Adam Leszczyński: Są w Polsce faszyści? Rafał Pankowski: Polacy często myślą, że Polska była ofiarą faszyzmu. To prawda, ale mieliśmy własną tradycję zbliżoną do faszystowskiej, m.in. Obóz Narodowo-Radykalny. Na nią nakładają się wpływy zagranicznych ruchów neofaszystowskich i rasistowskich.
Ten ruch w Polsce istnieje i ma się dobrze. Jest obecny przede wszystkim wśród młodzieży. Zdecydowanie wykracza to poza faszystowską subkulturę: treści faszystowskie są obecne na stadionach, w części muzyki rockowej, w sieci.
Ilu takie ruchy mają sympatyków? - W stowarzyszeniu Nigdy Więcej szacujemy, że w ich orbicie jest kilkadziesiąt tysięcy młodych ludzi, ale nie sposób tego zmierzyć precyzyjnie. Oceniamy to na podstawie nakładów płyt z muzyką rasistowską, wpisów na forach, oglądalności stron o tej tematyce w internecie.
To naprawdę faszyści? Nie przesadzacie? - W różnych krajach były miejscowe odmiany faszyzmu: w latach 30. w Rumunii - Żelazna Gwardia, w Anglii - zwolennicy Mosleya. Miały miejscowy koloryt, ale łączył je wspólny styl i zbliżone przesłanie oraz stosowanie przemocy jako formy działania. W tym sensie polski ruch narodoworadykalny był odpowiednikiem ruchów faszystowskich działających w innych krajach. Jego twórcy i działacze mówili o tym wprost.
Tak samo dziś: wygoleni młodzi ludzie w ciężkich butach maszerujący pod sztandarem ONR są odpowiednikiem ruchów rasistowskich w innych krajach.
Co o tym mówi polskie prawo? - Jest podobne do innych krajów europejskich. Prawo zabrania propagowania nienawiści narodowej i rasowej, ale w praktyce ruchy te są w dużym stopniu bezkarne. ONR został zdelegalizowany, ale z drugiej strony - jak widzimy - działalność pod tym szyldem jest nadal prowadzona.
W Niemczech to zagrożenie jest traktowane bardzo serio. Prawo jest nie tylko restrykcyjne, ale też stosowane.
Dr Rafał Pankowski - politolog, zajmuje się badaniem grup rasistowskich i faszystowskich; współredaktor magazynu "Nigdy Więcej" (www.nigdywiecej.org), wykładowca Collegium Civitas