http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nowa dyplomacja UE bez parytetów narodowych

Tomasz Bielecki, Strasburg
2010-10-20, ostatnia aktualizacja 2010-10-20 17:53

Nie udało wprowadzić się parytetów narodowych w przepisach o nowym korpusie dyplomatycznym UE, które przyjął wczoraj Parlament Europejski. - Będę dbała o równowagę geograficzną - zapewnia jednak jej szefowa Catherine Ashton.

Catherine Ashton
Fot. PETER ANDREWS REUTERS
Catherine Ashton
Rządy krajów Unii zgodziły się już wiosną, że w kadrach nowej dyplomacji, która ma ruszyć na dobre 1 grudnia, nie powinno narzucać się konkretnych liczb zatrudnionych Francuzów, Polaków, Czechów. Chodziłoby o wyrównanie słabszej reprezentacji nowych krajów.

Catherine Ashton zobowiązała się bowiem, że jeśli za trzy lata w nowym korpusie dyplomatycznym będzie utrzymywać się rażąca nierównowaga narodowościowa, to wprowadzi "mechanizmy korygujące", czyli np. preferencje dla Polaków w konkursach na stanowiska ambasadorów.

- Deklaracja polityczna to za mało. Potrzebujemy prawnych mechanizmów kontrolnych - powtarzał jednak Jacek Saryusz-Wolski, który wraz z grupą polskich europosłów z wszystkich klubów do ostatniej chwili próbował umieścić w przepisach "docelowe wskaźniki zatrudnienia" na wzór kwot ustanowionych w Komisji Europejskiej tuż przed rozszerzeniem Unii w 2004 r. Szanse były niewielkie i polska poprawka przepadła już w ostatni poniedziałek w komisji prawnej europarlamentu. Dlatego polscy europosłowie - po podliczeniu swych zwolenników - zrezygnowali wczoraj z jej zgłaszania podczas ostatecznego głosowania.

Saryusz-Wolski, który wstrzymał się od głosu, nie czuje się przegrany. - Dziś większość polityków z Catherine Ashton na czele przyznaje, że zasada równowagi geograficznej jest nieodłączną częścią unijnej dyplomacji. A jeszcze rok temu nikt nie brał pod uwagę, że ta zasada zostanie wpisana w filozofię nowej dyplomacji - mówił.

Nasz rząd nie angażował się w poparcie poprawek Saryusza-Wolskiego, bo - jak tłumaczy polski dyplomata - Polacy z czasem przebiją się dzięki kompetencjom. - Wprowadzanie kwot dla nowych krajów byłoby przedłużeniem stanu, w którym taktuje się nas jako kraje specjalnej troski. A my jesteśmy dojrzałymi członkami Unii - mówi.

Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami jedna trzecia pracowników nowej służby dyplomatycznej ma pochodzić z krajów UE (głównie pracownicy MSZ-ów), a reszta z unijnych instytucji w Brukseli. Uchwalone wczoraj przepisy zostaną w najbliższy poniedziałek zatwierdzone przez szefów dyplomacji krajów UE, co pozwoli Ashton na ogłoszenie nominacji najbliższych współpracowników. W najważniejszej trójce niemal na pewno znajdzie się Maciej Popowski (obecnie szef gabinetu politycznego Jerzego Buzka), który zostanie zastępcą sekretarza generalnego w korpusie dyplomatycznym.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':