http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ryszard C.: Chciałem zabić Kaczyńskiego, tylko za małą broń mam

Marek Mamoń, Częstochowa, Maciej Stańczyk, Piotr Wesołowski, Jakub Wojtczak, Łódź, lis, pap
2010-10-20, ostatnia aktualizacja 2010-10-20 10:09

Jestem przeciwko PiS-owi, chciałem go zamordować - mówił strażnikom miejskim Ryszard C. chwilę po zatrzymaniu. Wcześniej zastrzelił Marka Rosiaka, asystenta europosła PiS

Strzelanina w siedzibie PiS w Łodzi
Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta
Strzelanina w siedzibie PiS w Łodzi
Nagranie z zatrzymania ujawnił "Express Ilustrowany". Dramat zaczął się przed południem. Do łódzkiego biura PiS przy ul. Sienkiewicza wszedł uzbrojony mężczyzna. Zastrzelił Marka Rosiaka, nożem ranił Pawła Kowalskiego. Zatrzymali go wezwani przez portiera strażnicy miejscy.

Ugodzony nożem Paweł Kowalski jest w szpitalu Wojskowej Akademii Medycznej. Ma siedmiocentymetrową ranę na szyi, uszkodzoną krtań i pokaleczone ręce. Jest przytomny. Przez półtorej godziny operowali go laryngolodzy. Zszyli rany, ma założoną sondę, przez którą będzie karmiony. Ze szpitala wyjdzie za kilka dni.

Dariusz Grzybowski, szef straży miejskiej w Łodzi, zapowiadał, że w najbliższym czasie będzie więcej patroli w mieście. - To na wypadek, gdyby wystąpiło prawo serii. Patrole będą w miejscach, w których są biura poselskie i siedziby partii politycznych.

Komisarz Łodzi Tomasz Sadzyński wystąpił do wojewody Jolanty Chełmińskiej o wprowadzenie w mieście żałoby. Zaapelował też o odwołanie wszystkich imprez rozrywkowych. Kiedy Sadzyński (popierany przez Platformę Obywatelską) przybył na miejsce tragedii, sympatycy PiS-u pokrzykiwali, że nie jest tu mile widziany. Agnieszka Wojciechowska, dyrektorka biura poselskiego Joanny Kluzik-Rostkowskiej, powiedziała do Sadzyńskiego: - Zamiast stać przed kamerami, powinien pan się zająć zapewnieniem pomocy poszkodowanym i rodzinom ofiar.

Sadzyński odparł: - Zapewnimy wszelką możliwą pomoc.

Wczoraj o godz. 18 w archikatedrze łódzkiej odprawiono mszę świętą w intencji zabitego Marka Rosiaka. We wszystkich biurach PiS w Polsce, także o godz. 18, ofiarę tragedii uczczono minutą ciszy i modlitwą.

"Gazeta Polska" oskarża o mord

Wieczorem w Warszawie odbył się wiec zorganizowany przez zwolenników PiS z "Gazety Polskiej". Kilkadziesiąt osób przyszło pod kancelarię premiera. Było też czworo "obrońców" krzyża spod Pałacu Prezydenckiego, którzy przynieśli drewniane krzyże i przewiązaną czarnym kirem polską flagę. Tomasz Sakiewicz, naczelny "Gazety Polskiej", winą za zabójstwo obarczył konkurencyjne media. - Dziennikarze TVN i "Gazety Wyborczej" muszą zdać sobie sprawę, że na końcu ich brudnych piór jest krew. Łajał także rząd: - To, co stało się w Łodzi, miało początek 10 kwietnia, od tego czasu rząd i media pracują nad zatarciem odpowiedzialności. Od tych, co strzelali, gorsi są ci, którzy układali ich umysł.

Inni mówcy oceniali, że zabójstwo "to wynik przemysłu nienawiści trwającego od lat, od UW po PO i część komunistów". Porównali też śmierć Marka Rosiaka do zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki [wczoraj była rocznica]. - Padł ofiarą kampanii nienawiści, której celem było usunięcie tych, którzy sprzeciwiali się władzy. Dziś jest podobnie - mówiła najbliższa współpracowniczka Sakiewicza z "Gazety Polskiej" Katarzyna Hejke.

Uczestnicy przynieśli też zdjęcia Katarzyny Kolendy-Zaleskiej i Stefana Niesiołowskiego z napisem: "Stop nienawiści", a także wypisane na dykcie cytaty o "strzelaniu jak do kaczek" (przypisane Komorowskiemu) i "dorzynaniu watahy" (Radosław Sikorski). Po przemówieniach odmówiono modlitwy, zapalono znicze, część zebranych odśpiewała też wiązankę pieśni patriotycznych i religijnych.

Dziś odbędzie się nadzwyczajne posiedzenie sejmowych komisji: sprawiedliwości i praw człowieka oraz ds. służb specjalnych, o które wnioskował szef klubu PiS Mariusz Błaszczak. W posiedzeniu mają uczestniczyć: prokurator generalny Andrzej Seremet, komendant główny policji Andrzej Matejuk i szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Krzysztof Bondaryk.

Kim jest zabójca?

Kim jest Ryszard C.,? Ma 62 lata. Dotychczas nie był notowany przez policję. Jeszcze do lipca mieszkał w Gnaszynie, jednej z peryferyjnych dzielnic Częstochowy. Dziesięć lat temu sprowadził się pod Jasną Górę po dłuższym pobycie w Kanadzie. Z drugą żoną kupił działkę przy ul. Mała Warszawka i wybudował parterowy, niewielki domek.

Sąsiedzi kojarzą go jako pracowitego taksówkarza. - Jeździł białym peugeotem - mówi Robert Zając. Zastrzega: - Rzadko go widywałem, bo całymi dniami był poza domem.

W to, co się wydarzyło w Łodzi, nie może uwierzyć Roman Szydłowski. Jego córka kupiła latem od Ryszarda C. działkę z domem. - Przez przypadek, z ogłoszenia. C. nie chodził i nie pytał sąsiadów, czy ktoś chce odkupić dom - mówi Szydłowski. Jego zdaniem C. wyjechał po sprzedaży domu do Anglii. Na Małej Warszawce nigdy się już nie pojawił.

Sąsiedzi niewiele wiedzą o życiu C. Kojarzą go jako uprzejmego, małomównego, spokojnego starszego pana. Nie rozprawiał o polityce, nie zdradzał też w sąsiedzkich rozmowach swoich poglądów. Jak nieoficjalnie ustaliliśmy, C. z drugą żoną rozwiódł się jeszcze przed sprzedażą domu. Sąsiedzi nie wiedzą, gdzie teraz mieszka i co robił przez ostatnie miesiące. Według biura meldunkowego z częstochowskiego Gnaszyna wymeldował się w lipcu. Od tamtej pory w ewidencji ludności Częstochowy nie figuruje osoba o takim imieniu i nazwisku.

Jeszcze wczoraj miał być przesłuchany. Jak podała PAP, przyznał się do winy. Miał twierdzić, że nienawidzi PiS i rządów polityków tej partii. Broń kupił jeszcze w czasach PRL - był to gazowy pistolet przerobiony na broń ostrą.

Ofiary szaleńca

Marek Rosiak miał 62 lata. Był asystentem europosła Janusza Wojciechowskiego. Piotr Adamczyk, radny PiS, mówi, że Rosiak to typowy społecznik: - Nigdy nie kandydował do rady miejskiej czy parlamentu. Przyjmował łodzian i zajmował się ich sprawami. Na pewno nie mógł nikogo sprowokować. Spokojny, łagodny, bardzo przyjacielski.

Lubił i często podróżował po świecie. Zawodowo zajmował się skupowaniem i sprzedażą antyków. Uwielbiał bluesa.

Jego żona Halina należy do PiS. Mają dorosłego syna.

Paweł Kowalski jest ranny. Ma 39 lat, kawaler. Z wykształcenia jest historykiem i kolegą ze studiów posła Jarosława Jagiełły. Pasjonował się turystyką kajakową. Solidny, skrupulatny urzędnik. Nie był politykiem, nie należał do żadnej partii.

Jest 1159 biur poselskich. Policja ma wzmocnić patrole

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 15 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    17 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':