Redaktor naczelny "Gazety Wyborczej" był gościem w programie Kuby Wojewódzkiego*.
- Przyszedłem tutaj, nudziarz, zawodnik starej daty. Ale z zaciekawieniem, bo przeczytałem, że jesteśmy od tej samej małpy. Czy mógłby mi pan to wytłumaczyć? - Adam Michnik zwrócił się do Kuby Wojewódzkiego.
- Pan i ja? Ta małpa nosiła okulary - odparł Wojewódzki w swoim stylu. I ciągnął: - A ja przeczytałem w "Rzeczpospolitej", że kończy się epoka Łuczywo i Michnika, a zaczyna Lisa i Wojewódzkiego.
- Pan to przeczytał wczoraj - zwrócił mu uwagę Michnik.
- Jezu, przecież to było dwa tygodnie temu. Dziś jest wtorek dwa tygodnie od naszej rozmowy - znacząco odpowiedział Wojewódzki, przypominając w ten sposób, że program jest nagrywany, a nie transmitowany na żywo.
- Aha, skoro tak, to wiele wyjaśnia -zareagował Michnik.
Czym się różni Kaczyński od Wojewódzkiego? Michnik wyjaśnia
Wojewódzki chciał wiedzieć czy zespół "Gazety Wyborczej" odradzał Michnikowi wizytę w programie. Bo podobno takie były plotki. - Rzeczywiście byli tacy, co powiedzieli, że pan ze mnie zrobi idiotę. To ja im powiedziałem, że ze mnie nie trzeba robić idioty, wreszcie wystąpię w swojej naturalnej formie. Cztery miesiące trenowałem przed występem u pana. Nie lubię telewizji. Pana lubię, bo pan reprezentuje Polskę uśmiechniętą. To lubię. Czasem tak sobie myślę, że Polska ma w sobie potencjał mroku, smutku, kompleksu. I ma też potencjał autoironii, żartu, radości, nadziei. Pan jest w tej drugiej Polsce.
- Każdy kto się dobrze bawi w tym kraju, jest odszczepieńcem - skwitował Wojewódzki.
- Jest odszczepieńcem dla tych, co nie mają poczucia humoru. W każdym kraju są tacy ludzie - stwierdził Michnik.
- U nas jest ich więcej - to Wojewódzki.
- Nie powiedziałbym. Pana w telewizji chętniej oglądają, niż tych smutasów.
- Myśli pan, że jestem popularniejszy niż Jarosław Kaczyński? - kokietował Wojewódzki.
- Jest taka hipoteza. Ale to jest najbardziej wątpliwy komplement jaki panu można powiedzieć. Przede wszystkim pan nosi pan lepsze okulary, niż Jarosław Kaczyński. Ma pan inny zmysł humoru niż Jarosław Kaczyński. Po trzecie, jest pan niemal tak przystojny jak Kaczyński - żartował Michnik.
Michnik o sprawie Rywina: Dziś też zrobiłbym to samo
Wojewódzki próbował sprowokować Michnika: Czy były momenty, że syn powiedział: tata pogubiłeś się. Afera Rywina spowodowała, że przestałeś być idolem dla wielu ludzi? - spytał.
- Nie ma takiej możliwości, żeby wszystkim się podobać - uciął Michnik.
Prowadzący program jednak wracał co kilka zdań do afery Rywina. - Porozmawiajmy poważnie o kacu. O kacu historycznym - Wojewódzki znów próbował podejść Michnika. Ale ten odpowiedział mu fragmentem eseju Kazimierza Kutza o Ziętku. - Ale ja zaprosiłem tu legendę - znów próbował Wojewódzki. - To po co pan legendę zaprasza - odparował jego gość. A Wojewódzki dalej w tym samym tonie ciągnął: - Był pan legendą. Ktoś, kto inspiruje myśli młodych ludzi, a tu ta wizyta Rywina u pana, picie wódki z Kiszczakiem, Urbanem, z Jaruzelskim.
- Jaruzelski wódki nie pije. Jest mądrym człowiekiem, jest ważną postacią w historii Polski - przerwał mu Michnik.
- Fajnie, że nas wszystkich wsadził do pierdla. Pana też - skwitował gospodarz.
Źródło: Gazeta Wyborcza