http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dlaczego Finowie porzucają swój Kościół

Jacek Pawlicki, Helsinki
2010-11-05, ostatnia aktualizacja 2010-11-05 17:34

Choć biskup Helsinek przekonuje, że homoseksualizm nie jest grzechem, to inni luterańscy hierarchowie myślą inaczej. Zirytowani wierni dość masowo rezygnują z członkostwa w Kościele luterańskim

ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Ponad 30 tys. Finów odeszło w ciągu dwóch tygodni z Kościoła luterańskiego z powodu nie dość stanowczego sprzeciwu hierarchów wobec homofobii. To najpoważniejszy kryzys Kościoła luterańskiego w Finlandii od lat, skoro w całym roku 2009 z Kościoła odeszło 42 tys. ludzi. I zarazem wielki test jego jedności, gdyż mimo obowiązującej linii liberalnej biskupi są podzieleni w sprawie wyświęcania gejów i błogosławieństw dla związków partnerskich.

W odróżnieniu od sąsiedniej Szwecji, gdzie sprawy te nie wywołują żadnych kontrowersji, a biskupem Sztokholmu została lesbijka żyjąca w związku partnerskim, w Finlandii nie brak polityków i ludzi Kościoła niechętnych homoseksualistom. Burzę wywołał kilka tygodni temu szefowa Partii Chrześcijańsko-Demokratycznej Päivi Räsänen. W debacie telewizyjnej powiedziała, że osoba, która żyje w związku homoseksualnym, wie, że robi coś złego z chrześcijańskiego punktu widzenia. I mówił, że homoseksualizm to grzech.

Na co luterański biskup Tampere Matti Repo oświadczył, iż nigdy nie brał pod uwagę możliwości błogosławienia związków homoseksualnych, gdyż jest to sprzeczne z nauczaniem Biblii. Przez ponad tydzień sprawa nie schodziła z czołówek gazet i była tematem rozmów Finów, których sprawy Kościoła z reguły niewiele obchodzą. - Odejście tylu tysięcy ludzi to protest przeciw stwierdzeniom użytym w debacie telewizyjnej. Jako Kościół nie poradziliśmy sobie w tym programie - mówi "Gazecie" biskup Helsinek Irja Askola. - Nie przedstawiliśmy dość jasno stanowiska. Przecież rok temu konferencja biskupów luterańskich zdecydowała, że homoseksualista - lesbijka czy gej - może pracować w strukturach Kościoła - dodaje.

Askola, od września pierwsza fińska kobieta biskup i zarazem gorąca zwolenniczka otwierania się Kościoła luterańskiego na homoseksualistów, przyznaje, że tak ostra reakcja ludzi bardzo ją poruszyła i zaskoczyła. - Wciąż zastanawiamy się, jak odczytywać to, co się stało - mówi. Ale zaraz dodaje: - Kościół musi stanąć w obronie praw człowieka. Homoseksualizm nie jest grzechem, grzechem jest homofobia.

Fińscy komentatorzy podkreślają, że Kościół luterański, do którego z racji statusu Kościoła państwowego należy 80 proc. z 5 mln Finów, traci na tych kontrowersjach podwójnie: zarówno wiernych, jak i pieniądze. Utrzymuje się bowiem z podatku kościelnego płaconego przez członków Kościoła. Każdy wierny płaci średnio kilkaset euro rocznie; w 2009 roku do kasy Kościoła wpłynęło z tego tytułu 859 mln euro. Odejście 30 tys. ludzi oznacza stratę rzędu 5-6 mln euro. A to w kasie spora wyrwa.

Jeszcze 10-15 lat temu tak masowy exodus w tak krótkim czasie byłby nie do pomyślenia. I to nie tylko z powodów obyczajowych (w Finlandii zwykło się mówić, że dobry policjant, urzędnik czy nauczyciel to zarazem dobry luteranin), ale również technicznych. Deklarację o rezygnacji trzeba było wypełnić na papierze i przynieść do magistratu. Dzięki zmianie przepisów sprzed kilku lat można zrobić to szybko i bez rozgłosu w internecie, korzystając z serwisu stworzonego siedem lat temu przez wolnomyślicieli i ateistów z Tampere.

Eroakirkosta.fi, co można przetłumaczyć dosłownie na: "Odejdź z Kościoła", przyjmuje zgłoszenia o rezygnacji mailem i odsyła je do odpowiednich urzędów. O ile w 2003 roku serwis pośredniczył w 3,7 proc. rezygnacji, to w roku 2009 było to już 90 proc. Petri Karisma z serwisu Eroakirkosta.fi przyznaje, że wpadka Kościoła w sprawie homofobii była na tyle potężna, że nie wiadomo ilu ostatecznie wiernych odejdzie Niektórzy szacują, że z Kościoła może odejść 60-100 tys. członków - mówi Karisma.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 22 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    49 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':