http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dziecięce porno czy sztuka w obronie dzieci

Dorota Jarecka
2010-11-04, ostatnia aktualizacja 2010-11-05 10:30

Czy walka ze społecznym złem usprawiedliwia drastyczne środki artystyczne? Tego pytania nie postawiła sobie Prokuratura Rejonowa Łódź-Śródmieście, gdy kazała zatrzymać Krzysztofa Kuszeja, artystę z Łodzi. Grozi mu do dwóch lat więzienia

Jedna z kontrowersyjnych prac malarza.
Jedna z kontrowersyjnych prac malarza.

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Kuszeja, absolwenta łódzkiej ASP, zatrzymano pod koniec października na podstawie znowelizowanego w czerwcu kodeksu karnego zaostrzającego kary za pedofilię i rozszerzającego definicję pornografii. Wcześniej zakazane było posiadanie "treści pornograficznych z udziałem małoletniego". Teraz nie wolno produkować, rozpowszechniać i posiadać "wytworzonych albo przetworzonych wizerunków małoletnich uczestniczących w czynnościach seksualnych".

To zasadnicza różnica, chodzi właśnie o słowa "wizerunki przetworzone". Pod taki paragraf może podpadać sztuka. Obrońcy praw człowieka już wcześniej alarmowali, że może on ograniczyć konstytucyjnie gwarantowaną wolność twórczą.

Policja zarekwirowała obrazy Krzysztofa Kuszeja, malarz spędził noc w komisariacie. Rano prokurator postawił mu zarzuty "wytwarzania i rozpowszechniania pornografii" oraz jej "publicznego propagowania". Policja chwali się na swojej stronie internetowej, że "wpadł malarz lubieżnik", który "maluje obrazy przedstawiające pornografię z udziałem dzieci".

Policja nie informuje jednak, że Kuszej utrzymuje, że nie chodzi mu o nakłanianie do pedofilii, lecz o jej napiętnowanie. Ukazał dzieci zmuszane do seksu przez postaci w sutannach. A na każdym z obrazów umieścił nazwę polskiej miejscowości, gdzie doszło do molestowania, inicjał księdza i imię dziecka.

Efekt jest brutalny. Stylistyka bliska pop-artu i surrealizmu. Artysta użył konwencji sztuki religijnej i erotycznej - buzie ofiar przypominają pyzate aniołki (putta) z barokowych obrazów, a sceny, w których biorą udział, zdjęcia z tandetnych erotycznych kalendarzy. Co szczególnie szokuje, Kuszej naturalistycznie odtworzył męskie genitalia i genitalia dzieci. Cykl umieścił na swojej witrynie internetowej, próbował też sprzedać kilka z obrazów na Allegro.

- Te obrazy są drastyczne, ale to nie pornografia - powiedział "Gazecie" Kuszej. - Gwałcenie dzieci przez księży jest szczególnie obrzydliwe, gdyż robią to osoby zaufania publicznego. W sztuce zajmuję się tematyką społeczną. Półtora roku temu stworzyłem cykl o "łowcach skór", kiedy pracownicy łódzkiego pogotowia zamiast ratować pacjentów, podawali im pavulon. Teraz zająłem się pedofilią w Kościele katolickim.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania informuje, że Kuszejowi postawiono cztery zarzuty, także o to, że publicznie odczytał wiersz "propagujący zachowania pedofilskie". Prokuratura ma powołać biegłego, który oceni, czy mamy do czynienia z pornografią, czy ze sztuką.

O opinię poprosiliśmy dr Izabelę Kowalczyk, historyka i krytyka sztuki z Państwowej Wyższej Szkoły Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa w Poznaniu: "Obrazów Krzysztofa Kuszeja nie uznałabym za pornografię. Poruszają mocne, drastyczne tematy, w tym pedofilii osób duchownych, odnosząc się do niej przez elementy sakralne czy tytuły. Te prace piętnują pedofilię. Problem w tym, jak te obrazy mogą być wykorzystywane".

Prof. dr hab. Maria Poprzęcka, historyk sztuki z Uniwersytetu Warszawskiego: Nie ma granicy pomiędzy sztuką a pornografią. Czasem jednoznaczna pornografia może przyjmować wysoce artystyczne formy, czego przykładem mogą być fotografie Roberta Mapplethorpe'a. Obrazy Kuszeja są zaangażowane w skandale z pierwszych stron gazet, jak sprawa "łowców skór" z pogotowia łódzkiego, gdzie nie ma wątków pornograficznych. Jego cykle poświęcone pedofilii księży są ekstremalnie drastyczne, antyklerykalne, chwilami bluźniercze. Ze względu na to, że pokazują sceny penetracji małych dziewczynek, mogą się kojarzyć z pornografią, ale nią nie są. Pornografia to wyobrażenia, które mają na celu podnietę erotyczną, podczas gdy prace Kuszeja nie mają nic wspólnego z zachętą do czynów lubieżnych. Te wyobrażenia są odrażające i odpychające. Pozostaje pytanie, czy piętnowanie zła nie jest jednocześnie wyrazem fascynacji złem.

- Ten spór można toczyć bez końca - mówi "Gazecie" karnista prof. Marian Filar. - W takich sprawach przyjmuje się, że decydujące jest to, czy ktoś działa z inspiracji artystycznej, czy seksualnej. Tyle że jedno nie wyklucza drugiego. Wiele jest przykładów, gdy artysta działał pod wpływem inspiracji seksualnych, a tworzył niekwestionowane dzieła sztuki. Jeśli chodzi o sztukę, im więcej tolerancji, tym lepiej dla wszystkich.

Według kodeksu również za otwieranie strony Kuszeja powinna grozić kara. Ale policja, obejmując malarza dozorem policyjnym i rekwirując obrazy - pozostawiła je na jego stronie internetowej. Kuszej ogłasza tam teraz, że potrzebuje pomocy prawnej.

współpraca Sub

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 65 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    37 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':