http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Z dyplomem na zmywaku w UK

sand
2010-10-31, ostatnia aktualizacja 2010-10-31 16:18

Jedna trzecia imigrantów w Wielkiej Brytanii, którzy mają wyższe wykształcenie, wykonuje prace niewymagające kwalifikacji

SERWISY
Opublikowany w tym tygodniu raport brytyjskiej straży granicznej wywołał gorącą dyskusję w Wielkiej Brytanii, gdzie liczba bezrobotnych doszła właśnie do 2,5 mln.

Według prawa imigracyjnego wprowadzonego w 2008 roku przez rządzącą wówczas Partię Pracy, imigranci z wyższym wykształceniem mogą uzyskać specjalną wizę. Chodziło o przyciągnięcie inżynierów, chirurgów i bogatych inwestorów. Nowe przepisy obejmują również zagranicznych absolwentów brytyjskich uczelni, którzy po zakończeniu edukacji mogą pozostać na Wyspach przez dwa lata. W zeszłym roku takie uprzywilejowane wizy dostało 19 tys. osób.

Z danych zebranych przez straż graniczną wynika jednak, że 29 proc. imigrantów z wyższym wykształceniem wykonuje prace dużo poniżej swoich kwalifikacji - zarabiają w restauracjach typu fast-food lub jako nocni stróże. Prawie połowa z tysiąca przebadanych przez brytyjski urząd obcokrajowców w ogóle nie potrafiła podać aktualnego miejsca pracy i nie sprecyzowała, czy są zatrudnieni. Tylko jedna czwarta wykonuje pracę zgodną z kwalifikacjami.

- Są setki tysięcy Brytyjczyków, którzy mogliby wykonywać te najprostsze prace zamiast imigrantów - komentuje Damian Green, minister ds. imigracji. - Ci, którzy przyjeżdżają do Wielkiej Brytanii ścieżką dla wysoko wykwalifikowanych, powinni móc wykonywać tylko prace wymagające wysokich kwalifikacji. Raport straży granicznej postawił pod znakiem zapytania sens pewnych zapisów prawnych. Wnioski z raportu będą odgrywały kluczową rolę w ustalaniu rocznych limitów dla imigrantów.

Z drugiej strony, według lewicującego think-tanku Institute for Public Policy Research, raport nie jest miarodajny. - Do badań wzięto tylko tych imigrantów, którzy starali się o wizy dla innych członków rodziny. To specyficzna grupa - tłumaczy Tim Finch, szef departamentu migracji z IPPR. - To wszystko wygląda na próbę legitymizacji drastycznych ograniczeń w przyznawaniu wiz dla najwyżej wykwalifikowanych cudzoziemców. To nie pomoże bezrobotnym, a może poważnie zaszkodzić naszej gospodarce.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 118 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    38 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':