Wracają pogłoski o ustąpieniu szefa
PiS Jarosława Kaczyńskiego. - Na spotkaniu z najbliższymi współpracownikami zapowiedział, że jeśli wynik w wyborach samorządowych będzie bardzo zły, to zrzeknie się funkcji prezesa - usłyszeliśmy niezależnie od dwóch ważnych polityków PiS. Obaj zastrzegli, że na spotkaniu nie byli, ale rozmawiali z jego uczestnikami.
Jarosław Kaczyński już parę razy wspominał o odejściu, ale za każdym razem był to test, w którym prezes sprawdzał lojalność partyjnej czołówki. Jak jest teraz?
- Deklaracja tym razem mogła być szczera, ale prezes tak naprawdę nie sądzi, by musiał odchodzić z polityki. Jest przekonany, że wynik w sejmikach będzie bardzo dobry, zbliżony do jego rezultatu w pierwszej turze wyborów prezydenckich, czyli ok. 36 proc. - zaznacza nasz rozmówca.
Wiceprezes partii Adam Lipiński zaprzecza, że takie spotkanie się odbyło. - Musiałbym o nim wiedzieć. Wybory samorządowe są zresztą na tyle specyficzne i zdecentralizowane, że trudno o łatwą ocenę wyniku. Możemy porównywać je z poprzednimi samorządowymi, parlamentarnymi i z pierwszą turą wyborów prezydenckich - mówi "Gazecie" Lipiński. I dodaje: - Jestem pewien, że będziemy mieli więcej radnych niż teraz, a w kilku sejmikach zdobędziemy większość samodzielną bądź w koalicji.
W PiS jednak - poza oficjalnymi deklaracjami - mało kto wierzy w sukces w wyborach samorządowych. Sondaże skazują PiS na dotkliwą porażkę z Platformą - już piątą z rzędu, po samorządowych 2006, parlamentarnych 2007, europejskich 2009 i prezydenckich 2010.
Dlatego nasila się rywalizacja o schedę po prezesie. Faworytem jest
Zbigniew Ziobro, symbol PiS radiomaryjnego, ale teraz wyrasta mu rywalka -
Joanna Kluzik-Rostkowska, szefowa sztabu Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich i przywódczyni partyjnych liberałów.
W wywiadzie dla najnowszego "Wprost" Kluzik-Rostkowska przyznaje, że stanęłaby do boju z Ziobrą, gdyby startował na szefa partii.
- Realizowane są koncepcje Zbigniewa Ziobry. Mamy duże różnice w poparciu między PiS a PO, duży poziom nieufności do Jarosława Kaczyńskiego, brak możliwości koalicyjnych i jeszcze brak pomysłu na odklejenie gęby. A jeśli chcemy być solidną opozycją, musimy tę gębę odkleić. Odkleimy ją, jeśli wrócimy do polityki, jaką uprawialiśmy w kampanii prezydenckiej - mówi w wywiadzie Kluzik-Rostkowska.
Posłanka twierdzi też, że nie kwestionuje przywództwa Kaczyńskiego. Obecnie, podobnie jak inni "liberałowie" - np. Paweł Poncyljusz - Kluzik-Rostkowska jest u prezesa w niełasce. Kaczyński, jak słyszymy, nawet z nią nie rozmawia, choć w Sejmie siedzą nieopodal siebie.
- Możliwe, że nie będzie miała szansy rywalizacji z Ziobrą, bo wcześniej wyleci z partii - twierdzi jeden z posłów PiS. Chyba że spełni się scenariusz z szybkim ustąpieniem Kaczyńskiego. - Klęska w wyborach 21 listopada może oznaczać wybory szefa partii już na przełomie roku - przewiduje nasz rozmówca.
Kto byłby zwycięzcą?
Polityk PiS: - Ziobro jest dziś silniejszy, ale to się może zmienić. W ostatnim sondażu zaufania CBOS Ziobrze nie ufa aż 38 proc. Polaków, a ufa - 35 proc. Joanna ma dużo lepszy bilans - ufa jej 25 proc., a nie ufa - zaledwie 8 proc. Widzę też, że do Joanny garną się posłowie, po których nigdy bym się tego nie spodziewał, a którzy uważają widać, że to ona może zapewnić przyszłość PiSi, a im - reelekcję. O rosnącej popularności Joanny świadczą też liczne zaproszenia na spotkania w ramach kampanii samorządowej.
Zbigniew Ziobro z "Gazetą" nie rozmawia.