysydentów w 2003 r.

Unia podtrzymała jednak swoje stanowisko, podkreślając, że Kuba musi zaprzestać prześladowania dysydentów i przeprowadzić reformy demokratyczne. W dodatku tuż przed tą decyzją UE europarlament przyznał Farinasowi Europejską Nagrodę Praw Człowieka im. Andrieja Sacharowa.

- Unia nie ma moralnego prawa pouczać nas w kwestii praw człowieka. Lepiej niech zajmie się swoją brutalną polityką antyimigracyjną, deportacjami mniejszości i wykluczeniem bezrobotnych - stwierdził szef kubańskiej dyplomacji Bruno Rodriguez. Przyznanie nagrody Farinasowi nazwał "hańbą", a jego samego - "płatnym agentem imperializmu USA".

Damy w Bieli, organizacja żon dysydentów skazanych w 2003 r. na surowe wyroki, zapowiadają, że jeśli do 7 listopada władze nie uwolnią pozostałych więźniów z listy wynegocjowanej przez Kościół, to "nie będą czekać z założonymi rękami".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':