Kiedy słowacki rząd Ivety Radiczovej przejmował władzę trzy miesiące temu, obiecywał, że unieważni ustawy wymierzone w mniejszość węgierską poprzedniego gabinetu Roberta Fico, w którym byli skrajni nacjonaliści. Po stu dniach urzędowania zmiany wciąż są w fazie przygotowań, a ustawy Ficy zaczęły obowiązywać i zbierają żniwo.
Kilka dni temu pewna słowacka Węgierka, która w urzędzie przyznała się, że oprócz słowackiego ma także obywatelstwo węgierskie, straciła to pierwsze. Przyznając się, uniknęła grzywny, która wynosi ponad 3 tys. euro. Obywatelstwo straciła zaś z automatu.
Na podstawie antywęgierskiej ustawy językowej ukarany został regionalny
dziennik w województwie nitrzańskim, który opublikował ogłoszenie w języku węgierskim, czyli bez ustanowionego prawem przekładu na język narodowy, czyli słowacki.
Jeśli ustawa o języku to jedno z nacjonalistycznych posunięć poprzedniego rządu, to zmiany w ustawie o obywatelstwie były odpowiedzią na decyzję z lata tego roku rządu Viktora Orbána o wydawaniu paszportów Węgrom mieszkającym za granicą.
Budapeszt liczy, że za sprawą tej ustawy liczba obywateli węgierskich wzrośnie o znaczną część Węgrów żyjących w sąsiednich państwach. Jest ich od 3 do 5 mln. Od stycznia chętni, którzy chcą mieć drugie obywatelstwo, będą musieli tylko udowodnić węgierskie pochodzenie.
Przeciwko planom Budapesztu protestuje również nowy rząd słowacki, mimo że w koalicji rządzącej jest węgiersko-słowacka partia Most-Hid. Weszła ona do parlamentu dzięki głosom wielu z pół miliona słowackich Węgrów tworzących około 10 proc. słowackiego społeczeństwa.
I choć Bratysławie nie udało się jak dotąd uzyskać od Budapesztu żadnego ustępstwa w tej sprawie, to szef słowackiego
MSZ Mikulasz Dzurinda mówi o poprawie stosunków i o kontynuowaniu swej polityki wyciągania do Węgier ręki.
Pod koniec września Dzurinda wziął udział w maratonie w Budapeszcie. Porozumiał się też ze swym węgierskim kolegą Janosem Martonym w sprawie współpracy placówek dyplomatycznych - w kilku krajach, gdzie
Węgry bądź
Słowacja nie mają swego przedstawicielstwa, wizy ma wydawać placówka drugiego państwa.
Również min. Matonyi mówi o poprawie stosunków, ale w kwestii węgierskich paszportów nie zmieniło się nic. Dlatego min. Dzurinda zdecydował się na kolejny przyjazny krok i oznajmił, że do parlamentu trafiła nowelizacja ustawy Ficy i jeśli przejdzie, to słowaccy Węgrzy nie będą tracić obywatelstwa słowackiego po przyjęciu węgierskiego paszportu. A tym, których już to spotkało, obywatelstwo się przywróci. - Bardzo nam zależy na tym, by wszystko uporządkować tak, abyśmy potem mogli wymagać od Budapesztu naprawienia błędu - mówi Dzurinda. Jednak Budapeszt nie szykuje się do "naprawienia błędu". Przygotowania do wydawania paszportów są w toku, a Fidesz, partia premiera Viktora Orbána, daje do zrozumienia, że paszporty mogą być pierwszym krokiem do zjednoczenia węgierskich mniejszości mieszkających przy granicach Węgier i włączenia ich do politycznego życia kraju. Fidesz, który ma w parlamencie przytłaczającą większość, przygotowuje ustawę, dzięki której rodacy mieszkający za granicami dostaną pełne prawo wyborcze.
Jeśli Budapeszt będzie kontynuował tę politykę, to stosunki ze Słowacją wrócą do stanu poważnego kryzysu. - To prawda, że wzajemne relacje się uspokoiły, ale ten spokój może być ciszą przed burzą - mówi były szef słowackiej dyplomacji Jan Kubisz.