Wcześniejsze rozmowy Agnieszki Kublik obejrzyj tutaj
Agnieszka Kublik: Jakie są najnowsze wieści z placu Powstańców, gdzie powstają "Wiadomości"? Iwona Schymalla: Wiem, że opinia publiczna czeka na informację, kto zostanie nowym szefem "Wiadomości". To musi być dobry, doświadczony dziennikarz, menedżer, który potrafi zbudować zespół i wykorzystać reporterów z dzisiejszego zespołu "Wiadomości". I wreszcie ktoś, kto ma nieskazitelną historię, jeśli chodzi o rzetelność dziennikarską. Szukam kogoś takiego. Myślę, że nowy szef "Wiadomości" będzie do końca miesiąca albo na początku przyszłego.
A jednocześnie biuro programowe analizuje wydania "Wiadomości", żeby wiedzieć, jak są robione.
Dla mnie ważne jest, że w "Wiadomościach" większość materiałów to są informacje z Warszawy. Rzadko są newsy z innych części kraju, informacje ekonomiczne pojawiają się niezwykle rzadko, już nie mówię o wydarzeniach kulturalnych. Np. w jednym z analizowanych wydań dziennika na 31 materiałów spraw regionalnych dotyczyło siedem, a spraw zagranicznych - sześć. Wydaje mi się, że główny program informacyjny w głównej antenie, z ogromną oglądalnością, powinien mieć większe spektrum tematów.
Główny zarzut wobec "Wiadomości" to brak rzetelności. - Analizę związaną z rzetelnością i warsztatem dziennikarskim też zrobiliśmy. Np. wiele newsów zrobionych jest tak jak do
radia. Jest tekst i są obrazki, ale dobrane przypadkowo, czyli nie ma koncepcji, jak budować dramaturgię obrazu. Dla mnie to bardzo ważny zarzut, nawet ważniejszy niż - proszę mi wierzyć - zarzuty dotyczące zaangażowania politycznego "Wiadomości". Bo dla mnie najważniejsza jest rzetelność.
Rzetelność to obiektywizm, nieuleganie politycznym naciskom, pokazywanie wszystkich stron sporu. Tego przez ostatnie miesiące w "Wiadomościach" nie było, choćby w czasie kampanii wyborczej. Pani się miała w zeszłym tygodniu spotkać z szefem "Wiadomości" Jackiem Karnowskim. - Nie spotkaliśmy się. Pan Karnowski miał ważne sprawy rodzinne. Czekam na to spotkanie. Chciałbym go zapytać, jak się ustosunkuje do wyników monitoringu.
W skali szkolnej jaką ocenę pani by wystawiła "Wiadomościom"? - Tróję.
Jacek Snopkiewicz to dobra kandydatura na nowego szefa "Wiadomości"? - Jest fachowcem. Różne osoby są brane pod uwagę. Chciałabym, żeby to był dziennikarz
TVP, który interesuje się sprawami ekonomicznymi bardziej niż polityką, ma nerw w tym kierunku, żeby "Wiadomości" przekazywały wiedzę, a nie tylko ścigały się na newsy.
Będą nowe twarze w "Wiadomościach"? - Może nowe-stare, czyli ktoś, kto już był?
Np. Jarosław Kulczycki, który został z "Wiadomości" przeniesiony do TVP Info? - Jarek Kulczycki jest świetnym prezenterem i dziennikarzem. Myślałam o nim.
Co z publicystyką? Pani zdjęła program Bronisława Wildsteina i "Misję specjalną" Anity Gargas. - Nie będzie chaotycznego myślenia o ramówce. W dziale marketingu i reklamy zamówiłam już badania, jaki i kiedy powinien być program publicystyczny.
Ja bym widziała w "Jedynce" publicystykę bardziej społeczną niż polityczną. A jeśli polityczną, to musi to być debata, w której ścierają się różne opcje. I - może to ryzykowne - nie będzie to autorska publicystyka. Z naszych badań wynika, że pan Wildstein jest oceniany jako publicysta, który prezentuje swój punkt widzenia, a widzowie oczekują ścierania się różnych poglądów.
Podobnie jest z "Misją specjalną". Opinia biura programowego o tym programie była bardzo negatywna. Tak została oceniona rzetelność, sposób budowania suspensu, to zadawanie pytania na początku i nieodpowiadanie na nie.
Zarząd nie postawił pani żadnych politycznych warunków? - Jestem kompletnie niezależna, z polityką nie mam nic wspólnego. Muszę tylko starać się, by rosła oglądalność "Jedynki", bo to jest okręt flagowy TVP.