http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dwulatki w Sejmie

Aleksandra Pezda
2010-10-29, ostatnia aktualizacja 2010-10-28 19:50

Fot. Jacek Zelazny / Agencja Gazeta

Sejm przyjął do dalszej pracy ustawę ZNP z obniżeniem wieku przedszkolnego z trzech do dwóch lat. Ale rząd jest tylko "trochę za"

Chodzi o nowelizację ustawy oświatowej. Przygotował ją Związek Nauczycielstwa Polskiego - pod projektem obywatelskim zebrał 150 tys. podpisów. Były w nim dwie propozycje: obniżenie wieku przedszkolnego do dwóch lat z trzech lat oraz finansowanie z budżetu państwa przedszkoli (teraz płacą samorządy).

ZNP już drugi raz forsuje takie pomysły. Podobna ustawa (bez obniżenia wieku przedszkolnego), choć przyjęta do pracy w komisji, nie przeszła przez Sejm dwa lata temu.

- Bez dodatkowych pieniędzy nie uda się odbudować i rozwinąć sieci przedszkolnej. To jedyny sposób na objęcie wychowaniem przedszkolnym takiej liczby dzieci, by przybliżyć nas do standardów europejskich - przekonywał wczoraj posłów prezes ZNP Sławomir Broniarz.

Obniżenie wieku przedszkolnego według ZNP ma pomóc młodym matkom wrócić do pracy i wyrównać edukacyjne szanse dzieci.

Posłowie wszystkich klubów rekomendowali dalsze prace nad ustawą w sejmowej komisji edukacji. Ustawę zdecydowanie poparły PiS i SLD. Już wiadomo, że i PO, i PSL będą chciały w niej zmian.

Ewa Wolak z PO wyliczała, że finansowanie przedszkoli kosztowałoby budżet państwa aż 20 mld zł. I mówiła, że kiedy sześciolatki pójdą do szkół, państwo przejmie finansowanie ich nauki, wtedy gminy zyskają pieniądze na dodatkowe miejsca w przedszkolach.

Wiesław Rygiel z PSL kpił: - Jak zmieścić dwulatki w przedszkolach, skoro i bez nich brakuje tam miejsc? Od samych zmian prawnych miejsc nie przybędzie, to będzie prawo wirtualne.

Ustawy nie popiera rząd.

- Myślimy o podobnych rozwiązaniach, ale różnimy się w szczegółach - mówi o ustawie ZNP Grzegorz Żurawski, rzecznik MEN.

Wczoraj w Sejmie wiceminister edukacji Krystyna Szumilas mówiła: - Działania, które rząd podejmuje, powodują wzrost liczby dzieci objętych przedszkolem.

Wymieniła m.in. obniżenie wieku szkolnego (sześciolatki do szkół, pięciolatki do przedszkoli obowiązkowo) i ustawę o żłobkach, która właśnie jest opracowywana w Sejmie. MEN już zapowiedziało jednak, że chce wpuścić dwulatki do przedszkoli. Ale tylko w "szczególnie uzasadnionych przypadkach" - decydować ma dyrektor przedszkola. ZNP chciało, żeby to było regułą.

Większą jednak przeszkodą dla rządu jest kwestia finansów. - Państwa nie stać na dofinansowywanie przedszkoli - mówi Żurawski.

Choć minister edukacji Katarzyna Hall zapowiada, że będzie się starała o dofinansowanie przedszkoli - najpierw dla dzieci pięcioletnich, które już we wrześniu 2011 r. pójdą do obowiązkowej zerówki.

MEN chce zmiany wprowadzać stopniowo. I wolałoby pracować nad własnymi projektami ustaw. - Przygotujemy cały pakiet - mówi Żurawski.

Przedszkola w Polsce od 1990 r. są utrzymywane przez samorządy. Te z oszczędności często je likwidują - w jednej trzeciej gmin nie ma przedszkoli w ogóle. Według MEN do przedszkoli chodzi w tym roku ok. 60 proc. dzieci. Ale im młodsze dzieci, tym ich w przedszkolach mniej, np. tylko 45 proc. trzylatków chodzi od przedszkoli. Unijna średnia to 90 proc.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':