http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Tusk: - Gdyby każda wypowiedź Kaczyńskiego spotykała się z symetryczną odpowiedzią, mielibyśmy piekło na ziemi

kid
2010-10-20, ostatnia aktualizacja 2010-10-20 13:20

- Taki dramat jaki zdarzył się w Łodzi może mieć dalszy ciąg. Testem na odpowiedzialność jest międzypartyjna zgoda, że działamy na rzecz unikania i wygaszenia emocji: swoich i konkurencji - mówił dziś w radio TOK FM premier Donald Tusk.

Premier rozmawiał z Janiną Paradowską w szczególnej sytuacji. We wtorek Polską wstrząsnęło zabójstwo w Łodzi. 62- letni mężczyzna krzycząc, że nienawidzi PiS i chce zabić Jarosława Kaczyńskiego zamordował pracownika biura poselskiego PiS, drugiego ciężko ranił. Szef PiS Jarosław Kaczyński winą za zabójstwo natychmiast obarczył Donalda Tuska. Ten konfliktu zaogniać nie chciał: - To ostatni moment, by temperaturę politycznych sporów doprowadzić do stanu normalnego, a nie podwyższać do stanu wrzenia - powiedział.

Dziś w TOK FM premier powtarzał, że emocje i zawziętość powinny zastąpić refleksja i solidarność. - Te słowa trzeba powtarzać, nie każdy jest wrażliwy na argumenty. Nieważne co kto powie, na ile słowa drażniące, budzące naturalny sprzeciw - zadaniem takich ludzi jak ja jest panować nad emocjami i robić swoje - mówił.



Ocenił, że choć "nie mamy powodu mieć poczucia Apokalipsy", to "mamy dramatyczne zdarzenie w politycznej epoce nasyconej dramatycznymi wydarzeniami".



- W polskiej polityce ostatnich kilkanaście miesięcy to czas bez precedensu - mówił, dodając, że "poczucie odpowiedzialności wykraczające poza doraźną emocję powinno dominować nad chęcią odwetu i brutalnej odpowiedzi". - Jeśli ja słyszę najbardziej piramidalne oskarżenia, nieuczciwe oceny polityczne tego, co się stało pod Smoleńskiem i wczoraj, to taka pokusa jest. Ale Polacy mają prawo oczekiwać od tych, którzy pełnią najwyższe funkcje, że będziemy czuć się odpowiedzialni za całość, nie tylko za swoje emocje - powiedział.

Unikał wymieniania nazwiska Jarosława Kaczyńskiego i prezesa PiS. Jednocześnie ocenił, że próba robienia polityki wokół śmierci w biurze PiS są bardzo niepokojące. - Dla mnie bardzo istotne jest, aby moi współpracownicy nie dali się sprowokować. Wymiana ciosów w takich emocjach nie ma końca i zdania nie zmienię.

Mówił o politykach, "którzy nie potrafią zaakceptować tego, że nie mają poparcia większości, działają na emocjach i wmawiają, że celem jest zniszczenie konkurencji". - To staje się dla nich źródłem cierpienia, a później nieracjonalnych działań. Gdyby to było jednorazowe, nie uderzałbym w wielki dzwon. Ale mamy sytuację permanentną - mówił.

Ocenił, że "ta choroba może dotknąć każde środowisko". - Nie wolno ulec pokusie łapania za łatwe narzędzia: Jest tragedia, to mam pretekst, żeby kogoś zaatakować. Dla poczucia bezpieczeństwa Polaków jest ważne, żeby na każde takie wystąpienie nie odpowiadać z podobną brutalnością. Gdyby każda wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego spotykała się z symetryczną odpowiedzią - mielibyśmy piekło na ziemi.

I w takim duchu była jego odpowiedź na słowa szefa PiS, który w tym samym czasie co wywiad premiera w Radio TOK FM, zwołał w Sejmie konferencję prasową i oskarżył ponownie PO o inspirację mordu. "To co się stało jest wynikiem socjotechniki PO".

- Nie oczekiwałem od Jarosława Kaczyńskiego wyważonych opinii na ten temat - odpowiadał. - To pokazuje, jak ważne, by odpowiedzialni ludzie byli inni od zachowań ekstremistycznych, czy budzących lęk u wielu ludzi. Tak rozumiem swoje zadanie. By władza nie ulegała takim emocjom jak zabójcy, ale też emocjom takim jak Jarosław Kaczyński - tłumaczył.

I zaapelował: - Nawet jak ma się poczucie najgłębszej racji, i świadomość jak niebezpieczne są słowa Jarosława Kaczyńskiego, to najlepsze co mogę zrobić, to nie reagować w taki sam sposób. To nie znaczy ustępować. Najlepszą tarczą dla takich zachowań są spokój i odpowiedzialność.

Donald Tusk jutro w Sejmie ma wygłosić informację na temat wydarzeń w Łodzi. Powiedział, że "nie będzie grymasił", ale nie jest tym pomysłem zachwycony: - W tej chwili informacje powinna przekazywać prokuratura i policja. Rozumiem, że opozycja uważa, że to dobry pomysł, by wykorzystać tę sytuację do eskalowania konfliktu - ocenił.

- Póki ludzie wiedzą kiedy będę wybory, a nie wiedzą kto wygra - to demokracja w Polsce nie jest zagrożona. Nawet najgroźniejsze słowa, nawet najgłupsze wypowiedzi, nawet największe emocje niektórych nie stanowią w mojej ocenie zagrożenia dla demokracji jako takiej - podkreślił Tusk.

Zobacz także:

Jarosław Kaczyński: Nie damy się zastraszyć nienawiści szerzonej przez PO.

Posłowie PiS: ABW powinna ścigać agresywne wpisy w internecie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 31 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    23 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':