http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

2 listopada 1925. Jeden z nieznanych

Włodzimierz Kalicki
2010-11-07, ostatnia aktualizacja 2010-11-02 17:09

Minister Sikorski wkłada do grobu akt wieczysty o złożeniu zwłok Nieznanego Żołnierza. Punktualnie o 13 trumna dotyka dna. Rozlega się jeden strzał armatni. Zamiera cała Polska. Na baczność stoją przechodnie i sklepikarze, zatrzymują się tramwaje i samochody

O 6 rano jest jeszcze ciemno. Na tonącym w zieleni i biało-czerwonych flagach Dworcu Głównym stoją tłumy warszawiaków. Mnóstwo ludzi czeka też na placu przed dworcem. Przed wejściem w otoczeniu kompanii honorowej 30. pułku piechoty stoi laweta armatnia z 1. pułku artylerii najcięższej. Zaprzężona jest w sześć siwych koni, przybrana zielenią i barwami narodowymi. Na peronie pręży się kompania honorowa 36. pułku piechoty i oficjele: minister spraw wojskowych gen. Władysław Sikorski oraz minister spraw wewnętrznych Władysław Raczkiewicz, władze Warszawy, duchowieństwo.

O 6.05 na peron wtacza się sześć wagonów pociągu specjalnego. Orkiestra gra "Mazurka Dąbrowskiego". Komendant pociągu gen. Marjański wysiada i składa ministrowi Sikorskiemu raport. W ostatnim wagonie - kaplicy - ośmiu podoficerów, kawalerów krzyża Virtuti Militari, bierze na ramiona trumnę. Dostojnym krokiem wynoszą ją przed budynek dworca, składają na lawecie. To trumna Nieznanego Żołnierza.

Uroczystości złożenia prochów Nieznanego Żołnierza w Warszawie rozpoczęły się przed czterema dniami we Lwowie uroczystą ekshumacją. Po południu na cmentarzu Obrońców Lwowa w asyście pocztów honorowych wojska rozkopano trzy wybrane losowo groby, na których widniały krzyże z napisami "Żołnierz nieznany". Na wykopanych trumnach nie było jednak żadnych znaków potwierdzających, że pochowani w nich byli polskimi żołnierzami. Gdy otwarto trumny, okazało się, że zwłoki odziane są w ubrania cywilne i nie ma przy nich dokumentów, zatem nie można było ustalić przynależności zmarłych do polskiego wojska. Dla komisji ekshumacyjnej nie było to zaskoczenie - w 1918 roku walczyło o Lwów, i po stronie polskiej, i po stronie ukraińskiej, wielu ochotników, z braku mundurów w cywilnych ubraniach, często bez żadnych odznak wojskowych. W tej sytuacji komisja rozkopała kolejne trzy groby. Tym razem okazało się, że na każdej z trumien znajdują się znaki identyfikacyjne polskiego wojska. Wówczas oficerowie garnizonu lwowskiego poprosili panią Jadwigę Zarugiewiczową o wskazanie jednej z trumien.

Gdy w 1920 roku pod murami Lwowa pojawiła się bolszewicka kawaleria Siemiona Budionnego, we Lwowie nie było praktyczne zdolnych do boju regularnych oddziałów polskiego wojska. Obrońcy, w większości ochotnicy, stawili czoło bolszewikom na przedpolu Lwowa, w miejscowości Zagórze. Mimo wielokrotnej przewagi bolszewików bili się do ostatniego naboju. W walce poległo 300 obrońców. 30 pozostałych przy życiu nie poddało się. Wycofali się do lasku i tam bronili się do ostatniego. Rozwścieczeni oporem bolszewicy masakrowali szablami i kolbami karabinów rannych. Kilku ostatnich obrońców popełniło samobójstwo. Ich zwłoki bolszewicy także zmasakrowali.

Po bitwie mieszkańcy Lwowa nie byli w stanie rozpoznać okaleczonych zwłok obrońców Zagórza, miasteczka, które nazwano polskimi Termopilami. Po tej bitwie Budionny zrezygnował ze zdobywania Lwowa i ruszył na Warszawę.

Wśród ostatnich 30 obrońców Zagórza był 19-letni Konstanty Zarugiewicz, który dwa lata wcześniej walczył w szeregach lwowskich Orląt. Został pochowany w Zagórzu jako nieznany żołnierz. Jego matka, pani Zarugiewiczowa, wskazała podczas uroczystej ekshumacji na lwowskim cmentarzu jedną z trzech trumien z polskimi znakami wojskowymi. Po jej otwarciu okazało się, że spoczywają w niej zwłoki szeregowca wojsk polskich, odzianego w bluzę, cywilną marynarkę oraz maciejówkę z polskim orłem. Lekarze stwierdzili na miejscu, że nieznany szeregowiec miał złamaną nogę, zginął zaś od postrzału w głowę. Jego zwłoki przeniesiono do trumny drewnianej, którą następnie włożono do trumny metalowej, ofiarowanej przez warszawskiego przedsiębiorcę Łopackiego. Po szczelnym zalutowaniu złożono ją do trzeciej, dębowej trumny. Wieczorem żołnierze przenieśli ją do kaplicy cmentarnej i złożyli na pięknie ozdobionym barwami narodowymi katafalku przed Kaplicą Orląt.

Nazajutrz o godzinie 15 ksiądz prałat Zajchowski odprawił w cmentarnej kaplicy egzekwie i uroczysty kondukt ruszył przez odświętnie przybrane i oświetlone miasto. Trumnę przeniesiono do lwowskiej katedry.

Trzeciego dnia po odprawieniu w lwowskiej katedrze mszy św. trumna przewieziona została na lawecie na dworzec kolejowy. Gdy wynoszono ją z katedry, zagrzmiały armaty cytadeli, biły dzwony we wszystkich kościołach. Na placu Mariackim bezimiennego towarzysza pożegnało wojsko. Przed gmachem poczty na Słowackiego żegnali go lwowscy pocztowcy. U zbiegu Kopernika i Leona Sapiehy nieznanego żołnierza pożegnali lwowscy tramwajarze. Na dworcu trumnę powitali kolejarze. W chwili zdejmowania jej z lawet zagwizdały wszystkie lokomotywy. W salonie recepcyjnym na dworcu do wieczora żegnali nieznanego obrońcę miasta i ojczyzny mieszkańcy Lwowa. O 20 dziesięciu podoficerów wzięło trumnę na ramiona. Znów zagwizdały wszystkie lokomotywy, kompania honorowa prezentowała broń, orkiestra pułkowa zagrała "Mazurka Dąbrowskiego". Podoficerowie złożyli trumnę w specjalnym wagonie-kaplicy, w którym ongiś przywieziono do Polski zwłoki Henryka Sienkiewicza. O 20.48 pociąg powoli ruszył do Warszawy. Aż do dworca w Kleparowie po obu stronach torów stały dwa gęste szpalery kolejarzy z pochodniami.

W jaśniejącej z każdą minutą listopadowej szarówce kondukt z trumną podąża ulicami Warszawy do katedry. Mimo wczesnej pory na jego trasie czekają za gęstymi szpalerami wojska ogromne tłumy. W katedrze na trumnę oczekują najwyższe władze Rzeczypospolitej z prezydentem Stanisławem Wojciechowskim. Kawalerowie Virtuti Militari przenoszą trumnę na królewski katafalk otoczony przez las sztandarów pułkowych. Wartę przy trumnie pełnią szwoleżerowie, kawalerowie Virtuti Militari. U stóp katafalku czuwa trzech młodocianych obrońców Lwowa. Jeden z nich dzierży wykuty na Śląsku na tę okazję symboliczny miecz.

Metropolita warszawski rozpoczyna mszę żałobną. Ks. kanclerz Szlagowski wchodzi na ambonę: "Kto ty jesteś - nie wiem. Gdzie dom twój rodzinny - nie wiem. Kto twoi rodzice - nie wiem i wiedzieć nie chcę i wiedzieć nie będę aż do dnia sądnego. Wielkość twoja w tem, żeś nieznany. Ty jesteś odwieczny geniusz bojowy Narodu, zowiesz się Męstwo. Ty jesteś niespożyta, niezmożona moc ideałów narodowych, zowiesz się Poświęcenie. Ty jesteś wszechzwycięska niepodległość ducha narodowego, zowiesz się Wolność. Nazywasz się Miljon, bo miliony złożyły w tobie swoje ukochanie i swoje katusze. Imię twoje czterdzieści i cztery, a życie twoje - trud trudów. Sława, sława, sława!".

Pochylają się sztandary, podoficerowie z krzyżami Virtuti Militari na piersiach wynoszą trumnę. Tuż za nią idzie para sierot wojennych, dalej dwie wdowy po poległych bezimiennie żołnierzach, dwie matki poległych. Za nimi czterech inwalidów. Potem dopiero prezydent i długi sznur dostojników, duchowieństwa, generalicji. Na placu Saskim trumna płynie na ramionach bohaterów wojennych w stronę mauzoleum, pośród szpaleru sztandarów. Minister Sikorski wkłada do grobu akt wieczysty o złożeniu zwłok Nieznanego Żołnierza. Punktualnie o 13 trumna dotyka dna. Rozlega się jeden strzał armatni. Zamiera cała Polska. Na baczność stoją przechodnie i sklepikarze, zatrzymują się tramwaje i samochody.

Delegacje składają wieńce aż do późnego wieczora. W tym czasie do Sulejówka dociera delegacja siedmiu generałów i kilkunastu pułkowników. Meldują się w willi marszałka Józefa Piłsudskiego. Marszałek jest w bardzo silnym konflikcie politycznym z rządem i z gen. Sikorskim osobiście. Piłsudski, wódz naczelny w tygodniach odzyskiwania niepodległości i w miesiącach wojny bolszewickiej, na uroczystościach złożenia ciała Nieznanego Żołnierza nie był obecny.DF
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':